NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » INNE » OPERACJA „DUNAJ” KRYPTONIM, KTÓRY NADANO INTERWENCJI CZŁONKÓW UKŁADU WARSZAWSKIEGO W CZECHOSŁOWACJI

Przejdz do dołu strony<<<Strona: 2 / 6>>>    strony: 1[2]3456

Operacja „Dunaj” kryptonim, który nadano interwencji członków Układu Warszawskiego w Czechosłowacji

Kto pamięta, jak krótkofalowcy prosili o pomoc.
  
EI2KK
22.08.2018 08:49:24
poziom 6



Grupa: Użytkownik

Posty: 1047 #2577519
Od: 2012-8-7


Ilość edycji wpisu: 1
    SP1AP pisze:


      SP1AP pisze:


      Więc nie mógł być jeszcze prezydentem PRL


      SQ5AM pisze:



      No nie mógł, bo w tym ustroju nie było takiego stanowiska, ale to trzeba mieć wiedzę na poziomie szkoły średniej, żeby to wiedzieć.



    Ale gdy dla kraju ogłaszał stan wojenny w TV, to zapowiedziano wystąpienie prezydenta. pomysł


Najpierw ogłoszono w radio, o 6ej rano, potem w TV.
W radio nie słyszałem, czy w TV w ogóle zapowiedzieno wystąpienie 'Przewodniczącego Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego'?
Z tego co pamiętam to po prostu puszczano nagranie bez zabawy w zapowiedzi.

Zbig, nie pogrążaj się... nie pogrążaj się już... lol

    SQ5AM pisze:



    No nie mógł, bo w tym ustroju nie było takiego stanowiska, ale to trzeba mieć wiedzę na poziomie szkoły średniej, żeby to wiedzieć.


Zbig wtedy miał już edukację zakończoną, a jak sam uczęszczał to jeszcze tego nie uczyli.

Natomiast ktoś kto żył w tamtym czasie chyba nie ma problemów z pamiętaniem czy w SP mieliśmy prezydenta.
_________________
DMR TG 2600 (2720126)
--podpis nieczytelny--

UWAGA: Chodzenie po bagnach wciąga!
  
Electra21.10.2018 16:36:22
poziom 5

oczka
  
SP2LIG
22.08.2018 08:59:33
moc !!!
wydawało się ze wiecej już sie nie da ale jednak !



Grupa: Użytkownik

QTH: GDYNIA

Posty: 11971 #2577522
Od: 2009-3-16
    SP1AP pisze:

      sp5ufe pisze:

      Wojciech Jaruzelski od 11 kwietnia 1968 do 21 listopada 1983 był ministrem obrony narodowej



    Więc nie mógł być jeszcze prezydentem PRL decydującym o udziale armii w czymkolwiek, prawda? cool


SP1AP.

Zbig, pomroczność jasna czy co, o czym Ty piszesz ????? "Prezydent" dla całego burdelu komunistycznego był jeden i to na dodatek w Moskwie. On wydawał wszelkie polecenia a taki pachołek komunistyczny jak Jaruzelski je wykonywał. W tym czasie był nim Lonia od Breżniewów. Taki sam zdrajca swojego narodu jak Jaruzelski swojego narodu. Oboje mając obfitą krew swoich obywateli na swoich brudnych łapach uciekli przed sprawiedliwością.
_____________
Greg SP2LIG
  
EI2KK
22.08.2018 09:14:39
poziom 6



Grupa: Użytkownik

Posty: 1047 #2577528
Od: 2012-8-7


Ilość edycji wpisu: 2
    SP2LIG pisze:


    SP1AP.
    Zbig, pomroczność jasna czy co, o czym Ty piszesz ?????


Będzie szedł w zaparte, tak jak w sprawie teczek..

A może to nie pomroczność jasna, tylko efekt Mandeli?
Może w rzeczywisatości którą Zbig przeżył był w tym czasie prezydent?

Zbig najpierw pisze że Jaruzelski nie mógł być prezydentem do 1983, a potem że nim był w 1981... teoria wszechświatów równoległych zaczyna nabierać sensu...
Ja też pamietam np. że w finale Galway vs. Limerick najpierw pokazywali że wygrało Galway i latali z pucharem ci w bordowych koszulkach, a później w wiadomościach to był Limeryk i z pucharem latali zieloni. A że miałem wieczorem odebrać harmoniczną z town to jestem na 100% pewien że nic nie spożywałem co by jasność umysłu zaciemniało.. ,)


Ale Zbig będzie szedł w zaparte, tak jak w sprawie teczek... tak jak w sprawie teczek...
_________________
DMR TG 2600 (2720126)
--podpis nieczytelny--

UWAGA: Chodzenie po bagnach wciąga!
  
sp9nrb
22.08.2018 09:45:09
poziom 5

Grupa: Użytkownik

QTH: Tarnowskie Góry

Posty: 726 #2577542
Od: 2017-7-11
Tyle czasu był spokój. Nikt nikomu nie dogryzał. Ale co niektórzy wypoczęli i mają siłę na nowo a jeszcze Żony trzymały ich krótko a i warunków nie było, to nadmiar energii ich rozsadza. Komu tu jeszcze przyłożyć. A teraz:
1. To jest forum krótkofalarskie a nie forum ogólnodyskusyjne.
2. Historia to nie archeologia. Historia tworzy fakty i komentarze, zależnie od aktualnych potrzeb politycznych.
3. Prawda jest taka, że problemy graniczne Polski i innych krajów ościennych rozwiązywał batko Stalin, używając dobrego "słowa". A mieliśmy ich trochę więcej jak tylko tereny Śląskie.
4. Wyciąganie różnych materiałów kto co itp. nie ma sensu, bo decydowała o tym wielka trójca i interesy polski reprezentował Stalin. Natomiast polscy politycy żarli się o władzę i mieli wszystko w poważaniu.
5. Szabrownictwo zaczęło się od linii granicznej z 39 na zachód. Tu był też problem reparacji wojennych przyznanych ZSRR oraz nacjonalizacji przemysłu innego niż Niemiecki.
6. Warto powstrzymać języczek w ocenie władzy. Nadużywanie przymiotników świadczy o wiedzy z telewizora oraz nieznajomości tamtych czasów. Po za tym każda władza ma coś za uszami.
7. Na koniec Czesi nie robią nam żadnych świństw w zakresie importu żywności. Te same polskie wyroby kupione w Czechach są co najmniej o klasę lepsze od tych kupionych w Polsce. (sprawdzone organoleptycznie)
_________________
Pisać każdy może, jeden lepiej drugiej gorzej.
  
sp6fig
22.08.2018 09:52:03
poziom 6

Grupa: Użytkownik

QTH: Wałbrzych JO80DT

Posty: 1153 #2577544
Od: 2009-3-24
A ja pamiętam noc i kolejny dzień "mostu powietrznego" trasy przelotu ciężkich samolotów
lecących nad Wałbrzychem. Duże lotniska jakie były w rejonie Legnicy mocno je w tym
momencie eksploatowano.

A mój kolega służył w tym czasie w LWP w Opolu został wysłany do Czechosłowacji i po
powrocie do kraju i cywila więcej tej granicy nie przekroczył. To chyba jakiś uraz.

_________________
73 ` Marian
  
SP2LIG
22.08.2018 09:57:41
moc !!!
wydawało się ze wiecej już sie nie da ale jednak !



Grupa: Użytkownik

QTH: GDYNIA

Posty: 11971 #2577546
Od: 2009-3-16
    sp6fig pisze:

    .......... Duże lotniska jakie były w rejonie Legnicy mocno je w tym
    momencie eksploatowano.




Legnica i okolice, tam były lotniska operacyjne sowieckich bandytów/agresorów.
_____________
Greg SP2LIG
  
sp6fig
22.08.2018 10:07:53
poziom 6

Grupa: Użytkownik

QTH: Wałbrzych JO80DT

Posty: 1153 #2577548
Od: 2009-3-24
    SP95094KA pisze:

    O fakty historyczne mi chodzi w tym wątku.
    O przyjaźnie zwykłych ludzi, krótkofalowców, które doznały szwanku, ale zostało wybaczone, choć zapamiętane.

    Ktoś chce "dyskutać"?
    Merytorycznie proszę!

    -ciach-



    Po II WŚ granica południowa z Czechami, wcale nie była taka spokojna.
    Czeski pociąg pancerny wjechał do Kłodzka.

