Forum Krótkofalarskie PKI

Radiostacje na polskich statkach w latach 60-tych
T#210056 Co piszczało w kabinie radiooficera 50 lat temu?
Facebook
frantastic poziom 5
QTH: Olsztyn
#2392211 04.02.2017 11:47:18
    sq6ade pisze:

    Taki R/O w założenia miał się znać na elektronice ?


R/o musiał mieć aktualny dyplom morski wydawany przez GUM. Z kolei do dyplomu trzeba było mieć zdany egzamin na drugą lub pierwszą klasę przed komisją państwową oraz wypływane co najmniej pełnych dwanaście miesięcy w ciągu ostatnich pięciu lat. Egzamin oprócz telegrafii i przepisów obejmował znajomość elektroniki. Egzamin był "prawdziwy", żadnej lipy. Egzaminacyjne wymagania co do znajomości elektroniki były z czasem coraz bardziej rygorystyczne. W latach sześćdziesiątych gdy WSM nie produkowała jeszcze r/o po 5 letnich studiach elektronicznych, r/o mieli wykształcenie średnie. Trzeba pamiętać także, że od początku lat siedemdziesiątych nastąpiła gwałtowna wymiana elektroniki statkowej z prostej lampowej na skomplikowaną tranzystorową i scaloną, co było związane głównie z przejściem łączności fonicznej na SSB. Starzy r/o nie nadążali za tą zmianą podobnie jak dzisiaj, w większości, nie radzą sobie starsi elektronicy z informatyką. Drugą sprawą była duża awaryjność produkowanego wtedy sprzętu. Szczególnie awaryjne były radary.

R/o z obowiązku opiekował się całą elektroniką zarówno w radiostacji jak i na mostku. Pisałem już o tym, że zdolny elektronicznie r/o potrafił utrzymać na bieżąco cały ten majdan w 100 procentowej sprawności stosunkowo niewielkim wysiłkiem w czasie przebywania w morzu. Jeżeli r/o miał z tym problem musiał pisać protokoły konieczności napraw za granicą lub w kraju i w czasie postojów w porcie asystować zawezwanym do napraw serwisom. Na nowszych statkach gdzie postoje w porcie były coraz krótsze zdarzało się, że nie miał okazji pójść na spacer do miasta. Kapitan zwykle bacznie obserwował kompetencje r/o i w stosunku do problemowego był zasadniczy.

Na jedynym statku pasażerskim ts/s Stefan Batory było trochę inaczej. Z racji dużego obłożenia czystą łącznością wachtowych r/o, była w stafie radiowym czwarta osoba wyłącznie od elektroniki statkowej. Elektroniki było tu ze względu na podwyższone bezpieczeństwo dużo. Wachtowi r/o tj. pierwszy i dwóch drugich, elektroniką nie zawracali sobie głowy. Elektronik/radarzysta mimo dużej ilości i intensywnej eksploatacji elektroniki na jej zadbanie potrzebował nie więcej jak półtorej godziny na dobę. Przez resztę czasu wspomagał wachtowych r/o gdy była taka potrzeba. Ogólnie praca elektronika była "lżejsza od spania".




Teoria i praktyka to immanentne części jednej całości.
sq6ade moc !!! moc !!!
QTH: Wrocław (Breslau) Party-n
#2392243 04.02.2017 12:53:46
Frantastiku dzięki. Lubię poczytać właśnie takie wspominki praktyka (jak się domyślam).



"Panta rej" jak mawiał Demokles z Akwirynu

SR6MA w mobilku 145.350 home


sp1jpm poziom 4
#2392486 05.02.2017 06:38:48
Najlepsi byli na spe/spo/spb, ci co szli plywac najpierw do nas na przeszkolenie szli, a potem na morzach to dopiero byli fachowcy, cala przyjemnoscia byla z nimi pracowac ot gdzie te czasy od 1975 do 20o2r na spe cw spo usb spb rtty TORY teleprinting over radio to juz tylko posredniczenie
frantastic poziom 5
QTH: Olsztyn
#2392576 05.02.2017 14:33:33
    sp1jpm pisze:

    Najlepsi byli na spe/spo/spb, ci co szli plywac najpierw do nas na przeszkolenie szli, a potem na morzach to dopiero byli fachowcy


