HF1D_ex_SP1JPQ pisze:
Ze swojej praktyki wiem, że często okoliczni mieszkańcy uważają, że dzieje się coś nienormalnego i wzywają hurtem wszystkie służby.
Przykład trochę z innej działki sprzed trzech tygodni.
Ostatnio na nasze zlecenie ekipa dokonywała 24-godzinnego pomiaru hałasu na nowowybudowanej ulicy.
W przeciągu godziny pojawiła się policja i straż miejska, wezwane przez mieszkańców.
Po zadaniu pytania o wykonywane czynności, nie sprawdzono nawet dokumentów.
Jedynie patrol który podjechał ponownie w nocy nakazał wyłączenie silnika w samochodzie w którym siedzieli ludzie z ekipy pomiarowej.
Lekki Offtopic:
Czy kolega nie pracuje przypadkiem w Lemitorze, w Szczecinie?

Pracuje od czasu do czasu dla Ochrony Środowiska i robię różne pomiary. Jakiś czas temu robiłem pomiary natężenia hałasu na jakiejś wiosce przy S3 (24h pomiary), i nocnych godzinach, kiedy akurat ja miałem 'wartę', a mój zmiennik sobie słodko spał, podjechał patrol policji, bo ktoś zgłosił podejrzany czarny samochód z ludźmi w środku, który stoi już dość długo. Wyszedłem z samochodu (silnik był zgaszony), wylegitymowali mnie, pogadałem chwilkę, nawet podpowiedzieli, gdzie w okolicy jest dobry Kebab.
Swoja drogą miałem kontrolę osobistą podczas gdy miałem radio włączone na nasłuch częstotliwości policyjnej. W momencie gdy policjanci do mnie podeszli (nie umundurowani, tajniacy) i ukazali legitymację (pod koszulką na sznureczkach) to szybkim ruchem wyłączyłem radio i nie mają prawa jego włączać ani ruszać. Zresztą nawet ich to nie interesowało, bo ważniejsze było przeszukanie mojego samochodu względem narkotyków. Chyba czas zmienić samochód na inny

8)