    -ciach-


Stasiu jaką linia kolejowa wjechał Czeski pociąg pancerny wjechał do Kłodzka. ????

Ciekawa tez sprawa ze WP w początkowych dniach maja 1945 roku nie mogło przekroczyć linii Odry i Nysy.

_________________
73 ` Marian
  
SP95094KA
22.08.2018 10:44:40
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

QTH: JO90

Posty: 2192 #2577558
Od: 2012-12-19

    sp6fig pisze:

      SP95094KA pisze:

      O fakty historyczne mi chodzi w tym wątku.
      O przyjaźnie zwykłych ludzi, krótkofalowców, które doznały szwanku, ale zostało wybaczone, choć zapamiętane.

      Ktoś chce "dyskutać"?
      Merytorycznie proszę!

      -ciach-



      Po II WŚ granica południowa z Czechami, wcale nie była taka spokojna.
      Czeski pociąg pancerny wjechał do Kłodzka.

      -ciach-


    Stasiu jaką linia kolejowa wjechał Czeski pociąg pancerny wjechał do Kłodzka. ????

    Ciekawa tez sprawa ze WP w początkowych dniach maja 1945 roku nie mogło przekroczyć linii Odry i Nysy.





cyt.
Za granicę wycofał się także operujący pomiędzy Ścinawką Średnią a Kłodzkiem czechosłowacki pociąg pancerny.
koniec cyt.

Dalej go nieśli na drągach, jeńcy niemieccy, wypasione byki z „SS“


Konflikt graniczny polsko-czechosłowacki w latach 1945-1947
Autor: Władysław Szczepański

Po II wojnie światowej Polska utraciła w sumie ok. 76 tys. km2, a jej granice przesunięto 200 km na zachód. Nastąpiło olbrzymie przemieszczenie ludności na tzw. Ziemie Zachodnie i Północne. Te procesy migracyjno-terytorialne dotyczyły również Ziemi Kłodzkiej, na teren której przerzucono 10. Dywizję Piechoty ludowego Wojska Polskiego. Wspomniana Ziemia Kłodzka była w obrębie zainteresowań ówczesnych władz Czechosłowacji, które za wszelką cenę chciały przyłączyć ją do swego państwa.

Chodziło zresztą nie tylko o korektę tej części obszarów przygranicznych na korzyść Czechosłowacji. Powojenne siły zbrojne Polski nie były absolutnie przygotowane pod względem strukturalno-organizacyjnym, aby przynajmniej w miarę profesjonalnie zabezpieczyć granice Polski, dlatego też regularne oddziały Wojska Polskiego musiały natychmiast objąć nowe zadania i nowe posterunki.

Spór polsko-czechosłowacki o granice z lat 1945–1947 ma pewne uwarunkowania historyczne. Śląsk od ponad 400 lat, od umowy trenczyńskiej w 1335 r. do pokoju wrocławsko-berlińskiego w 1742 r., stanowił część Korony Czeskiej. Stąd też w procesie formowania się tkanki terytorialnej przyszłego państwa czeskiego pojawiły się krańcowe żądania rewindykacji ziem należących do Korony Świętego Wacława przed 1742 r., a w odniesieniu do Łużyc nawet przed 1635 r., kiedy to Czechy utraciły na rzecz Saksonii Łużyce Górne. Również w Polsce pojawiły się podobne głosy za przywróceniem historycznych granic Rzeczypospolitej z roku 1772 r.

Po wybuchu II wojny światowej emigracyjne rządy Polski i Czechosłowacji przystąpiły do negocjacji nad przyjazną konfederacją obu państw. Zapowiadała ją wspólna deklaracja Edvarda Beneša i Władysława Sikorskiego z 11 XI 1940 r. Na tej bazie rząd polski w złożonym w tym samym miesiącu ministrowi Ernestowi Bevinowi memoriale postulował likwidację grożących obu państwom niemieckich klinów terytorialnych i wydłużenie wspólnej granicy. W pochodzącym z tego okresu zarysie nowych granic Rzeczypospolitej, opracowanym przez Londyńskie Biuro Prac Politycznych, pojawiły się propozycje oddania Czechom znacznej połaci powiatu głubczyckiego oraz dawnego hrabstwa kłodzkiego, o powierzchni 2332 km2, zamieszkanej przez 265 tys. osób. Pozwoliłoby to wydłużyć granicę polsko-czechosłowacką o 215 km. Dokument ten zawierał także postulat przyłączenia do Czechosłowacji Górnych i Dolnych Łużyc.

W pojęciu wielu polityków polskich, w tym Jerzego Winiewicza z Ministerstwa Prac Kongresowych, do powojennego państwa polskiego miał należeć Dolny Śląsk bez Kłodzka i Bystrzycy Kłodzkiej, które miały przypaść Czechosłowacji.

Zakres czechosłowackich nabytków terytorialnych zakreślony został również w dokumentach Polskiego Państwa Podziemnego. Wytyczając w połowie 1943 r. przyszłą granicę polsko-niemiecką, Krajowa Reprezentacja Polityczna pozostawiła hrabstwo kłodzkie Czechom. Jeszcze dalej w tej materii szły postulaty Komendy Głównej Armii Krajowej z sierpnia 1943 r., mówiące o potrzebie poparcia terytorialnych roszczeń Czechosłowacji do Kłodzka, Świdnicy, Legnicy, a nawet do dalszych rejonów Dolnego Śląska, jednak w połączeniu ze sprawą Zaolzia. Zagadnienia związane z ewentualnymi nabytkami terytorialnymi kosztem Niemiec zaprzątały także czechosłowackie kręgi migracyjne. Szczególną aktywność na tym polu wykazywał późniejszy przewodniczący Výboru Př?tel Klaska, prof. Vaclav Černy.

Beneš już w latach 1940–1942 miał dawać do zrozumienia zachodnim aliantom, że po wojnie Czechosłowacja wysunie roszczenia do części pruskiego Śląska. W 1941 r. powstał w Londynie zamysł opanowania Kłodzka w chwili załamania się Niemiec. Akcję tę miał przeprowadzić oddział Statni Police z Nachodu dowodzony przez J. Chudobę. Powiększenie obszaru Republiki było jednym z punktów rokowań czechosłowacko-radzieckich, prowadzonych w dniach 5–28 XII 1943 r. w Moskwie. Stalin miał wówczas zaproponować włączenie do ČSR południowego pasa Górnego Śląska z Raciborskiem, dolnej części Kotliny Kłodzkiej oraz Zagłębia Wałbrzyskiego. W oficjalnym protokole z rozmów nie sprecyzowano zakresu przyszłych czechosłowackich rewindykacji. W tej kwestii bardzo ostrożny był sam Beneš, któremu komuniści czechosłowaccy zarzucali kunktatorstwo i zaprzepaszczenie sprawy uzyskania Kłodzka.

Wiosną w Raciborskiem, Głubczyckiem, Nyskiem i Kłodzkiem doszło do licznych incydentów. W dniu 10 maja 1945 r. do Raciborza przybyły równocześnie polska obsada starostwa oraz zmotoryzowana i uzbrojona czeska grupa operacyjna. Okres niepewności trwał do 12 maja, kiedy to miejscowy radziecki komendant wojenny po otrzymaniu rozkazu przekazania Polakom miasta i prawobrzeżnej części powiatu zmusił Czechów do opuszczenia Raciborza. Nadal jednak niejasna była przyszłość reszty powiatu. Zarówno tam, jak i w sąsiednim Głubczyckiem pojawiły się trójkolorowe flagi. W tym samym czasie w Kłodzkiem, przy aktywnej pomocy ośrodka nachodzkiego, powstały zalążki czechosłowackiej administracji. W Słonym, Zakrzu i Kudowie podjęli działalność czescy starostowie, tolerowani przez wojskowe władze radzieckie.