Oczywiście, że pracujący na relacji telegraficznej pracownik Szczecin Radio czy Gdynia Radio miał więcej wprawy w pracy CW bo tylko to robił przez 12 godzin na zmianie. Pracownik stacji brzegowej miał też stabilne niezależne od pogody warunki pracy, dobre anteny kierunkowe i dobre odbiorniki do dyspozycji. Dla odróżnienia statkowy r/o zależnie od statku, na który trafił, mógł tego wszystkiego nie mieć. Uciążliwa dla statkowego r/o nie była korespondencja CW bo tej było raczej niezbyt wiele na tych statkach, które nie miały teleksu na falach krótkich lub poprzez INMARSAT (wyjatkiem były przez jakiś czas statki rybackie). Dokuczliwy potrafił być odbiór Głosu Marynarza i Rybaka. Proszę sobie wyobrazić odbiór prawie przez godzinę z jedną krótką przerwą do trzech stron maszynopisu na NRD-owskim odbiorniku - szumodynie EKV-02 na słuchawki na odległym akwenie gdzie sygnał SPW "uciekał" a przechyły statku w sztormie uniemożliwiały pisanie na maszynie stojącej na blacie. Wózek maszyny sam jeździł a palce trafiały między klawisze. Wyjściem było więc bądź trzymanie maszyny na kolanach i balansowanie ciałem wraz z nią lub pisanie ręczne i później przepisywanie. Czasami konieczny był ponowny odbiór o innej godzinie by uzupełnić dziury lub wymiana foniczna tekstu na giełdzie międzystatkowej. Teleks FEC brał gazetkę w pamięć i tylko trzeba było uzupełnić dziury i błędy i wydrukować. Ułatwienie było więcej niż duże. Nawet w tym wypadku czasami coś nie szło i część lub całość trzeba było odebrać na piechotę. Proszę nie zrozumieć, że praca r/o była katorgą i zasługuje na martyrologię. Praca r/o w całokształcie była raczej przyjemna i bezproblemowa.

Kwestia druga. Pomiędzy Gdynia Radio i PLO była podpisana i dobrze działała umowa o wymianie r/o. W Szczecinie było chyba podobnie. Na jej podstawie pracownicy Gd. Radio sporadycznie pływali na statkach a r/o statkowi czekając na statek do zamustrowania chodzili na zmiany do Gdynia Radio. Korzystne to było dla obu stron.



Teoria i praktyka to immanentne części jednej całości.
SP2LIG moc !!! moc !!!
QTH: GDYNIA
#2392640 05.02.2017 17:31:56
    frantastic pisze:

    [ .......Dokuczliwy potrafił być odbiór Głosu Marynarza i Rybaka.......




Odbiór dokuczliwy był albo nie był w zależności dla kogo. Na jednym ze statków obcej bandery na którym byłem zatrudniony filipiński r/o(który zmienił polskiego r/o totalnego nieudacznika)bez problemu odbierał praktycznie codziennie GMiR. Rejs odbywał się dookoła globu w najróżniejszych strefach i warunkach atmosferycznych, nie wyłączając akwenów szalejących pięćdziesiątek i ryczących czterdziestek na Pacyfiku.
Metoda którą filipiński r/o odbierał GMiR jest mi nieznana. Filipińczyk potrafił, polscy r/o z floty też nie mieliby większego problemu, tak myślę. "Orzeł" o którym piszę był z Polish Nawy.

Wzmiankowana przez Ciebie współpraca/wymiana r/o pomiędzy GR a PLO była znana i na pewno była owocna dla obu stron.
Podobną metodę stosował PŻM wysyłając mechaników na praktykę do H. Cegielskiego, co do r/o nie mam wiedzy.
_____________
Greg SP2LIG
frantastic poziom 5
QTH: Olsztyn
#2392690 05.02.2017 19:52:59
Chyba nie zostałem dobrze zrozumiany. R/o odbierał gazetkę codziennie i choćby dlatego jej odbiór nie był problemem. Problemy pojawiały się tylko w szczególnych okolicznościach np. propagacyjnych. Jak odbierało się gazetkę w sztormie opisałem wyłącznie dla nieznających morskich realiów jako ciekawostkę. Na obcych statkach odbiór gazetki nie był obowiązkiem r/o nawet jeżeli było tam kilku Polaków i z tego co słyszałem niektórzy odmawiali jej odbioru lub odbierali tylko przy dobrej propagacji.



