Reklama
#1930414 01.09.2014 11:44:58
Przez wiele lat PRL-u uważano pierwszy wystrzał na Westerplatte za początek II Wojny Światowej.
W/g dokumentów historycznych zaistniało to o godzinie 4,45 w dniu 1 września 1939 roku.
Społeczność miasta Wieluń uważa, że to ich miasto zostało wcześniej zaatakowane, bo już o godzinie 4,40.
Tamtejsi krótkofalowcy opisują to zdarzenie, a nawet wydają okolicznościowy dyplom.
http://www.sp7ked.glt.pl/ (patrz zakładka: HF440W).
Wczoraj telewizja "Historia" przedstawiła program w którym opisano jeszcze wcześniejsze działania wojenne.
Mówi się o ataku wojsk niemieckich na miasteczko Krzepice już o godzinie 3,30.
Jest coś w necie na ten temat: http://portalwiedzy.onet.pl/4869,25297,1624258,1,czasopisma.html
Zastanawia mnie ta licytacja "zasługi" bycia pierwszą ofiarą niemieckiego agresora. Czemu to służy?
W/g dokumentów historycznych zaistniało to o godzinie 4,45 w dniu 1 września 1939 roku.
Społeczność miasta Wieluń uważa, że to ich miasto zostało wcześniej zaatakowane, bo już o godzinie 4,40.
Tamtejsi krótkofalowcy opisują to zdarzenie, a nawet wydają okolicznościowy dyplom.
http://www.sp7ked.glt.pl/ (patrz zakładka: HF440W).
Wczoraj telewizja "Historia" przedstawiła program w którym opisano jeszcze wcześniejsze działania wojenne.
Mówi się o ataku wojsk niemieckich na miasteczko Krzepice już o godzinie 3,30.
Jest coś w necie na ten temat: http://portalwiedzy.onet.pl/4869,25297,1624258,1,czasopisma.html
Zastanawia mnie ta licytacja "zasługi" bycia pierwszą ofiarą niemieckiego agresora. Czemu to służy?
jaQbek
#1930432 01.09.2014 12:01:36
a admin pisał że anonimów nie będzie tolerował i kasował ich wpisy .
73 Rysiek
#1930433 01.09.2014 12:02:38
Służy to dociekaniu prawdy historycznej. Tu nie chodzi o bycie ofiarą (dziś w wp.pl można przeczytać fajny artykuł o klęsce we wrześniu - i jak na tą klęskę wpłynął atak rusków na Polskę) a o chwilę rozpoczęcia wojny. Każde dążenie do prawdy ma swój głęboki sens - oby nie w prostackim stylu a-la Ziemkiewicz i jego 'samobójstwo'.
pozdrawiam
pozdrawiam
Tomek SP8TB
#1930462 01.09.2014 12:25:13
No to jeszcze "poprawka do historii".
Społeczność Wielunia myli się, sądząc, że II Wojna Światowa rozpoczęła się nalotem na ich miasto o godzinie 4:40.
Nieco wcześniej, bo już o godzinie 4:34 niemiecka eskadra lotnicza startująca z Elbląga zbombardowała tczewskie mosty na Wiśle, dworzec kolejowy i koszary 2 batalionu strzelców.
Tczewscy krótkofalowcy z klubu SP2KMH uruchomili okolicznościową radiostację upamiętniającą to wydarzenie.
Społeczność Wielunia myli się, sądząc, że II Wojna Światowa rozpoczęła się nalotem na ich miasto o godzinie 4:40.
Nieco wcześniej, bo już o godzinie 4:34 niemiecka eskadra lotnicza startująca z Elbląga zbombardowała tczewskie mosty na Wiśle, dworzec kolejowy i koszary 2 batalionu strzelców.
Tczewscy krótkofalowcy z klubu SP2KMH uruchomili okolicznościową radiostację upamiętniającą to wydarzenie.
Pozdrawiam
Piotr
Piotr
#1930497 01.09.2014 13:07:13
a mojego dziadka Niemiec kopnął w d... ę 30 sierpnia o godzinie 12,51
#1930502 01.09.2014 13:15:40
SP7NJR pisze:
a mojego dziadka Niemiec kopnął w d... ę 30 sierpnia o godzinie 12,51
a mojego dziadka Niemiec kopnął w d... ę 30 sierpnia o godzinie 12,51
Przyjmij wyrazy szczerego współczucia.