W Nyskiem przygraniczny czeski starosta przystąpił do tworzenia z miejscowych Niemców podległej sobie milicji w Kałkowie, Jarnołtowie i Jasienicy Górnej, sygnalizując jednocześnie zamiar objęcia regionu przygranicznego z Otmuchowem włącznie. Poczynaniom tym kres położyła dopiero interwencja starosty nyskiego Wincentego Karugi u radzieckich władz wojskowych. O takim zajmowaniu przez Czechów przygranicznych gmin raportował również pełnomocnik do spraw przemysłu na powiat i miasto Nysę. Podobne informacje dochodziły także z powiatów kłodzkiego, bystrzyckiego i wałbrzyskiego. Wiele incydentów miało charakter bezprawnych rekwizycji, w maju i pierwszych dniach czerwca 1945 r. Raciborskie bez przeszkód penetrowała czeska milicja, zabierając bydło i płody rolne, a także strzelając do polskich flag. W dniu 6 czerwca Polacy zatrzymali 10-osobową grupę czechosłowackich milicjantów, którzy rekwirując konie i krowy dotarli aż na teren Raciborza. Po interwencji czechosłowackiego komendanta wojennego zostali oni szybko zwolnieni.

Inspekcjonujący w pierwszej połowie czerwca 1945 r. powiaty cieszyński i raciborski drugi wojewoda śląski Stefan Węgierow, omawiając powyższe wydarzenia, zwracał Jakubowi Bermanowi uwagę na potrzebę rychłego przejęcia całego powiatu raciborskiego, nie w kontekście zagrożenia czechosłowackiego, lecz ze względu na napływającą na Opolszczyznę falę osadników, głównie z Kresów.

Ale nie brakowało również incydentów transgranicznych. W Kotlinie Kłodzkiej za południową granicę wywieziony został m.in. z Mostowic skład Horna, a z Lasówki fabryka kryształów. Prasa polska jednoznacznie wskazywała na Czechów jako sprawców tych rekwizycji. Do podobnych wydarzeń dochodziło również na innych odcinkach pogranicza. W Kałkowie, w powiecie nyskim, w ostatniej chwili udaremniono Czechom demontaż i wywóz młyna wraz z zapasami zboża. Liczba przeprowadzonych przez południowego sąsiada rekwizycji została na terenie tej gminy ograniczona dopiero na początku czerwca, z chwilą gdy radziecka komendantura wojenna w Paczkowie przekazała stronie polskiej znajdujące się tam obiekty gospodarcze i weszła tam polska milicja. Linię graniczną w maju 1945 r. zdarzało się traktować bez specjalnej grzeczności także polskim urzędnikom. W porozumieniu z pełnomocnikiem do spraw przemysłu na miasto i powiat Nysa niemiecki dyrektor głuchołaskiej papierni zapuszczał się do 100 km w głąb terytorium Czech, ściągając stamtąd różne maszyny i urządzenia. Podobne działania podejmował również niemiecki dyrektor Okręgowych Sieci Elektrycznych.

Szaber i rabunki były wówczas na Ziemiach Odzyskanych zjawiskiem powszechnym. Na południowej granicy w pierwszych tygodniach po zakończeniu wojny dodatkowo sprzyjała temu niepewność co do politycznej przyszłości tych ziem. Zdemilitaryzowani byli także lokalni dowódcy radzieccy. W Kłodzkiem polska grupa operacyjna przybyła 17 maja, lecz władzę mogła przejąć dopiero 3 czerwca. W prasie z lipca 1945 r. pojawiła się informacja, że 2 czerwca 1945 r. do Kłodzka miały wjechać 2 ciężarówki z 60 czeskimi milicjantami, którzy mieli zwołać wiec pod hasłem przynależności Kłodzkiego do Czechosłowacji. 5 czerwca 1945 roku administracja polska zaczęła formalnie funkcjonować także w Bystrzycy Kłodzkiej. Kilka dni wcześniej, 26 maja, radziecki komendant wojenny oświadczył przybyłym tam Polakom, że nie ma żadnych rozkazów odnośnie do przekazania im miasta. Grupie podążającej do Wałbrzycha Rosjanie oświadczyli wręcz, że miasto to zostanie przekazane Czechosłowacji. W tym wypadku wątpliwości trwały jednak krócej, bo już 28 maja przeszło ono pod polską administrację.

Do poważniejszych incydentów doszło na przełomie pierwszej i drugiej dekady czerwca. 10 czerwca 1945 r. czechosłowacki batalion piechoty, wsparty plutonem czołgów i dwoma plutonami zmotoryzowanymi, przekroczył granicę w Raciborskiem, zajmując 14 przygranicznych miejscowości i dochodząc na odległość 5 km od Raciborza. W przygranicznych Chałupkach Czesi przeprowadzili rewizję we wszystkich domach, rozbroili wartowników kolejowych, aresztowali zawiadowcę stacji, a na samej stacji zerwano polskie tablice i emblematy. Polacy otrzymali 2 godziny na opuszczenie Chałupek i zostali odstawieni do Odry. Reagując na posunięcia strony czechosłowackiej, 12 czerwca rząd warszawski stanowczo zażądał wycofania wojsk czechosłowackich. Tego samego dnia Krajowa Rada Narodowa zaleciła ustawić wzdłuż granicy z Czechosłowacją słupy graniczne (z wyjątkiem odcinka nadolziańskiego). Naczelny Dowódca ludowego Wojska Polskiego marszałek Michał Rola-Żymierski nakazał 1. Korpusowi Pancernemu przejść na rubież Prudnik–Cieszyn, a dowódcy 2. Armii obsadzić linię Prudnik–Nysa. Polscy oficerowie mieli zażądać od dowódców czechosłowackich wycofania się za granicę w ciągu 24 godzin. W przeciwnym wypadku zajęte przez Czechów miejscowości miały być okrążone, a ich obsada brana do niewoli i odstawiona do granicy. Strzelać miano jedynie w odpowiedzi na ogień Czechów. Energiczne kroki podjęły także organy administracji. Ministerstwo Administracji Publicznej poleciło władzom polskim nie ustępować ze swych placówek na zagrożonych terenach, nawet w wypadku użycia przez Czechów siły, oraz przygotować się na przyjęcie przybywających tam jednostek wojska.

Jak to się odbywało na najniższych szczeblach, mówią wspomnienia Michała Kutny (których część jest niestety nieczytelna), żołnierza 29. pułku piechoty 10. Dywizji Piechoty. Pize on: „...po forsownym marszu do kraju spod czeskiej Pragi I batalion zatrzymał się na kilka dni w Głuszycy, a moja drużyna CKM otrzymała zadanie ochrony obiektu byłego obozu koncentracyjnego, gdzie obecnie, bez śladu tamtych dni, znajduje się stadion sportowy. Po penetracji terenu przez oficerów i ustaleniu granicy południowej w tym rejonie, batalion otrzymał zadanie – obstawić granice. Moja pięcioosobowa drużyna zajęła strażnicę przy przejściu w Golińsku. Po kilku tygodniach otrzymaliśmy zadanie zmiany strażnicy. Do Kudowy przyjechałem rowerem z kilkuosobową grupą rowerzystów w godzinach popołudniowych, w dniu Bożego Ciała. Daty nie pamiętam. Strażnicę w Kudowie – słonym przejęliśmy od cywili, którzy z ulgą oddali nam tak ważne zadanie. Na posiłki dojeżdżaliśmy wszyscy rowerami do najbliższej restauracji, przy drodze. Pewnego poranka przybył do nas na stołówkę elegancki panicz (z siwym wąsikiem). Był to pierwszy starosta Kudowy. Poprosił on nas, abyśmy przygotowali się do przywitania armii wracającej z Zachodu. Czekaliśmy z chlebem i solą do końca lipca 1945 r. i, zamiast witać braci, żegnaliśmy czerwonoarmistów zdążających na wschodni front”.

Inny świadek historii, Adam Kuhnem, tak wspomina swoją służbę graniczną od maja do września 1945 r.: „na polecenie dowódcy placówki w Zieleńcu skierowany zostałem do grupy organizującej patrole wzdłuż granicy, a dokładniej do spraw organizacyjnych związanych ze służbą wojskową oraz zabezpieczeniem obiektów wchodzących w skład placówki w wypadku napaści ze strony działających w tym rejonie grup ‘wilkołaków’ rozbitych pododdziałów SS”.

Dalej twierdzi Adam Kuhnem, że dowództwo 27. pp od maja do września 1945 r. doskonaliło system obrony granic pod względem strukturalnym, mówiąc o zorganizowaniu strażnic i placówek. Według danych z 17 lipca 1945 r. dywizja zorganizowała 41 placówek i 69 posterunków granicznych. 27. pp obsadził granicę czechosłowacką II i III batalionem, natomiast I batalion najpierw był w obwodzie, a w końcowym okresie służby został skierowany do ochrony granicy na odcinku Duszniki–Lądek Zdrój.