Teoria i praktyka to immanentne części jednej całości.
SP5XMI poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
QTH: Warszawa
#2392701 05.02.2017 20:10:27
Rozmawiałem z byłymi R/O. Większość z nich do dziś bardzo dobrze odbiera telegrafię. Brytyjscy R/O oczywiście nie odbierali gazetek GMiR ani podobnych ale każdy z nich pamięta odbieranie prognoz pogody nadawanych oczywiście telegrafią. Odbierali także biuletyny dotyczące komunikacji i propagacji, a także ostrzeżenia o gwałtownych zdarzeniach (wybuchy słoneczne) - to było nadawane na przykład z Portishead. Z tych biuletynów korzystali R/O z różnych krajów. Nawet jeśli R/O tego nie zapisywał, to przynajmniej słuchał (zazwyczaj jednak zapisywał na maszynie). Więcej problemów mieli z samą maszyną do pisania i pisaniem na niej przy gorszej pogodzie niż z odbiorem CW.
Niektórzy R/O mieli tak dobrze wyrobioną automatykę zapisu na maszynie do pisania, że prognoza "zapisywała się sama", a oni mogli czytać książkę. Gdy wiadomość dotyczyła regionu, który ich interesował, uwaga niejako się przełączała. Dwaj ludzie pokazali mi w praktyce odbiór audiobooka po polsku (czyli w języku dla nich nieznanym) z zapisem na maszynie - w trakcie normalnej, choć prowadzonej powoli rozmowy. Na całą stronę były tylko dwa błędy. TYLKO! Po 15 latach przerwy!
Może wprawa w zapisie QTC i prognoz pogody zostaje na zawsze?
Obecnie jedną z ostatnich stacji, która takie prognozy jeszcze na telegrafii nadaje jest RCV z Sewastopola.



Sent from Marconi Oceanspan with 3x807 in the finals.
Pozdrawiam, SP5XMI Marcin
frantastic poziom 5
QTH: Olsztyn
Ilość edycji wpisu: 2
#2392727 05.02.2017 21:53:40
Prognozy pogody szły dużo wolniej od gazetki i było to najczęściej ledwie kilkanaście linijek tekstu. Poza tym były odbierane lokalnie, czyli raczej bez problemów propagacyjnych. O ile rozmowa przy odbiorze prognozy była możliwa to przy gazetce raczej nie, choć prawdopodobnie byli wśród wielu i tacy szpece. Pamiętajmy, że mechaniczna maszyna do pisania mocno hałasowała a jej klawiataura nie była niskoprofilową w laptopie, przejście do następnej strony wiązało się z założeniem nowego pliku kartek z kalką na wałek. Czujności wymagały wiadomości sportowe gdzie często występowały egzotyczne nazwiska sportowców.
wpis edytowany 05.02.2017 23:06:27



Teoria i praktyka to immanentne części jednej całości.
sp1jpm poziom 4
#2392770 06.02.2017 05:25:52
Najlepsi terminowali u nasa spe/spo/spb ibasta
SP2LIG moc !!! moc !!!
QTH: GDYNIA
#2392814 06.02.2017 09:31:23
    frantastic pisze:

    .......Na obcych statkach odbiór gazetki nie był obowiązkiem r/o nawet jeżeli było tam kilku Polaków i z tego co słyszałem niektórzy odmawiali jej odbioru lub odbierali tylko przy dobrej propagacji.



W tej kwestii zgadzam się z Tobą w 100%, dobrze słyszałeś. Filipińczyk może robił łaskę może robił grzeczność ale robił. Natomiast polscy r/o to tak niestety robili jak Ty wyżej podałeś, aczkolwiek nie wszyscy. Nie musiał to miał w d.... resztę załogi ale bywało tak że reszta załogi też miała r/o w d.... .
______________
Greg SP2LIG
frantastic poziom 5
QTH: Olsztyn
#2392842 06.02.2017 10:50:22
    sp1jpm pisze:

    Najlepsi terminowali u nasa spe/spo/spb ibasta


Uwaga jest słuszna, ale dotyczy środowiska szczecińskiego tzn. Sz. Radio i szczecińskich firm żeglugowych i połowowych. W drugim większym środowisku trójmiejskim takimi specami byli niektórzy pracownicy Gdynia Radio. Proszę się cofnąć do poprzednich stron z wywiadami z p. Janem Kupskim. W wywiadach p. Jan jest człowiekiem bardzo skromnym co może zmylić. Skupia się na ciekawostkach pomijając codzienność pracy na CW w której był mistrzem. Nie był też sam.