Zdrowia życzę
Pozdrawiam
Piotr
Piotr
#1930532 01.09.2014 13:54:23
Przez wiele lat PRL-u uważano .............
To kolejna poprawka do histoeii.
Przedstawiam fragment wypowiedzi znanego filmowca dokumentalisty Pana Grzegorza Brauna.
Grzegorz Braun
Ostrożnie z „dokumentami”
Na pewno nieraz oglądaliście Państwo te czarno – białe ujęcia powtarzane po wielokroć, zwłaszcza w kolejne rocznice Powstania Warszawskiego: oto młody oficer Wehrmachtu macha ręką, jego podwładny przekręca uchwyt detonatora, następuje wybuch i cała kamienica wali się w gruzy, a po niej następna i jeszcze następna; kolejne fasady osuwają się jak zdarte kurtyny i całe zaminowane budynki, piętro po piętrze, zapadają się w ziemię wzniecając tumany pyłu, który na moment przesłania cały widok, a gdy opada, odsłania obraz zniszczenia. To jedna z ikon naszej historii: Niemcy metodycznie niszczą nam stolicę.
Kim jest ów młody, anonimowy dowódca saperów (Sprengkommando) w charakterystycznym hełmie (Stahlhelm wz. 43) na głowie, którego z widzenia znać muszą nie tylko wszystkie pokolenia telewidzów i kinomanów PRL, ale i spora widownia na całym świecie ? Jak się nazywał – czy wiadomo ? Owszem, wiadomo: to Stanisław Różewicz (1924 – 2008), wybitny reżyser, autor takich dzieł kinowej batalistyki, jak „Wolne miasto” czy „Westerplatte”
......
Po prostu zdjęcia, które oglądacie Państwo jako „archiwalia” z Warszawy roku 1944, w rzeczywistości powstały co najmniej 4 lata później, w zupełnie innym mieście.
....
„Miasto nieujarzmione”. Zdjęcia powstały w większości w łódzkim atelier. Ale do prologu filmu niezbędne były ujęcia plenerowe – właśnie na temat: Niemcy palą i burzą Warszawę po Powstaniu. I otóż do realizacji tej sekwencji delegował reżyser Zarzycki swego asystenta Różewicza.
Nie było wówczas mowy o żadnej grafice komputerowej; nikt tez nie myślał o jakichś półśrodkach ani nie silił się na subtelności. Władze oddały po prostu do dyspozycji młodego filmowca pluton saperów i miasto Wrocław, które wprawdzie – podobnie jak Warszawa – wyszło z wojny z ponad 80 proc. Zniszczeń, ale przy niektórych ulicach wciąż jeszcze było co wysadzać. Różewicz i jego ludzie, poprzebierani w niemieckie mundury, przez parę dni zdążyli na użytek filmu wysadzić szereg w większości wypalonych, ale wciąż jeszcze solidnie stojących kamienic, głównie przy ul. Powstańców Śląskich (d. Strasse der SA). Była to niewątpliwie jedna z najbardziej spektakularnych inscenizacji w polskim kinie – pod względem rozmachu i bezwzględności pobita chyba dopiero przez Andrzeja Wajdę, np. na planie „Popiołów”
.................
Skąd o tym wiem ? Z pierwszej ręki. Dwadzieścia lat temu na zajęciach w katowickiej szkole filmowej zdarzyło mi się wysłuchać wykładu Stanisława Różewicza, który tytułem pysznej anegdoty wspomniał właśnie o pierwszej swojej samodzielnej pracy reżyserskiej. Ze śmiechem zauważył, że rok w rok ogląda własne młodzieńcze oblicze w niezliczonych filmach dokumentalnych – polskich i zagranicznych – których autorzy wykorzystują tamten materiał jako wojenny „autentyk”.
......
Raport Prezydenta Warszawy Kaczyńskiego z 2004 r. szacuje straty wojenne na ponad 45 mld dolarów. Kto ciekawy, może o tym więcej przeczytać – chociażby w Wikipedii pod hasłem: „Zburzenie Warszawy”. Ale uwaga: wspomina się tam m.in. o tym, że w pokazującym niemieckie dzieło zniszczenia filmie Zarzyckiego „Miasto nieujarzmione” wykorzystano „unikalne zdjęcia wykonane przez niemiecką ekipę” ...
....