Okres służby granicznej 10. DP zapisał się dwoma znanymi wydarzeniami: otrzymaniem nazwy „sudecka”, co nastąpiło 19 sierpnia 1945 r., oraz sformowaniem specjalnej jednostki ochrony pogranicza zwanej WOP-em, i skierowaniem do tej służby 50 oficerów, 113 podoficerów i 300 szeregowców. Formowanie tej jednostki zakończono 29 września 1945 r. Odkomenderowanych wyposażono w broń i zgrupowano w rejonie rozmieszczenia dowództwa 10. DP w Kłodzku, formując potem z nich odpowiednie sztaby i pododdziały WOP-u.

Adam Kuhnem opisuje również incydent, jaki wynikł z powodu lądowania zwiadowczego samolotu czeskiego typu „Storch”, który przekroczył granicę w okolicy Wałbrzycha, próbując lądować w kilku miejscach: „...po pokonaniu trzech rund wokół twierdzy kłodzkiej i po obstrzale przez żołnierzy będących na polu gospodarstwa nastąpiło przymusowe lądowanie na obecnym czołgowisku, przy szosie prowadzącej do Nysy od strony wsi Jaszkowa Dolna. Po ogłoszonym alarmie w 27. pp na miejsce zatrzymania skierowano pluton żołnierzy celem zabezpieczenia zatrzymanego obiektu, natomiast dowódca pułku przesłał do MON-u raport o naruszeniu terytorium RP. W kilka godzin po zajściu przybyła grupa operacyjna dowództwa WOP w Kłodzku, której przekazano samolot, pilota (w stopniu podoficera) oraz oficera, członka załogi samolotu. Według zatrzymanych przyczyną przekroczenia granicy była ‘nieznajomość’ terenu. Po dokonaniu formalności przez dowództwo WOP-u samolot z załogą odleciał do Czechosłowacji”.

Nie tylko wojsko brało udział w zabezpieczaniu terenu. W Kłodzkie udał się wicewojewoda Węgierow, który w towarzystwie pełnomocników obwodowych 13 czerwca wizytował powiaty kłodzki i bystrzycki. Ze swej strony pełnomocnik okręgowy Stanisław Piaskowski delegował na pogranicze swego zastępcę ppłk. Orczykowskiego. Od rana 14 czerwca z Wrocławia, Legnicy i innych miast dolnośląskich zaczęły wyjeżdżać w Kłodzkie oddziały straży przemysłowej, w łącznej sile 500 ludzi. Według meldunku tego dnia do wieczora Czesi mieli w Kotlinie Kłodzkiej przejść granicę na głębokości 10–12 km i obsadzić Lewin Kłodzki, Międzylesie i kilka okolicznych wiosek. Zatrzymano grupę operacyjną z Nysy, która po stronie czeskiej szukała wywiezionych z Nysy składów elektrotechnicznych.

W dniu 13 czerwca rząd polski wystosował następną, jeszcze ostrzejszą w tonie notę. Tego samego dnia wystąpił przed mikrofonami praskiego radia sekretarz stanu MSZ Vlado Clementis, informując o zamiarze wystąpienia rządu Czechosłowacji do Sprzymierzonych z propozycjami korekt granicznych w Kłodzkiem, Raciborskiem i Głubczyckiem. Oddziały czechosłowackie otrzymały rozkaz opuszczenia Raciborskiego do godziny 1800 dnia 15 czerwca. Mimo to Warszawa tego samego dnia wystosowała pod adresem Pragi 24-godzinne ultimatum, żądając wycofania z Zaolzia czechosłowackiej administracji, policji i wojska.

Konflikt zbrojny z Czechami wisiał na włosku, ale o wszystkim zadecydował „dobry Stalin”. Około 18 czerwca akcję odwołał marszałek Żymierski, nakazując skoncentrowanym wojskom przejść do ochrony granic. W Kłodzkiem zgodnie z rozkazem dowódcy 10. DP pułkownika Aleksandra Struca działać miały kompania szkolna i kompania zwiadu 25. pułku piechoty. Weszły one na teren powiatu kłodzkiego 19 czerwca. Tego samego dnia Czesi mieli opuścić wszystkie wcześniej zajęte miejscowości. Za granicę wycofał się także operujący pomiędzy Ścinawką Średnią a Kłodzkiem czechosłowacki pociąg pancerny. 22 czerwca zaczęły w Kłodzku funkcjonować polska komendantura wojenna i garnizon. W dwa dni później Wojsko Polskie weszło do Paczkowa i Głuchołaz. Zachowanie się wkraczających oddziałów pozostawało wiele do życzenia, jednak obsadzenie granicy zdecydowanie poprawiło tam stan bezpieczeństwa. Mimo że ustały prowadzone zza południowej granicy wyprawy rabunkowe, drobne incydenty zdarzały się także w późniejszym okresie.

W dniu 28 czerwca 1945 r. w okolicach Śnieżnika ostrzelani zostali żołnierze I batalionu 25. pp. Wieczorem tego samego dnia, po wywieszeniu nad placówką biało-czerwonej flagi, ostrzał, połączony z obrzuceniem granatami, powtórzył się. Wyjaśniając to wydarzenie Czesi stwierdzili, że wzięli polskich żołnierzy za Niemców.

Na początku lipca 1945 roku rząd czechosłowacki zaprotestował przeciwko naruszeniu granicy przez regularne jednostki Wojska Polskiego i czasowemu zajęciu przez nie m.in. Frydlantu, Libawy, Mezim?sti oraz Łużyckich Lubija i Żytawy. Badając tę sprawę sztab 2. Armii Wojska Polskiego stwierdził, że ani do 26 czerwca, ani później, do 12 grudnia 1945 r., w pasach działania 7. i 10. DP, stacjonującej na wysokości wymienionych w nocie miejscowości, nie naruszono granicy. Jak się okazało, przez czechosłowackie terytorium przemaszerował 16. pułk z 6. DP. Według wyjaśnień sztabu 1. Armii Wojska Polskiego, gdy dowódca pułku zorientował się, że omyłkowo wkroczył do czeskiego Frydlantu, leżącego u styku granic Czechosłowacji, Polski i Niemiec, chciał zawrócić, lecz miejscowy dowódca czechosłowacki zezwolił polskiej jednostce na kontynuowanie marszu.

Trzeba zaznaczyć, że działania podejmowane w gorących tygodniach maja i czerwca 1945 r. nie przyniosły ostatecznie żadnej ze stron widocznych efektów. Zdecydowana postawa Warszawy oraz akceptacja przez władze radzieckie Linii Odry i Nysy Łużyckiej jako zachodniej granicy Polski, potwierdzona na polsko-czeskim pograniczu stopniowym przekazywaniem polskim grupom operacyjnym władzy przez tamtejsze komendantury, udaremniły czechosłowackie próby tworzenia tam faktów dokonanych. Strona radziecka była także czynnikiem decydującym w zniweczeniu polskich zamiarów wykorzystania czechosłowackich poczynań w Raciborskiem i Kłodzkiem jako podtekstu do zbrojnego wkroczenia na Zaolzie.

Rząd komunistyczny w Warszawie chciał pewnych ustępstw terytorialnych. Za niezbędne uważał zachowanie w polskim ręku linii kolejowych Bogumił–Racibórz–Koźle, Koźle–Prudnik oraz linii Odry. W Kłodzkiem, jego zadaniem, najistotniejsze znaczenie dla Polski miały Bardo, Złoty Stok, Nowa Ruda oraz Ścinawka Średnia. Granica mogłaby tam biec w odległości ok. 8–10 km na południe od tej ostatniej miejscowości, na wysokości rozwidlenia kolejowego na północ od Kłodzka. Polska wówczas gotowa była zaproponować do wymiany większość Kotliny Kłodzkiej oraz m.in. Głubczyce, Baborów i Kietrz. Możliwości odstąpienia Czechosłowacji, w zamian za fragmenty Zaolzia, kilkunastu gmin w powiecie głubczyckim, zamieszkanych przed wojną przez 20 tys. mieszkańców, o łącznej powierzchni 168 km2, oraz Pietraszyna, Krzanowic, Borucina, Bolesławia, Samorzawic i Owsiszcza w Raciborskiem, co dałoby Czechom kolejne 48 km2 z 8,9 tys. mieszkańców. Proponowali oni także, w celu wyprostowania granicy, wymianę wciągającego się pomiędzy Prudnik i Głubczyce klina osoblażskiego na podchodzący pod Albrechtice występ Ciermięcice–Dobieszów.

