Piotrek76 pisze:
Ilu jest dokładnie aktywnych krótkofaowców, to regulator nie wie i wiedzieć nie może ...
Moim zdaniem większym problemem jest podział środowiska niż jego wielkość. Niestety ten podział nie wziął się z powietrza.
Nigdy nie używam określenia "aktywny krótkofalowiec" bo to
jest pojecie niedoprecyzowane./a właściwie nieokreślone/
Z punktu widzenia środowiska ważna jest ilość
"osób fizycznych posiadających licencje".
Jedną albo cztery, to już nieważne.
Ważna jest ilość osób w społeczeństwie wiedzących co to jest
krótkofalarstwo i potrafiących o tym dwa zdania wyjaśnienia powiedzieć.
A ile jest takich osób fizycznych posiadających aktualne uprawnienia
TEGO CI UKE NIE POWIE.Przynajmniej tak było dotychczas.
PODZIAŁ ŚRODOWISKA JEST NAJWIĘKSZYM PROBLEMEM,to fakt niepodważalny.
Ponieważ nie potrafimy ze sobą rozmawiać, nie potrafimy sie dogadać,
to możemy być /i jesteśmy/ "rozgrywani" przez administracje w sposób dowolny i Jej pasujący.
Przy czym nie posądzam tejże administracji o złośliwość tylko
o zwyczajne, ludzkie chodzenie na skróty, typu, "po co mamy sobie dodawać roboty,jak nie musimy".
Nie mówi sie o tym publicznie, ale mamy w naszym hobby mnóstwo
kolegów na ważnych i eksponowanych stanowiskach w administracji
państwowej i gospodarce.Ale Oni najczęściej głęboko sie maskują, ukrywają,
nie chcąc byc wciąganym w nasze /często chamskie połajanki/.
To jest dla Nich i dla Ich karier zawodowych zwyczajnie skrajnie niebezpieczne.
Takim sztandarowym przykładem z niedalekiej przeszłości był kolega
pracujący w UKE.Był frywolnie i nieodpowiedzialnie nazywany publicznie
przez wodzów z PZK "naszym człowiekiem w UKE".
Skończyło się na ostrzegajacym pytaniu ówczesnego Prezesa UKE: to dla kogo pan pracuje i kto panu płaci, ja czy PZK.
Absolutnie nie zgadzam się z SP5IT.
SP nie jest odizolowana wyspą na której i tylko na niej występują kłopoty z antenami.
Moze jako środowisko zwyczajnie NIE POTRAFIMY lub co gorsze
NIE CHCEMY pomóc młodym wejść w tę zabawę na trwałe.
Ja osobiście twierdzę, że to drugie.
Bo nie wystarczy zdać się metodą Balcerowicza na mityczną
"niewidzialną rękę rynku" i oczekiwać, ze ona za nas wszystko załatwi.
Przecież na początek można z balkonu na FT8 zrobić mnóstwo łączności.
Do telegrafii nie namawiam, bo to dla początkujących wydaje się cholernie trudne
i do tego zwyczajnie trzeba dojrzeć.
Można też pracować z terenu.
Ale w tym miejscu ponowie pytanie:
Komu w SP zależy i powinno zależeć na rozwoju krótkofalarstwa ???
Jest ktoś taki?
Nie widzę, nie słyszę.
Czyli CZARNO WIDZĘ.
eno