Teoria i praktyka to immanentne części jednej całości.
frantastic poziom 5
QTH: Olsztyn
Ilość edycji wpisu: 1
#2392862 06.02.2017 11:52:03
Myślę, że niesłusznie dyskusja zdryfowała wyłącznie na umiejętności telegraficzne. Każdy pływający regularnie r/o takowe posiadał w stopniu co najmniej dobrym. O "klasie" r/o decydowało to jakim był człowiekiem oraz umiejętności dodatkowe jak znajomość elektroniki i znajomość języka angielskiego.

1. Empatyczny r/o potrafił zadbać przed rejsem o duży i nowy zestaw biblioteczny i kaset video dla załogi. Potrafił połączyć rozmowy każdego załoganta tak by ten mógł pogadać naprawdę z lądem przy dobrej propagacji itp., itd.

2. Znajomość elektroniki r/o doceniali nawigatorzy. Przykładowo zdarzyło mi się usłyszeć na nowym statku, że jakiś potencjometr w radarze "trzeszczy" od kilku rejsów, gdzie był poprzedni r/o. Nie zdarzyło mi się trafić na statek gdzie poprawnie działał wzmacniacz antenowy i instalacja antenowa do radi w kabinach załogowych. Stan radi załogowych bywał też zwykle opłakany. Niewielkim zachodem można to było wyprostować.

3. Ze znajomością angielskiego też bywało różnie. Nagminnie starzy r/o zamawiali kolejkę na zagraniczną rozmowę służbową kapitana przez relacje telegraficzne obcych stacji bo mieli problem z tak prostą rozmową by wykonać to bezpośrednio.
wpis edytowany 06.02.2017 12:10:54



Teoria i praktyka to immanentne części jednej całości.
SP5WA poziom 6
QTH: Seven Seas
#2393101 07.02.2017 00:18:39
    SP2LIG pisze:


    ..."Orzeł" o którym piszę był z Polish Nawy....


Nawy są raczej w kościele zaś po morzach pływa Navy, (w/g niektórych marynarka wojenna).

P.S.
"Panie Admirale Kochany! Muzyka łagodzi obyczaje"
A podobieństwo jest takie, że zarówno i w nawach i w navy można śpiewać.












--

73 es good DX,
Bogdan, SP5WA (ex.SP5CPR/5N3CPR)

mailto:sp5wa.bogdan@gmail.com
http://www.qrz.com/db/SP5WA
...........
"You can never have too many antennas"


SP2LIG moc !!! moc !!!
QTH: GDYNIA
Ilość edycji wpisu: 1
#2393175 07.02.2017 09:46:22
    SP5WA pisze:

      SP2LIG pisze:


      ..."Orzeł" o którym piszę był z Polish Nawy....


    Nawy są raczej w kościele zaś po morzach pływa Navy, (w/g niektórych marynarka wojenna).

    P.S.
    "Panie Admirale Kochany! Muzyka łagodzi obyczaje"
    A podobieństwo jest takie, że zarówno i w nawach i w navy można śpiewać.






Wielkie dzięki za wykrycie literówki, normalka.
Totalnie głupkowaty komentarz mogłeś sobie bosmanie podarować. Chyba że masz od tego lepszy humor.
Masz rację że cyt "Muzyka łagodzi obyczaje " koniec cytatu, ale na bank nie łagodzi Twoich złośliwości.
____________
Greg SP2LIG
wpis edytowany 07.02.2017 09:49:00
sq9pxb poziom 3
QTH: Kraków
#2393255 07.02.2017 13:53:18
    SP2LIG pisze:

      frantastic pisze:

      .......Na obcych statkach odbiór gazetki nie był obowiązkiem r/o nawet jeżeli było tam kilku Polaków i z tego co słyszałem niektórzy odmawiali jej odbioru lub odbierali tylko przy dobrej propagacji.