Jaki więc właściwie morał z tej historyjki ? Że filmowcy bywają bezwzględni w egzekwowaniu swych wizji artystycznych. Że tę ich bezwzględność zaspokoić może w pełni tylko nieliczącą się z ludzkim mieniem i życiem władza ludowa, dla której „kino jest najważniejsze” (Lenin). Że wreszcie w stosunku do kina historycznego, fabularnego i dokumentalnego, podobnie jak wobec Wikipedii, trzeba stosować zasadę ograniczonego zaufania, odróżniając walory popularyzatorskie od walorów dokumentu historycznego czy tym bardziej dowodu sądowego.
Grzegorz Braun
P.S. Tak sie sklada , ze mieszkam na ul. Powstancow Slaskich ,na ulicy gdzie Rozewicz wysadzal w powietrze
wypalone budynki.
Budynek w ktorym mieszkam to ,, wielka plyta ,, i nie jest wykluczone ze poprzednio stal budynek mieszkalny ktorego sciany wysadzila ekipa filmowcow z Rozewiczem na czele.
To kolejna poprawka do histoeii.
Przedstawiam fragment wypowiedzi znanego filmowca dokumentalisty Pana Grzegorza Brauna.
Grzegorz Braun
Ostrożnie z „dokumentami”
Na pewno nieraz oglądaliście Państwo te czarno – białe ujęcia powtarzane po wielokroć, zwłaszcza w kolejne rocznice Powstania Warszawskiego: oto młody oficer Wehrmachtu macha ręką, jego podwładny przekręca uchwyt detonatora, następuje wybuch i cała kamienica wali się w gruzy, a po niej następna i jeszcze następna; kolejne fasady osuwają się jak zdarte kurtyny i całe zaminowane budynki, piętro po piętrze, zapadają się w ziemię wzniecając tumany pyłu, który na moment przesłania cały widok, a gdy opada, odsłania obraz zniszczenia. To jedna z ikon naszej historii: Niemcy metodycznie niszczą nam stolicę.
Kim jest ów młody, anonimowy dowódca saperów (Sprengkommando) w charakterystycznym hełmie (Stahlhelm wz. 43) na głowie, którego z widzenia znać muszą nie tylko wszystkie pokolenia telewidzów i kinomanów PRL, ale i spora widownia na całym świecie ? Jak się nazywał – czy wiadomo ? Owszem, wiadomo: to Stanisław Różewicz (1924 – 2008), wybitny reżyser, autor takich dzieł kinowej batalistyki, jak „Wolne miasto” czy „Westerplatte”
......
Po prostu zdjęcia, które oglądacie Państwo jako „archiwalia” z Warszawy roku 1944, w rzeczywistości powstały co najmniej 4 lata później, w zupełnie innym mieście.
....
„Miasto nieujarzmione”. Zdjęcia powstały w większości w łódzkim atelier. Ale do prologu filmu niezbędne były ujęcia plenerowe – właśnie na temat: Niemcy palą i burzą Warszawę po Powstaniu. I otóż do realizacji tej sekwencji delegował reżyser Zarzycki swego asystenta Różewicza.
Nie było wówczas mowy o żadnej grafice komputerowej; nikt tez nie myślał o jakichś półśrodkach ani nie silił się na subtelności. Władze oddały po prostu do dyspozycji młodego filmowca pluton saperów i miasto Wrocław, które wprawdzie – podobnie jak Warszawa – wyszło z wojny z ponad 80 proc. Zniszczeń, ale przy niektórych ulicach wciąż jeszcze było co wysadzać. Różewicz i jego ludzie, poprzebierani w niemieckie mundury, przez parę dni zdążyli na użytek filmu wysadzić szereg w większości wypalonych, ale wciąż jeszcze solidnie stojących kamienic, głównie przy ul. Powstańców Śląskich (d. Strasse der SA). Była to niewątpliwie jedna z najbardziej spektakularnych inscenizacji w polskim kinie – pod względem rozmachu i bezwzględności pobita chyba dopiero przez Andrzeja Wajdę, np. na planie „Popiołów”
.................
Skąd o tym wiem ? Z pierwszej ręki. Dwadzieścia lat temu na zajęciach w katowickiej szkole filmowej zdarzyło mi się wysłuchać wykładu Stanisława Różewicza, który tytułem pysznej anegdoty wspomniał właśnie o pierwszej swojej samodzielnej pracy reżyserskiej. Ze śmiechem zauważył, że rok w rok ogląda własne młodzieńcze oblicze w niezliczonych filmach dokumentalnych – polskich i zagranicznych – których autorzy wykorzystują tamten materiał jako wojenny „autentyk”.
