Wreszcie coś w miarę sensownego. W miarę, bo zamiast zajmować się swoim życiem dalej usilnie chcesz kreować czyjeś życiorysy i wmawiać ludziom, że wiesz więcej o nich niż oni sami o sobie. Jak to się nazywa w pedagogice specjalnej?
Nie przypominam sobie bym coś do ciebie pisał, gdyż rozpoczynanie z tobą dyskusji uważam za stratę czasu.
Pyskacza znajdź sobie w domu. Zapewne masz tam jakiegoś spłodzonego, więc naprzód!
Uważa z takimi tekstami, bo jest tu pewna grupa która takie tekst kieruje do prokuratury jako groźby. Uważaj, bo nie wiesz na kogo następnym razem trafisz.
Nie wiem co brałeś, ale albo zmniejsz dawkę, albo zmień lekarza, bo obecny chyba od dawna tylko trzepie z ciebie kasę.
Z POLSKIEGO!



Podsunąłeś mi pewną myśl. W swoich postach już nie jednego ustawiłeś do odpowiedniego szeregu, nie jednemu napisałeś, że nie wiedzą gdzie ich miejsce. Ale nigdy nie napisałeś gdzie znajduje się twój szereg i twoje miejsce. Czy to ściśle tajne przez poufne?

Gdzie ten raj się znajduje?
Czy aby nie dzierżysz buławy (nie tej hetmańskiej, ani marszałkowskiej) i machając nią chcesz iść na czele tych wszystkich szeregów o których tak ochoczo piszesz i szufladkujesz do nich ludzi?
Jesteś jedyny w mojej dwudziestoletniej karierze czytania i pisania na forach internetowych który to sam, bez proszenia, jako argumentów używa swoich papierów by wykazać wyższość nad adwersarzem. Jest na to jakieś określenie w pedagogice specjalnej?
Poznałem kilku fajnych ludzi poprzez różne fora którzy okazali się doktorami, profesorami, ludźmi o bardzo ciekawym życiorysie. Ale nie chwalili się tym na jakimś zapyziałym forum internetowym.
Ty do fajnych i ciekawych nie należysz.
Żegnam szlachcica.