    W tej kwestii zgadzam się z Tobą w 100%, dobrze słyszałeś. Filipińczyk może robił łaskę może robił grzeczność ale robił. Natomiast polscy r/o to tak niestety robili jak Ty wyżej podałeś, aczkolwiek nie wszyscy. Nie musiał to miał w d.... resztę załogi ale bywało tak że reszta załogi też miała r/o w d.... .
    ______________
    Greg SP2LIG


A może buntowali się i celowo nie odbierali propagandowej tuby z Warszawy? wesoły



Mateusz
SP2LIG moc !!! moc !!!
QTH: GDYNIA
#2393263 07.02.2017 14:14:55
    sq9pxb pisze:

      SP2LIG pisze:

        frantastic pisze:

        .......Na obcych statkach odbiór gazetki nie był obowiązkiem r/o nawet jeżeli było tam kilku Polaków i z tego co słyszałem niektórzy odmawiali jej odbioru lub odbierali tylko przy dobrej propagacji.



      W tej kwestii zgadzam się z Tobą w 100%, dobrze słyszałeś. Filipińczyk może robił łaskę może robił grzeczność ale robił. Natomiast polscy r/o to tak niestety robili jak Ty wyżej podałeś, aczkolwiek nie wszyscy. Nie musiał to miał w d.... resztę załogi ale bywało tak że reszta załogi też miała r/o w d.... .
      ______________
      Greg SP2LIG


    A może buntowali się i celowo nie odbierali propagandowej tuby z Warszawy? wesoły




Na morzu nie ma buntu. W GMiR oprócz informacji politycznych były również informacje gospodarcze i sportowe. To nie był bunt to było na bank - to mi wisi. Polak niestety tak potrafi. Było minęło, pozostały lepsze lub gorsze wspomnienia.
______________
Greg SP2LIG
sq9pxb poziom 3
QTH: Kraków
#2393463 07.02.2017 21:57:04
A ma ktoś może zachowane wersje drukowane lub pisane tej radio-gazety? Retro to jest, a bardzo z radiem związane, wiec jak najbardziej do wątku się nadajewesoły

Pozdrawiam!



Mateusz
frantastic poziom 5
QTH: Olsztyn
#2395672 12.02.2017 22:14:24
Przy niedzieli coś na odprężenie na tematy językowo – marynarskie z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.

Dzierży rzutku
Jest to znany kiedyś kawał. Statek rosyjski przybijał do kei w zachodnim porcie z zamiarem cumowania. Jak zwykle marynarz ze statku, gdy statek był jeszcze w odległości od kei, miał zamiar rzucić na keję cienką linkę zwana rzutką. Do rzutki była już dowiązana gruba lina cumownicza. Odbyła się przy okazji krzyczana konwersacja między rzucającym rzutkę marynarzem i pracownikiem portowym na kei:
M. dzierży rzutku! … P. what?
M. Do You speak english? … P. Yes.
M. Parlez wous frances? … P. oui.
M. Sprechen zie deutch? … P. ja.
M. nu da, choroszo, dzierży rzutku!

Reeperbahn
W Hamburgu miałem serdecznego kolegę Bogdana, wcześniej SP2JGU w Wejherowie. Opowiedział mi kiedyś jak idąc przyportową dzielnicą został zapytany przez Rosjan marynarzy niezłym angielskim: How to get to Reeperbahn street? Odpowiedział im czystym rosyjskim: pojdziocie prosto, a potom w prawo. Gdy się co nieco oddalił obrócił się i zobaczył, że Rosjanie dalej stoją w tym samym miejscu całkowicie zbici z pantałyku. Rosjanie zawsze mieli łatwy do wyłapania wschodni zaśpiew w wymowie angielskiej. Kolega Bogdan mówił, oprócz ojczystego, doskonale po niemiecku i grecku oraz poprawnie po rosyjsku, angielsku i włosku. Ulica uciech Peeperbahn nazywała się tak od tego, że była kiedyś ulicą liniarzy a nie jak kojarzyli niektórzy Polacy od rypania.