......
Raport Prezydenta Warszawy Kaczyńskiego z 2004 r. szacuje straty wojenne na ponad 45 mld dolarów. Kto ciekawy, może o tym więcej przeczytać – chociażby w Wikipedii pod hasłem: „Zburzenie Warszawy”. Ale uwaga: wspomina się tam m.in. o tym, że w pokazującym niemieckie dzieło zniszczenia filmie Zarzyckiego „Miasto nieujarzmione” wykorzystano „unikalne zdjęcia wykonane przez niemiecką ekipę” ...
....
Jaki więc właściwie morał z tej historyjki ? Że filmowcy bywają bezwzględni w egzekwowaniu swych wizji artystycznych. Że tę ich bezwzględność zaspokoić może w pełni tylko nieliczącą się z ludzkim mieniem i życiem władza ludowa, dla której „kino jest najważniejsze” (Lenin). Że wreszcie w stosunku do kina historycznego, fabularnego i dokumentalnego, podobnie jak wobec Wikipedii, trzeba stosować zasadę ograniczonego zaufania, odróżniając walory popularyzatorskie od walorów dokumentu historycznego czy tym bardziej dowodu sądowego.
Grzegorz Braun
P.S. Tak sie sklada , ze mieszkam na ul. Powstancow Slaskich ,na ulicy gdzie Rozewicz wysadzal w powietrze
wypalone budynki.
Budynek w ktorym mieszkam to ,, wielka plyta ,, i nie jest wykluczone ze poprzednio stal budynek mieszkalny ktorego sciany wysadzila ekipa filmowcow z Rozewiczem na czele.
wpis edytowany 01.09.2014 14:22:49
#1930584 01.09.2014 14:45:49
A wszystkiemu winne zegarki które źle odmierzały czas.
#1930607 01.09.2014 15:10:12
Vide wysadzenie schroniska na Polanie Pisanej:
Schronisko na Polanie Pisanej (Bufet na Polanie Pisanej) – nieistniejące już schronisko w polskich Tatrach Zachodnich. Bufet stał na Polanie Pisanej w Dolinie Kościeliskiej na wysokości około 1020 m n.p.m.
W 1935 roku Stanisław Pitoń z Kościeliska wybudował na Polanie Pisanej niewielki budynek służący jako bufet. W czasie wojny szałas używany był jako schronienie przez partyzantów i kurierów. Już podczas okupacji budynek dzierżawiło małżeństwo Berestków aresztowane przez Niemców w 1941 r. Spłonął w wyniku bitwy między oddziałami radzieckich partyzantów kapitana Potiomkina a oddziałami niemieckimi w styczniu 1945.
Po wojnie, w 1946 budynek odbudowano w nieco innym miejscu. Postawiony wówczas budynek był większy od działającego przed wojną. Mieścił się tam bufet, punkt Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i pomieszczenie grotołazów.
Przejęte przez Tatrzański Park Narodowy schronisko z powodu potrzeby ciągłych remontów zostało przeznaczone do rozbiórki. Wówczas do TPN zgłosiła się ekipa filmu Trójkąt Bermudzki, prosząc o zgodę na wysadzenie budynku. Pomysł ów, mimo wielkich kontrowersji co do szkodliwości takiego wybuchu dla przyrody, spotkał się z aprobatą parku. Jako że rozwiązanie takie pod względem finansowym było dla TPN korzystne, bufet wysadzono w powietrze 5 sierpnia 1987 r.
Dziś pozostałości schroniska nie są praktycznie widoczne.
Schronisko na Polanie Pisanej (Bufet na Polanie Pisanej) – nieistniejące już schronisko w polskich Tatrach Zachodnich. Bufet stał na Polanie Pisanej w Dolinie Kościeliskiej na wysokości około 1020 m n.p.m.
W 1935 roku Stanisław Pitoń z Kościeliska wybudował na Polanie Pisanej niewielki budynek służący jako bufet. W czasie wojny szałas używany był jako schronienie przez partyzantów i kurierów. Już podczas okupacji budynek dzierżawiło małżeństwo Berestków aresztowane przez Niemców w 1941 r. Spłonął w wyniku bitwy między oddziałami radzieckich partyzantów kapitana Potiomkina a oddziałami niemieckimi w styczniu 1945.
