Święta racja Armand, to jest klucz do całego problemu.
Sygnał z dobrze skonfigurowanego Meshtastic czy LoRa (zwłaszcza na szerokim spread spectrum i przy niskim SNR) potrafi utonąć pod progiem szumu tła (noise floor). Z odległości kilku czy kilkunastu kilometrów nikt go nie wykryje tradycyjnymi metodami analitycznymi, dopóki dokładnie nie wie, czego szukać. Dlatego klasyczny, siłowy jamming o szerokim spektrum (pchanie gigantycznej mocy w całe pasmo, żeby spalić odbiorniki) powoli ustępuje miejsca temu, o czym piszesz – inteligentnym zakłóceniom strukturalnym.
Wpuszczenie w eter tysięcy fałszywych pakietów o strukturze identycznej z protokołem sieciowym (takie cyfrowe echo lub "śmiecenie" w protokole MAC) potrafi zarżnąć sieć mesh od środka. Węzły gubią się w routingu, marnują czas na dekodowanie śmieci, a pakiety ratunkowe czy telemetria giną w tłumie fałszywek.
Walka cyfrowa w eterze to już dawno nie jest przepychanka na kilowaty w paśmie, tylko wojna algorytmów i protokołów.
Sygnał z dobrze skonfigurowanego Meshtastic czy LoRa (zwłaszcza na szerokim spread spectrum i przy niskim SNR) potrafi utonąć pod progiem szumu tła (noise floor). Z odległości kilku czy kilkunastu kilometrów nikt go nie wykryje tradycyjnymi metodami analitycznymi, dopóki dokładnie nie wie, czego szukać. Dlatego klasyczny, siłowy jamming o szerokim spektrum (pchanie gigantycznej mocy w całe pasmo, żeby spalić odbiorniki) powoli ustępuje miejsca temu, o czym piszesz – inteligentnym zakłóceniom strukturalnym.
Wpuszczenie w eter tysięcy fałszywych pakietów o strukturze identycznej z protokołem sieciowym (takie cyfrowe echo lub "śmiecenie" w protokole MAC) potrafi zarżnąć sieć mesh od środka. Węzły gubią się w routingu, marnują czas na dekodowanie śmieci, a pakiety ratunkowe czy telemetria giną w tłumie fałszywek.
Walka cyfrowa w eterze to już dawno nie jest przepychanka na kilowaty w paśmie, tylko wojna algorytmów i protokołów.