Na początku roku 1946 dokładne materiały dotyczące zagadnień terytorialnych przygotował powołany w obliczu zapowiedzianych na luty tego roku rozmów polsko-czechosłowackich zespół rzeczoznawców, w którego skład weszli profesorowie Bolewski, Leszczycki i Piwarski, docent Urbańczyk oraz doktorzy Lutman i Wrzosek. W rejonie Kłodzka zaproponowali oni do wymiany za Zaolzie kilkanaście wsi czeskich w okolicy Kudowy, leżących w skupisku Łaby, o powierzchni 95 km2, i południową część powiatu bystrzyckiego w rejonie Międzylesia po Długopole Górne, o powierzchni 95 km2. Grupę Śnieżnika Kłodzkiego o powierzchni 122 km2 – za okolice Jawornika. Południowo-zachodnie stoki Gór Bystrzyckich, o powierzchni 118 km2 oraz 45 km2 na południowych stokach Gór Izerskich w Jeleniogórskiem miano zaproponować do wymiany za Jaworzynę. Uznano, że wsie Okrzeszyn i Uniemyśl można oddać Czechom celem wyprostowania granicy. Rozpatrywano także możliwości oddania tzw. „worka żytowskiego” z Zawidowem, o powierzchni 181 km2, za rejon Popradu. W odniesieniu do Opolszczyzny opracowano dwa warianty propozycji do wymiany. Pierwszy przewidywał odstąpienie za Zaolzie 6 gromad w Raciborskiem, pomiędzy granicą a rzeką Czyną, o obszarze 51 km2, z najdalej wysuniętą na wschód wsią Bolesław, a w Głubczyckiem 172 km2 w południowej części powiatu, z Michałkowicami, Posuciacami, Lubotyniem, Dzierżysławem, Wódką i Chruścielowem. W myśl drugiego wariantu Czechom miano oddać 136 km2 w środkowo-zachodniej części powiatu głubczyckiego, a w wypadku zgody Pragi na większe ustępstwa na Zaolziu środkową część powiatu z Kiedrzynem i Głubczycami oraz 64 km2 w rejonie Głuchołaz, w Nyskiem. Przedstawiane opracowania i ekspertyzy miały charakter historyczny, uwzględniając stosunki narodowościowe w Kłodzkiem, Raciborskiem i Głubczyckiem.

Pierwszy taki dokument sporządzili przebywający wówczas w Pradze w charakterze korespondentów wojennych Edmund Omańczyk i Mieczysław Zarzycki. Ich zdaniem w powiecie raciborskim gminy z większością czeską w 1920 r. weszły w skład Czechosłowacji, a reszta powiatu nosi charakter czysto polski, czego dowodzić miały wyniki plebiscytu i długoletnia działalność polskich organizacji. W odniesieniu do powiatu głubczyckiego stwierdzono, że jest on w ¾, zniemczony, „...a to co się stało w północnej części powiatu, jest polskie”. Autorytatywnie stwierdzono, że wsi czeskich tam nie ma i nie było. Jedyną podstawę do czeskich pretensji dostrzegano w fakcie, że w wypadku polskiego zwycięstwa w plebiscycie południowy fragment powiatu miał przypaść Czechosłowacji. Dokument kończyła konkluzja, że czeskie roszczenia są jedynie polityczną spekulacją, podczas gdy prawa polskie opierają się na wieloletniej walce tamtejszych Polaków z naporem germanizacyjnym.

Również zagadnienie Ziemi Kłodzkiej, w kontekście czechosłowackich roszczeń terytorialnych, stało się także przedmiotem kilku opracowań i ekspertyz. Opierając się na wynikach badań najwybitniejszego znawcy tej tematyki, profesora Jozefa Kubina, podano tam, że liczebność żywiołu czeskiego w Kłodzkiem w 1908 r. wynosiła 4800 osób. Zamieszkali oni (według ówczesnego nazewnictwa): Brzozowice, Zakrze, Kudowę, Błażejowie, Czerwoną, Jakubowicę, Pstrążną, Bukowinę, Nędzy, Ostrą Górę oraz, w niewielkiej liczbie, Lewin, Jeleniów i Jerzykowice. Był to tzw. Czeski kąt, o powierzchni około 80 km2, zaludniony w 1939 r. przez 11 tys. osób. Reszta powiatu miała wówczas charakter czysto niemiecki, tak więc pretensje czeskie do tych terenów uznano za bezpodstawne. Podobnie argumenty czeskie skwitował profesor Kazimierz Piwarski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pretensje czeskie do okręgu Kłodzka, Głubczyc i Raciborza w roku 1918/1919 i po I wojnie światowej dążenie do likwidacji zagrażającego komunikacji pomiędzy Pragą i Warszawą występu dolnośląskiego całkowicie straciły swe uzasadnienie militarne z chwilą usadowienia się Polaków nad Odrą i Nysą Łużycką i likwidacji zagrożenia pruskiego, na którym opierali swą argumentację autorzy czechosłowackich memoriałów z 1919 roku. Trzeba jasno powiedzieć, że skala czeskich działań propagandowych na rzecz powiększenia obszaru państwa o Kłodzko, Racibórz i Głubczyce była rażąco nieporównywalna z argumentacją Polski.

Ostatecznym argumentem miało być zasiedlenie m.in. Kotliny Kłodzkiej przez 160 tys. Polaków, którzy do swych domów za Bugiem byli „...nie mniej przywiązani niż prascy członkowie Związku Przyjaciół Kłodzka do czeskiego kątka”. Zarzucano także Czechosłowacji, że postępowaniem w kwestii granic, wbrew swym werbalnym deklaracjom, burzy „...słowiańską jedność wobec zagadnienia niemieckiego”. Ta argumentacja pochodzi z okresu po wystąpieniu ČSR w kwietniu 1946 r. do przedstawicieli wielkich mocarstw z programem rewindykacji terytorialnych. Na łamach tygodnika „Polska Zachodnia” znalazła się obszerna relacja z największej manifestacji przeciw czeskim poczynaniom, tj. z odbytego 5 maja 1946 roku, w ramach Tygodnia Ziem Odzyskanych, 20-tysięcznego wiecu w Kłodzku. Wówczas wiceprzewodniczący Krajowej Rady Narodowej Stanisław Grabski stwierdził, że rząd polski nie dopuści, by dla „...szowinistycznej fantazji czeskiej” zamieszkujący te tereny Polacy po raz kolejny musieli udać się na poniewierkę.

W tym samym czasie administrację polską w Kłodzkiem niepokoiły posunięcia władz czechosłowackich zmierzające, jak to określano, do „reczechizowania” znacznego odłamu miejscowego elementu niemieckiego i uchronienia go tym samym od wysiedlenia i utraty majątku. Podjęto wówczas działania zmierzające do rozbicia zaczątków czeskiej administracji w Kłodzkiem. Latem 1945 roku aresztowano Jozefa Bernarda, Oldřicha Vacka, Frantiska Kubečka, JosefaUlrycha i księdza Martina Hofmana. Przejęto większą liczbę metryk urodzenia opieczętowanych i podpisanych w Nachodzie i Meziměsti oraz metryk pozbawionych podpisu lub daty wystawienia, a także dokumenty stwierdzające czeskie pochodzenie, wystawione przez ONV (Powiatowa Rada Narodowa) w Nachodzie, w tym 60 in blanco. Jednak w marcu 1947 r. Polska musiała pogodzić się z definitywną utratą Zaolzia, a Czechosłowacja zrezygnować ze swego programu zmian granicznych na Śląsku.

Sprawa korekt granicznych miała znaczenie dla czeskich komunistów przed wyborami, a także rządu polskiego w Warszawie, który w ten sposób ugruntował swoją pozycje. Ostatecznie konflikt graniczny polsko-czechosłowacki uregulowano prawnie w latach pięćdziesiątych.



Źródła:

Relacje Michała Kutny i Adama Kuhnema z dnia 7.03.1995 r.

Piotr Pałys, Administracja polska wobec ludności czeskiej przy pograniczu polsko-czechosłowackim w latach 1945–1947, Śląski Kwartalnik Historyczny Sobótka 2000, nr 2, s. 213–240.

Idem, Miejsce Śląska w Czechosłowacji w latach 1945–1948 i 1968–1969, Śląski Kwartalnik Historyczny Sobótka 2000, nr 1, s. 27–86.