Po wojnie, w 1946 budynek odbudowano w nieco innym miejscu. Postawiony wówczas budynek był większy od działającego przed wojną. Mieścił się tam bufet, punkt Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i pomieszczenie grotołazów.
Przejęte przez Tatrzański Park Narodowy schronisko z powodu potrzeby ciągłych remontów zostało przeznaczone do rozbiórki. Wówczas do TPN zgłosiła się ekipa filmu Trójkąt Bermudzki, prosząc o zgodę na wysadzenie budynku. Pomysł ów, mimo wielkich kontrowersji co do szkodliwości takiego wybuchu dla przyrody, spotkał się z aprobatą parku. Jako że rozwiązanie takie pod względem finansowym było dla TPN korzystne, bufet wysadzono w powietrze 5 sierpnia 1987 r.
Dziś pozostałości schroniska nie są praktycznie widoczne.
Reklama
#1930728 01.09.2014 17:38:22
SP7NJR pisze:
a mojego dziadka Niemiec kopnął w d... ę 30 sierpnia o godzinie 12,51
a mojego dziadka Niemiec kopnął w d... ę 30 sierpnia o godzinie 12,51
Wow, to nowina! Czyli to nie Grzegorz Brzęczeszczykiewicz tylko Twój dziadek wywołał II wojnę światową?
A jakieś dowody na to masz?
Bo wiesz teraz każdy taki dowód "historyczny" ma znaczenie.
Na przykład za rok 30 sierpnia od godziny 12.51, na jego podstawie, będziesz mógł ubiegać się o znak HF76D...ziadek.
A nawet wydawać z tej okazji dyplom nie tylko dla dziadków takich jak my.
Dobrego, forumowego humoru wszystkim życzę.
PS Tak na poważnie pisząc, to proszę nie róbmy sobie jaj z wojny ani tej, która wybuchła 75 lat temu, ani z tej obecnej za wschodnią granicą! Czasy są niespokojne i małe znaczenie ma dziś czy był pierwszy Wieluń, Kozia Wólka, Zimna Wódka czy Westerplatte.
73, Piotr SP8MRD ex SP6MRD, SP6KKE, SP6KGN, SP6KBR, nadal SP8POP, SP-22107-OP
------------------------------------------------------------------------------------
"Niebezpieczeństwo jest zawsze to samo: człowiek odłączony od miłości!
Człowiek wykorzeniony z najgłębszego gruntu swej duchowej egzystencji; człowiek znowu skazany na „kamienne serce” – pozbawiony owego „serca z ciała”, które zdolne jest prawidłowo reagować na dobro i na zło." - Jan Paweł II - Paray-le-Monial, 5 X 1986 r.
Świadectwo Andrzeja - sens życia: https://www.youtube.com/watch?v=dG4-NjcWwSo
------------------------------------------------------------------------------------
"Niebezpieczeństwo jest zawsze to samo: człowiek odłączony od miłości!
Człowiek wykorzeniony z najgłębszego gruntu swej duchowej egzystencji; człowiek znowu skazany na „kamienne serce” – pozbawiony owego „serca z ciała”, które zdolne jest prawidłowo reagować na dobro i na zło." - Jan Paweł II - Paray-le-Monial, 5 X 1986 r.
Świadectwo Andrzeja - sens życia: https://www.youtube.com/watch?v=dG4-NjcWwSo
#1930876 01.09.2014 21:22:22
Może teraz rozpętam wojnę , 5 minutowa akcja dyplomowa to parodia. Siedziałem przy moim icku i przez 5 minut byłem w ulu. Brawo dla operatora że wyłapał 12 stacji (jak wyliczył).Wielki szacun.
#1930897 01.09.2014 21:50:55
WOSIEK pisze:
A wszystkiemu winne zegarki które źle odmierzały czas.
A wszystkiemu winne zegarki które źle odmierzały czas.
Ty już możesz gadać
Suuuuper
Masz rację, nie było jeszcze GMT i stąd te droczenia gdzie było pierwej
...a tak poważnie
To nieważne gdzie... NIGDY WIĘCEJ WOJNY!!!