Eskimo
Wyszliśmy do miasta w porcie Casablanka w Maroku w dwie osoby. Ja, szczupły, długowłosy, jasny blondyn, rysy ponoć skandynawskie i czwarty mechanik Maciek, ciemnowłosy, długobrody, prawdziwy Kaszub. Dla sklepikarzy wzdłuż przyportowej ulicy, którą szliśmy, prawdopodobnie stanowiliśmy trudny przypadek do identyfikacji narodowości. Sklepikarze zaczynali zaproszenie do ich sklepiku bądź od pytania: Where do You come from? lub pytającym stwierdzeniem: Ruski? Maciek podobnie jak większość polskich marynarzy nie lubił być mylony z Rosjanami i trochę złośliwie gdy padało: Ruski?, odpowiadał: Eskimo. Prawdopodobnie sklepikarze pierwszy raz w życiu spotkali takie dictum bo zapominali, co do nich nie podobne, języka w gębie i pozwalali nam odejść bez dalszego nagabywania.

Damska żółwia
W tej samej Casablance, na redzie portu zwykle podpływały miejscowe łodzie oferując różne drobne przedmioty do sprzedaży, kupna lub wymiany. Arabowie mieli nieźle opanowany język polski. Każdego Polaka tytułowali Stasiu. Popełniali jednak charakterystyczne błędy np. związane z odmianą na rodzaje żeński i męski. Tak więc padały określenia: damska żółwia, nowa buta, stara koszula, stara sandały, itp. Osobiście mnie, zdarzyła się trzykrotnie, jak w dniu świstaka, taka sama konwersacja z podpływającą łodzią: Stasiu damska żółwia chcesz? … Nie … A co, żona nie pozwala? … Tak …




Teoria i praktyka to immanentne części jednej całości.
SP2LIG moc !!! moc !!!
QTH: GDYNIA
#2395755 13.02.2017 09:21:16
Opisane wyżej przypadki są mi doskonale znane aczkolwiek trzeci w trochę innym brzmieniu. W porcie Hamburg jak i Casablanca byłem częstym gościem.
Jeżeli chodzi o zapytania miejscowych(różne kontynenty)o nasze pochodzenie to generalnie brali nas za Jugosławian.
Pamiętam taki przypadek z Londynu gdzie szliśmy małą grupą to murzyni wołali za nami ruskie, ruskie.
Dla wyjaśnienia, rosyjskie załogi ze statków wychodziły w dawniejszych czasach na ląd tylko w dużych grupach pod dowództwem politruka.
Z opowiadań lokalnych ludzi(generalnie w Europie) obywatele demoludów odróżniali się od lokalnej społeczności m in szarym ubiorem, brudnymi butami i tłustymi włosami. Oczywiście nie dotyczyło to wszystkich.
Obecnie nie ma żadnej różnicy pomiędzy wyglądem jednych jak i drugich.
_____________
Greg SP2LIG
sp3suz poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
QTH: JO72SV
#2395760 13.02.2017 09:36:47
Te kawały przypominają mi jeszcze jeden starszy z wojny sześciodniowej. Jedzie izraelski czołg i goni Palestyńczyka. Ten się ostrzeliwuje ale w pewnym momencie przestaje. Z czołgu wychyla sie Żyd i pyta - ... Ty... ! Dlaczego nie strzelasz??. Nie strzelam bo mi sie naboje skończyły smutny - ... a chcesz kupić!?... no i tak to wygląda. Mi opowiadał kiedyś jeden marynarz jak to pływały mieszane załogi z demoludów. U nas np. był czeski basen portowy i Oni mieli własne statki. Nie pamiętam już ile, ale czasem ich marynarze wsiadali na polskie statki.no i w jakimś porcie , już nie pamiętam gdzie...( byłem za bardzo wypity) w każdym razie do miasta było z dziesięć kilometrów... Oficer mówi do zaopatrzeniowca - pojedziesz przy okazji zakupów do mariny a tam czeka na Ciebie Czech. Ten pojechał, zrobił zakupy i wraca mówiąc że "... żadnych trzech nie było..." Cała załoga się śmiała pół roku z tego. Oficer oczywiście przyjechał stopem na statek godzine przed wyjściem.



Pijmy piwo jedzmy śledzie , będziem silni jak niedzwiedzie!
Radiostacje na polskich statkach w latach 60-tych
T#210056 Co piszczało w kabinie radiooficera 50 lat temu?
Facebook
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!