Jerzy Prochowicz, Wojsko Polskie w ochronie granic Polski, Problemy Ochrony Granic 2000, nr 13, s. 21–38.

Paweł Szymkowicz, Polsko-czechosłowacki konflikt graniczny na odcinku Śląska Opolskiego i Opawskiego w latach 1945–1947, Opole 2002, s. 167.

Jan Twardowski, Czesław Żmuda, Wojska Ochrony Pogranicza w latach 1945–1946, Wojskowy Przegląd Historyczny 1966, nr 4(40), s. 16–17.




Czeski pociąg pancerny w Lewinie?
Sporządzono dnia: 02.03.2007 roku
Już jako dziecko słyszałem powtarzane półgłosem informacje że współpraca pomiędzy ”bratnimi narodami socjalistycznymi” nie układała się tak dobrze jak podawały źródła oficjalne. Mówiło się między innymi o niewielkiej wojence Czesko- Polskiej o kotlinę kłodzką i o czeskim pociągu pancernym jadącym na Kłodzko. Jako dzieciak nie interesowałem się takimi sprawami, ale informacja ta gdzieś w pamięci mi pozostała.

Sprawa była prawdopodobna. Niejednokrotnie natknąłem się na informację że Czesi rościli pretensje do tych terenów. Po opanowaniu kotliny kłodzkiej przez armię radziecką w niektórych miastach urzędowało w pierwszych dniach trzech burmistrzów. Zgłosili się do pracy dotychczasowi burmistrze niemieccy, ale także wyznaczeni przez nowe władze przedstawiciele polscy i czescy. Warunki dyktował wtedy Stalin i czeskich funkcjonariuszy szybko odwołano.

Kilka lat temu starałem się sprawdzić w internecie te pogłoski. Znalazłem tam informacje wykluczające możliwość takiego ataku zbrojnego na terytorium Polski. Dowód był w zasadzie jeden i na dodatek pośredni. Według dostępnej nawet dzisiaj informacji, most kolejowy na rzece Metuji istniał tylko dwa tygodnie i zniszczony został przez wycofujące się oddziały niemieckie w maju 1945 roku. Sprawa przestała mnie więc interesować.

Do tematu wróciłem dopiero przy okazji badania historii wiaduktu. Próbując ustalić konkretną datę ukończenia budowy natrafiłem na książkę Przemysława Dominasa: „Koleją z Kłodzka do Kudowy Zdroju”. Autor dokładnie opisuje historię tej linni kolejowej i wszelkie związane z nią działania. Zamieszcza też historię mostu granicznego ze zdjęciami, a także opis incydentu granicznego z udziałem pociągu pancernego.

Według Pana Dominasa projekt połączenia kolejowego Kłodzko-Nachod powstał jeszcze w XIX wieku. Nie został zrealizowany, bo przeszkodziła I wojna światowa, a potem zabrakło pieniędzy. Z obu stron podciągnięto do rzeki granicznej odcinki torów, ale do 1939 roku nie wybudowano mostu. Drewniany most łącznikowy postawiono dopiero po koniec wojny siłami pracowników przymusowych. Został oddany do eksploatacji w dniu 20 kwietnia 1945 roku. Linię wykorzystano do ewakuacji wojsk niemieckich. Mostu jednak wtedy nie zniszczono.

Sprawa Czeskich roszczeń do terenu kotliny kłodzkiej jest raczej znana. Nieznane są natomiast pozadyplomatyczne działania władz obu krajów. W czerwcu 1945 roku władze Czeskie podjęły zdecydowane działania wojskowe. Jednostki Czeskie ruszyły z kierunku Międzylesia i Nachodu i wtargnęły do kotliny kłodzkiej na głębokość 10-12 kilometrów. Przybyły z Nachodu pociąg pancerny opanował stację kolejową w Lewinie. Zaalarmowana strona polska skierowała w rejon Kłodzka 27 pułk10 dywizji piechoty. Utworzony w Kłodzku sztab miał za zadanie opanowanie sytuacji i wyparcie wojsk czeskich poza granicę kraju. Rozpoczęto też energiczne działania dyplomatyczne. W ich wyniku rząd Czechosłowacji uznał działania wojskowe za samowolę i w dniu 15 czerwca wojska czeskie zostały wycofane.

Tyle mówią dzisiaj oficjalne dokumenty rządowe. Według niepotwierdzonych ustnych przekazów pociąg pancerny dotarł do stacji kolejowej w Dusznikach. Spór rozstrzygnięty zaś został przez przysłanego samolotem z Legnicy oficera radzieckiego. Rozmowa była ponoć krótka. Rosjanin wytrzaskał po gębie dowódcę czeskiego oddziału i pociąg pancerny zawrócił do Nachodu. Od tamtych wydarzeń minęło już ponad 60 lat. Prawdy o zdolnościach mediacyjnych tego „rosyjskiego rozjemcy” już raczej nie poznamy. Pozostaje nam tylko powtarzanie tego jako anegdotki z okresu wprowadzania władzy polskiej na terenie „ziem odzyskanych”.

Wracając do historii linii Kudowa-Nachod dodać trzeba że nigdy po wojnie nie uruchomiono normalnego ruchu pasażerskiego na tej trasie. Po tamtych wydarzeniach nie było jakoś po obu stronach chęci współpracy, a i most w końcu był wojenną prowizorką. Nie wiadomo kto i kiedy usunął tory łączące obydwa państwa. Most graniczny został ostatecznie zdemontowany przez jednostkę inżynieryjną z Pardubic w 1948 roku. I na tym zakończyła się historia połączenia kolejowego z Kudowy do Nachodu. Dzisiaj linia kolejowa kończy się w Kudowie Zakrze. Po łączniku granicznym i stacji Kudowa Słone pozostały jedynie wspomnienia i widoczne na niektórych odcinkach kształty nasypów.



Opracowałem na podstawie książki Przemysława Dominasa: „Koleją z Kłodzka do Kudowy Zdroju”.
_________________
Stasiek



Jeśli ktoś mówi o Tobie coś złego, to głównie dlatego, że o sobie nie może powiedzieć nic dobrego
  
SP1AP
22.08.2018 10:49:49
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

QTH: Restricted Area

Posty: 5480 #2577561
Od: 2011-5-3



Ilość edycji wpisu: 1
[quote=SP2LIG]
    SP1AP pisze:

      sp5ufe pisze:

      Wojciech Jaruzelski od 11 kwietnia 1968 do 21 listopada 1983 był ministrem obrony narodowej



    Więc nie mógł być jeszcze prezydentem PRL decydującym o udziale armii w czymkolwiek, prawda? cool


SP1AP.

Zbig, pomroczność jasna czy co, o czym Ty piszesz ????? "Prezydent" dla całego burdelu komunistycznego był jeden i to na dodatek w Moskwie. On wydawał wszelkie polecenia a taki pachołek komunistyczny jak Jaruzelski je wykonywał. W tym czasie był nim Lonia od Breżniewów. Taki sam zdrajca swojego narodu jak Jaruzelski swojego narodu. Oboje mając obfitą krew swoich obywateli na swoich brudnych łapach uciekli przed sprawiedliwością.
_____________
Greg SP2LIG[/quote]


Grzegorz jak piszę, że Jaruzelski był prezydentem, to wpierw to sprawdziłem. Mogłem co najwyżej pomylić czas, ale faktem jest, że przez 2 lata tę funkcję pełnił, więc krytycy moich postów źle są poinformowani i nie myślę z nimi dyskutować. Można tu poczytać:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_Jaruzelski
Stoi jak byk:"ostatni prezydent PRL i pierwszy prezydent III RP"! pomysł
Ale wątpię by ci plujący jadem odszczekali rzucane na mnie obelgi. zdziwiony
_________________
Zbig CW-fun :D
CW is Great! CW TO JEST TO!
SWL SP1-1171 z 1967/SP1KAA
"W kraju gdzie burak pan pyszni się ponad stan, a ziemniak mu wtóruje"(Sł.Cierniewski).
NIE CIERPIĘ NAWIEDZONYCH HEJTERÓW!
---------------------------------------------------------------------------------------
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Zaczepki idiotów ignoruję, więc niech się daremnie nie wysilają!
Praktyka to mądrzejsza siostra teorii
  
SP95094KA
22.08.2018 10:58:51
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

QTH: JO90

Posty: 2192 #2577565
Od: 2012-12-19

Specjalnie dla SP6FIG



Linia kolejowa nr 309
Kłodzko Nowe – Kudowa-Zdrój
Dane podstawowe
Zarządca PKP PLK
Numer linii 309
Długość 39,967 km
Rozstaw szyn 1435 mm
Sieć trakcyjna brak
Prędkość maksymalna 60[1] km/h

Wiadukt kolejowy w Lewinie Kłodzkim
Historia
Lata budowy 1886–1905
Rok otwarcia 10 lipca 1905
[pokaż]Przebieg
Multimedia w Wikimedia Commons
Portal Transport szynowy

Stacja kolejowa w Polanicy-Zdroju

Stacja kolejowa w Dusznikach-Zdroju
Linia kolejowa nr 309 – linia kolejowa łącząca posterunek odgałęźny Kłodzko Nowe ze stacją Kudowa Zdrój

Historia
Jedną z najważniejszych inwestycji w powiecie kłodzkim była trasa kolejowa wiodąca z Kłodzka do Kudowy-Zdroju, z możliwością przedłużenia do czeskiego Náchodu.

