Tracker wisiał na gałęziach drzewka owocowego w sadzie, a rozerwany balon leżał na ziemi. Generalnie fajnie się stało, że spadł tak blisko i dał się znaleźć, bo zabawy było więcej, a odzyskany tracker zapewne poleci ponownie. ;-)
Gratulacje dla Pawłą PPR. Nie tylko auto ma fajne a i bystry wzrok. Ja niestety w czasie poszukiwań ugotowałem wędlinę na działkowy wypad i musiałem pocieszyć się zupą chmielową.