Otóż niestety jest problem.
Bo za miejsce parkingowe każdy z ochotą zapłaci stosowna kwotę.
ALE NIE DO ŁAPY TYLKO NA KWIT.
Do puszki każdy chętnie wrzuci, ale juz nie da się teraz postawić puszki
w namiocie recepcyjnym i wymagać "wrzucenia za możliwość wejścia".
BO PUSZKA TO ZRZUTKA DOBROWOLNA!!! i wychodzi kolizja z prawem.
Każdy normalny uczestnik chętnie zapłaci "wejściówkę" na ŁOŚia
w ustalonej wielkości, ale PRZELEWEM CZY KARTĄ ALBO NA KWIT W NAMIOCIE.
I to jest bezpieczne rozwiązanie.
A dziwne sygnały o wjeździe TYLKO DLA CZŁONKÓW PZK
mogą oznaczać próbę drastycznego ograniczenia uczestników
do ilości PONIŻEJ 1000 OSÓB.
To głupia metoda bo są prostsze, pewniejsze i zgodne z prawem.
Czy moja organizacja /PZK/ to potrafi i czy jej namiestnik
Marek UO potrafi to ogarnąć?
Dla mnie przynajmniej pytanie jest retoryczne.
Ale jak zwykle czas pokaże.
Bo wydaje się, że "chodzenie na skróty", "załatwianie pod stolikiem i na krzywy ryj"
dobiegło końca.
Chyba, że UO i JMR to samobójcy, pozbawieni instynktu samozachowawczego.
Czas pokaże.
eno