Prace przy budowie tej linii trwały bardzo długo (blisko 20 lat) ze względu m.in. na trudne warunki terenowe. Jako pierwszy uruchomiono odcinek do Szczytnej (1886-1890). Następnie 1 grudnia 1902 otwarto odcinek do Dusznik. Do Kudowy-Zdroju kolej dotarła 10 lipca 1905 r.[4] Do czasu zakończenia obsługi linii przez parowozy, na stacji Lewin Kłodzki odbywało się nawadnianie parowozów, co wynikało z małej wydajności kudowskiego ujęcia wody.

W latach 1945-1948 istniało przedłużenie linii do czeskiego Náchodu, które zbudowali Niemcy ze względów militarnych. Po zakończeniu wojny nie uruchomiono normalnego ruchu pasażerskiego na tej trasie. W 1948 roku (według innych źródeł w 1947[4]) oddział wojska z Pardubic zdemontował torowisko oraz rozsypujący się drewniany most graniczny nad rzeką Metuje, przypieczętowując tym samym koniec linii[5].

W latach 90. oprócz pociągów osobowych relacji Kudowa-Kłodzko kursowały całoroczne pociągi pospieszne do:

Warszawy Wschodniej (przez Ostrów Wlkp., Łódź)
Gdyni Głównej (przez Poznań, Bydgoszcz)
Lublina (przez Katowice, Kielce)
Po roku 2000, ze względu na pogarszający się stan techniczny linii, zaczęto stopniowo ograniczać liczbę połączeń, zarówno osobowych, jak i pospiesznych.

1 kwietnia 2006 roku, równocześnie z zamknięciem linii z Kłodzka do Wałbrzycha zawieszono kursowanie pociągów z Kłodzka do Kudowy-Zdrój. Po akcji protestacyjnej samorządowców z powiatu kłodzkiego oraz gmin powiatu, obejmującej liczne monity oraz pikietę przed urzędem marszałkowskim we Wrocławiu, z początkiem czerwca 2006 r. połączenia wznowiono[6].

W trakcie prac nad regulaminem udostępniania tras przewoźnikom w rozkładzie jazdy 2008/2009, zarządca infrastruktury ograniczył planowaną prędkość na linii Kłodzko – Kudowa-Zdrój oraz Jelenia Góra – Szklarska Poręba Górna do 0 km/h, co uniemożliwiłoby przewoźnikom prowadzenie po tych trasach ruchu pociągów. Takie plany ponownie wywołały stanowczy protest samorządu, tym razem wojewódzkiego, oraz Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej[7]. Sprzeciw argumentowano między innymi statystykami DOT, z których wynikało, że ponad 21 tysięcy osób rocznie – blisko 10% wszystkich turystów odwiedzających uzdrowisk powiatu kłodzkiego: Polanicy, Dusznik i Kudowy-Zdroju – dojeżdża do celu koleją[8]. Podczas wizyty w Warszawie, dolnośląski marszałek obiecał, że pieniądze na remont obu linii zostaną zabezpieczone w Regionalnym Programie Operacyjnym dla województwa dolnośląskiego na lata 2007-2013. Jednocześnie, ze strony PKP Polskie Linie Kolejowe padło zapewnienie, że ruch na trasach nie zostanie wstrzymany[9]. Pomiędzy 20 października a 3 listopada 2008 r. przeprowadzono na linii doraźne prace remontowe, podczas których zamiast pociągów kursowała komunikacja zastępcza[10]. Po zakończeniu robót torowych, pociągi powróciły na linię.

Ostatni pociąg dalekobieżny kursował do grudnia 2009 roku. Był to pociąg pośpieszny Karkonosze relacji Kudowa-Zdrój – Wrocław Główny, gdzie był dołączany do składu relacji Szklarska Poręba – Warszawa Wsch./Białystok.

Od 15 marca 2010 roku z uwagi na zbyt niską prędkość szlakową (20 km/h) pociągi przestały kursować. Zastąpiono je komunikacją autobusową[11].

Pod koniec 2012 roku PKP PLK rozpoczęły rewitalizację linii, obejmującą m.in. kompletną wymianę torowiska na odcinku Duszniki-Kudowa i dostosowanie peronów dla potrzeb osób niepełnosprawnych (na stacjach w Polanicy, Dusznikach i Kudowie-Zdroju). 9 czerwca 2013 wznowiono ruch na odcinku Kłodzko Nowe – Polanica-Zdrój. Na pozostałej części trasy ruch został wznowiony 15 grudnia 2013 roku
_________________
Stasiek



Jeśli ktoś mówi o Tobie coś złego, to głównie dlatego, że o sobie nie może powiedzieć nic dobrego
  
sp9nrb
22.08.2018 10:59:16
poziom 5

Grupa: Użytkownik

QTH: Tarnowskie Góry

Posty: 726 #2577566
Od: 2017-7-11
Stasiek a czemu nie korzystasz ze starszych materiałów? Było ich dość dużo. Inna sprawa, dlaczego wybiórczo wybierasz autorów? Tak się składa, że są materiały czeskie i polskie z tamtego okresu. I ostatnia sprawa - kiedy zostały zatwierdzone granice Polski? Wielu zapomina, że o przebiegu granicy decydowały miejsca dyslokacji dywizji szczególnie narodowych a traktatu pokojowego II WŚ do dziś nie ma (jest tylko akt kapitulacji i umowy)
_________________
Pisać każdy może, jeden lepiej drugiej gorzej.
  
Electra21.10.2018 16:36:22
poziom 5

oczka
  
SP2LIG
22.08.2018 11:09:03
moc !!!
wydawało się ze wiecej już sie nie da ale jednak !



Grupa: Użytkownik

QTH: GDYNIA

Posty: 11971 #2577570
Od: 2009-3-16
    SP1AP pisze:

    [

    .........że Jaruzelski był prezydentem, to wpierw to sprawdziłem..........



A niby jakim on był prezydentem, był z góry narzuconym. Przecież nie został wybrany przez naród tylko został narzucony i z góry postanowiony w pijackim widzie uczestników przy kiwającym się pokracznym meblu zwanym okrągłym stołem.
Pierwszym prezydentem Najjaśniejszej był niestety nie dużo lepszy od niego którego naród wybrał w szale wolności. Skutki tego nietrafionego wyboru owocują niestety do dzisiaj. A kysz.
_____________
Greg SP2LIG
  
SP95094KA
22.08.2018 11:14:54
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

QTH: JO90

Posty: 2192 #2577572
Od: 2012-12-19

    sp9nrb pisze:

    Stasiek a czemu nie korzystasz ze starszych materiałów? Było ich dość dużo. Inna sprawa, dlaczego wybiórczo wybierasz autorów? Tak się składa, że są materiały czeskie i polskie z tamtego okresu. I ostatnia sprawa - kiedy zostały zatwierdzone granice Polski? Wielu zapomina, że o przebiegu granicy decydowały miejsca dyslokacji dywizji szczególnie narodowych a traktatu pokojowego II WŚ do dziś nie ma (jest tylko akt kapitulacji i umowy)




Wszystkiego nie wiem

(nie jestem zawodowym historykiem)

Nawet nie wklejam odnośników do stron z wiedzą, tylko zamieszczam skopiowany test bo...