Andrzej
#1931634 02.09.2014 22:19:07
Dziś wyemitowano nowy film dokumentalny w TVP1 - równocześnie w ZDF (niemiecka publiczna)
Chronologia działań agresora była taka przedstawiona :
1. przedwczesny sabotaż Niemców na terenie RP z rozminowaniem tunelu kolejowego
2. Gliwice
3. Wieluń
4. Westerplatte
Chronologia działań agresora była taka przedstawiona :
1. przedwczesny sabotaż Niemców na terenie RP z rozminowaniem tunelu kolejowego
2. Gliwice
3. Wieluń
4. Westerplatte
"Panta rej" jak mawiał Demokles z Akwirynu
SR6MA w mobilku 145.350 home
SR6MA w mobilku 145.350 home
#1931746 03.09.2014 06:37:37
sp5mnj pisze:
...
Masz rację, nie było jeszcze GMT i stąd te droczenia gdzie było pierwej
...a tak poważnie
To nieważne gdzie... NIGDY WIĘCEJ WOJNY!!!
Andrzej
...
Masz rację, nie było jeszcze GMT i stąd te droczenia gdzie było pierwej
...a tak poważnie
To nieważne gdzie... NIGDY WIĘCEJ WOJNY!!!
Andrzej
No jak nie było jak był http://pl.wikipedia.org/wiki/Czas_uniwersalny
Proszę nie wypaczać historii
Pozdrawiam
Andrzej SQ5GVY
#1931835 03.09.2014 09:27:22
sp5mnj pisze:
Masz rację, nie było jeszcze GMT i stąd te droczenia gdzie było pierwej
Masz rację, nie było jeszcze GMT i stąd te droczenia gdzie było pierwej
Czas uniwersalny(Uniwesal Time UT, Greenwich Meain Time GMT, Zulu Time ZT) jest znany od roku 1878 a powszechnie zaakceptowany przez świat(z drobnymi przerwami)od roku 1884.
Taka drobna ciekawostka.
____________
Greg SP2LIG
#1931898 03.09.2014 10:37:29
Po prostu na odprawie nie padło słynne słowo "synchronizujemy zegarki"
Btw. Armia Czerwona cierpiała na chroniczny brak zegarków co dało się zauważyć
troszkę później

____________________
VY73! Janusz SP8OOB
Btw. Armia Czerwona cierpiała na chroniczny brak zegarków co dało się zauważyć
troszkę później
____________________
VY73! Janusz SP8OOB
#1931902 03.09.2014 10:43:22
sp8oob pisze:
Po prostu na odprawie nie padło słynne słowo "synchronizujemy zegarki"
Btw. Armia Czerwona cierpiała na chroniczny brak zegarków co dało się zauważyć
troszkę później

____________________
VY73! Janusz SP8OOB
Po prostu na odprawie nie padło słynne słowo "synchronizujemy zegarki"
Btw. Armia Czerwona cierpiała na chroniczny brak zegarków co dało się zauważyć
troszkę później
____________________
VY73! Janusz SP8OOB
...i rowerów trzeba też dodać. Na tych co ukradli jeździli bez opon na felgach, ot wysoka kultura wschodnia.
____________
Greg SP2LIG
#1932037 03.09.2014 13:16:47
sp8oob pisze:
Po prostu na odprawie nie padło słynne słowo "synchronizujemy zegarki"
Btw. Armia Czerwona cierpiała na chroniczny brak zegarków co dało się zauważyć
troszkę później

____________________
VY73! Janusz SP8OOB
Po prostu na odprawie nie padło słynne słowo "synchronizujemy zegarki"
Btw. Armia Czerwona cierpiała na chroniczny brak zegarków co dało się zauważyć
troszkę później
____________________
VY73! Janusz SP8OOB
..i dlatego spóźnili się te 17 dni?
Z niemieckimi zegarkami też coś nie tak było, skoro niejednocześnie rozpoczęli atak w kilku miejscach. Czyżby już używali pierwowzorów Ruhla?
wpis edytowany 03.09.2014 16:41:52
Pozdrawiam
Piotr
Piotr
#1932134 03.09.2014 15:05:26
sp8oob pisze:
Armia Czerwona cierpiała na chroniczny brak zegarków co dało się zauważyć
troszkę później
Armia Czerwona cierpiała na chroniczny brak zegarków co dało się zauważyć
troszkę później
Było to gdzieś na polskich Ziemiach Odzyskanych.
"Ciężkie czasy" rzekł żołnierz radziecki zrzucając zegar z wieży ratuszowej.
wpis edytowany 03.09.2014 15:23:56
jaQbek
Reklama