sp9fys pisze:
sq2hcz pisze:
Panowie, proszę nie mylić dwóch różnych systemów walutowych.
1. W stanie wojennym zajęcie sprzętu miało na celu ucięcie kanałów komunikacyjnych opozycji z zagranicą
2. W razie "W" każdy sprzęt łączności na początku kryzysu jest teoretycznie przydatny ale w praktyce jest wąska grupa osób która potrafi się nim posłużyć. Z Polski na Ukrainę trafiło tysiące "krótkofalówek" ale były to proste ręczne urządzenia klasy PMR lub VHF/UHF analogowe. Zainteresowanie sprzętem mobilowym (cb radia, radiotelefony VHF) było praktycznie zerowe a o sprzęt na KF nie nie było żadnego zapytania. Po kilku miesiącach gdy Ukraina się ogarnęła, zapytania już koncentrowały się taktycznym cyfrowym sprzęcie łączności z kodowanie transmisji.
3. W armii liczy się powtarzalność i ujednolicenie sprzętu aby szkolenie miało sens.
4. Przepisy o których czytamy to wytwór biurokratów, którzy na oczy sprzętu radioamatorskiego nie widzieli.
5. W sytuacji "W" naszym najmniejszym zmartwieniem będą nasze "zabawki" i zagadnienie ich konfiskaty czy "wypożyczenia"
6. W sytuacji "W" nie będzie komu konfiskować. Przy obecnym morale i poziomie wyszkolenia połowa żołnierzy zawodowych wyjedzie z tego kraju w 12 godzin od wybuchu konfliktu. Pojęcie "plecaka ucieczkowego" nie jest wymysłem zwykłego cywila tylko osób które realnie oceniają sytuację.
Sławek
Jeżeli miałoby być tak jak piszesz, to na cholerę ta ustawa de facto sankcjonująca możliwość zaboru mienia? Przepisów o takiej treści nie wytwarza się bez powodu.
W naszym tekturowym państwie mamy dziesiątki, setki martwych nikomu niepotrzebnych przepisów i codziennie dokładane są nowe. Jeżeli zostałeś zatrudniony jako pracownik administracji np. w biurze legislacyjnym to podstawą utrzymania stanowiska jest udowodnienie, że jest ono potrzebne, czyli produkujesz przepisy. Takie absurdalne zachowania przechodzą potem do firm i np. słynne działy zakupów muszę dostać pisemną ofertę, aby kupić dwie rolki papieru toaletowego albo pokrętło do grzejnika. Nie oczekuj od urzędnika a tym bardziej od polityka, że będzie tworzył rozsądne przepisy.
A tutaj z historii najnowszej (kilka lat temu):
Radosław Fogiel w rozmowie z mediami wyjaśniał, że PiS nie zatrudnia ekspertów, ponieważ gdy partia zatrudniała ekspertów, nie chcieli oni realizować programu partii. Wskazał, że osoby te miały sposób myślenia sprzeczny z założeniami programowymi PiS, co prowadziło do tarć na tle realizacji celów politycznych.
Sławek