Chcę nakłonić do samodzielnego szukania większej dawki wiedzy. A warto wiedzę pozyskiwać.

Nie tylko pieprzyć o zakończeniu pleców Maryny...
_________________
Stasiek



Jeśli ktoś mówi o Tobie coś złego, to głównie dlatego, że o sobie nie może powiedzieć nic dobrego
  
sp9nrb
22.08.2018 15:05:27
poziom 5

Grupa: Użytkownik

QTH: Tarnowskie Góry

Posty: 726 #2577645
Od: 2017-7-11
Dużo tych sprawach opisali korespondenci wojenni ale ich książki zostały usunięte z bibliotek jako wyjątkowo niewygodne jednym i drugim. Także historycy milczą o bezprawnym przekazaniu obowiązków okupacyjnych wojskom polskim, ponieważ wojska rosyjskie zostały przerzucone na front do walki z wojskami Japońskimi. Także wszyscy milczą o prawdziwych przyczynach kryzysu z 56. Dzisiaj mamy coraz więcej niedopowiedzeń, plotek i tworzenia komentarzy. A także mamy coraz więcej takich co to w pochodzie I-majowym szli z legitymacją partyjną w wyciągniętym ręku a dzisiaj im się odmieniło i plują na to co im każą. Ale zawsze pro.
_________________
Pisać każdy może, jeden lepiej drugiej gorzej.
  
EI2KK
22.08.2018 15:12:02
poziom 6



Grupa: Użytkownik

Posty: 1047 #2577647
Od: 2012-8-7


Ilość edycji wpisu: 2
Ciekawa logika.. Jaruzelski był przez dwa lata Prezydentem, a zaczął być w 1983..
W czasie interwencji w Czechosłowacji nie był Prezydentem, bo do 1983 był Ministrem Obrony Narodowej..
Jak ogłaszał stan wojenny w 1981 to zapowiedzieli w TV prezydenta...

Kombinuj dalej Zbig, jestem przekonany że coś wykombinujesz, byle tylko nie przyznać że się znowu pomyliłeś.

To musi być coś więcej niż Vitaral.
_________________
DMR TG 2600 (2720126)
--podpis nieczytelny--

UWAGA: Chodzenie po bagnach wciąga!
  
SP95094KA
22.08.2018 16:10:00
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

QTH: JO90

Posty: 2192 #2577661
Od: 2012-12-19

    sp9nrb pisze:

    Dużo tych sprawach opisali korespondenci wojenni ale ich książki zostały usunięte z bibliotek jako wyjątkowo niewygodne jednym i drugim. Także historycy milczą o bezprawnym przekazaniu obowiązków okupacyjnych wojskom polskim, ponieważ wojska rosyjskie zostały przerzucone na front do walki z wojskami Japońskimi. Także wszyscy milczą o prawdziwych przyczynach kryzysu z 56. Dzisiaj mamy coraz więcej niedopowiedzeń, plotek i tworzenia komentarzy. A także mamy coraz więcej takich co to w pochodzie I-majowym szli z legitymacją partyjną w wyciągniętym ręku a dzisiaj im się odmieniło i plują na to co im każą. Ale zawsze pro.




Ja bym nie musiał tutaj przytaczać wspomnień napisanych przez takich czy innych badaczy historii.

Znam wiele historycznych faktów opowiedzianych przez ludzi, którzy w tym czasie w tych miejscach funkcjonowali, żyli.
Na przykład mój ojciec, dziadek, krewni.
Ale i wspomnienia ludzi zza Odry, od Chałupek poczynając, na Kotlinie kłodzkiej kończąc. Im dalej na zachód, było ich coraz mniej, bo albo wybici, albo musieli uciekać, albo ich wygnano, choć chcieli zostać.
Na siłę należało zrobić czystkę na tych terenach.
Tak prawdę mówiąc, to tereny przygraniczne, obecne tereny przygraniczne, poczynając od Chałupek i dalej na zachód, w żaden sposób nie były powiązane z Polską międzywojenną.
Im dalej na zachód tym gorzej z przyznawaniem się kogokolwiek do polskich korzeni. Albo deklarowali się Czechami, albo Niemcami, ci co jakimś cudem się tam ostali.
Znałem osobiście ludzi, od Chałupek, Zabełkowa, Rudyszwałdu po Głubczyce, Racławice Śl. Prudnik, którzy znali język czeski i niemiecki, po polsku musieli się dopiero uczyć. Tam Polski nie było całe wieki.
Jak władze niemieckie i wojsko uciekło, nie mieli innej alternatywy, jak deklarować przynależność do Czech. Dlaczego nagle by się mieli stać polakami?

Ale jak się mam powołać na wspomnienia tych ludzi, jak mam potwierdzić autentyczność przekazu, przez notariusza?
_________________
Stasiek



Jeśli ktoś mówi o Tobie coś złego, to głównie dlatego, że o sobie nie może powiedzieć nic dobrego
  
SP6IX
22.08.2018 17:52:38
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Posty: 6052 #2577685
Od: 2008-3-18
    EI2KK pisze:

    Ciekawa logika.. Jaruzelski był przez dwa lata Prezydentem, a zaczął być w 1983..
    W czasie interwencji w Czechosłowacji nie był Prezydentem, bo do 1983 był Ministrem Obrony Narodowej..
    Jak ogłaszał stan wojenny w 1981 to zapowiedzieli w TV prezydenta...

    Kombinuj dalej Zbig, jestem przekonany że coś wykombinujesz, byle tylko nie przyznać że się znowu pomyliłeś.

    To musi być coś więcej niż Vitaral.

Jak widzę jesteś dociekliwy to czemu sam nie zgłębiasz tematu tylko cwaniakujesz jak by tu komu do p..... ,pomylić może się każdy nie ma ideałów ,ważne żeby być człowiekiem a nie .......... .
_________________
http://sp6ix.pl.tl poczta sp6ix@interia.pl

W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze.

Nie znoszę nieuków i arogantów.
  
EI2KK
22.08.2018 18:03:13
poziom 6



Grupa: Użytkownik

Posty: 1047 #2577686
Od: 2012-8-7
    SP6IX pisze:

    pomylić może się każdy nie ma ideałów ,ważne żeby być człowiekiem a nie .......... .


Oczywiście, wystarczy więc być człowiekiem i do pomyłki się przyznać, a nie............. . pomysł
_________________
DMR TG 2600 (2720126)
--podpis nieczytelny--

UWAGA: Chodzenie po bagnach wciąga!
  
SP6IX
22.08.2018 18:07:39
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Użytkownik

Posty: 6052 #2577687
Od: 2008-3-18
Mnie to nie rajcuje dowalać komuś na odlew ,jeżeli nie chce się przyznać do pomyłki to jego sprawa a tobie i innym nic do tego ,to jego święte prawo .Jak tego nie rozumiesz to nie wiem jakich argumentów użyć ,może takich jak miało ORMO lub SB.pan zielony
_________________
http://sp6ix.pl.tl poczta sp6ix@interia.pl

W pieniaczej ziemi jest miasto Pysków. Tam jęzorami robi się wszystko, męstwo - w jęzorze, siła - w jęzorze, jęzor tam miele, piele i orze.

Nie znoszę nieuków i arogantów.
  
EI2KK
22.08.2018 19:50:19
poziom 6



Grupa: Użytkownik

Posty: 1047 #2577709
Od: 2012-8-7
[quote=SP6IXnie wiem jakich argumentów użyć ,może takich jak miało ORMO lub SB.pan zielony[/quote]

A to już jak uważasz i doświadczenie tobie podpowiada.

Co do moich 'interakcji' ze Zbigiem.. cóż.. każda akcja wywołuje reakcję... uznałem że robi innym to, co chciałby aby jemu robiono. Idę więc mu na ręke. pomysł
_________________
DMR TG 2600 (2720126)
--podpis nieczytelny--

UWAGA: Chodzenie po bagnach wciąga!
  
Electra21.10.2018 16:36:22
poziom 5

oczka

Przejdz do góry strony<<<Strona: 2 / 6>>>    strony: 1[2]3456

  << Pierwsza     < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » INNE » OPERACJA „DUNAJ” KRYPTONIM, KTÓRY NADANO INTERWENCJI CZŁONKÓW UKŁADU WARSZAWSKIEGO W CZECHOSŁOWACJI

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | CyberCiekawostki | darmowe forum | sklepy
opinie, testy, oceny | katalog stron | toplsta