sp3slu pisze:
Wszystko rozumiem – programy i techniki pracy mają swoje wymagania, jednak takie podejście prowadzi do odhumanizowania łączności. (...)Nie dajmy się ogłupić.
Wszystko rozumiem – programy i techniki pracy mają swoje wymagania, jednak takie podejście prowadzi do odhumanizowania łączności. (...)Nie dajmy się ogłupić.
Jurek, nikt nie broni Ci witać się i pozdrawiać znajomych. Jeżeli jednak przedłużasz swoje nadawanie do stacji pracującej "na wynik" to działasz na swoją niekorzyść. Po pierwsze, on wcale nie będzie zadowolony gdy nadasz mu GE czy GA, a wręcz przeciwnie, pomyśli: co za kiepski operator. Po drugie, gdy skrajnie przeciągniesz swoje nadawanie to "wypadniesz" z jego rytmu qso i będziesz musiał czekać na następny "slot czasowy", jak to się teraz nowocześnie mówi. Ile razy Wam zdarzyło się, że po przejściu na odbiór po nadaniu raportu jest cisza? Może to świadczyć, że korespondent nie odebrał raportu, albo poprzez nasze dłuższe nadawanie obsługuje już qso na drugim stanowisku i nie może odpowiedzieć ze względu na ograniczenie "jednego" sygnału. Prosty przykład, nasza transmisja w postaci:
QSL GE UR 599003 GL 73 musi zmieścić się w czasie gdy na drugim radiu korespondent nadaje np. TEST SN7O lub 599010, albo TU SN7O. Jeżeli się nie zmieści to jest duże prawdopodobieństwo, że korespondent nas zignoruje i najpierw obsłuży to drugie qso, a my będziemy musieli czekać na swoją kolejkę. Niepotrzebna dezorientacja i strata czasu dla nas.
sp3slu pisze:
(...)
Nie dajmy się ogłupić.
(...)
Nie dajmy się ogłupić.
Zawody, zwłaszcza te na wysokim poziomie rządzą się swoimi prawami i ulegają ciągłemu postępowi. Nie wszyscy to dostrzegają, dlatego mamy taki, a nie inny poziom polskiego contestingu. Nasi południowi sąsiedzi z populacją krótkofalowców o rząd wielkości mniejszą biją nas "na głowę".