Opowieść o japońskim Diamondzie, który "umywa ręce" i wyrzuca na przemiał całą dostawę X-510, brzmi jak mocno naciągana baśń na usprawiedliwienie ściągania tanich zamienników. Japończycy dbają o reponowalne parametry, a problemy z brakiem powtarzalności to domena bezimiennych fabryk z Azji.
A co do Nagoy (zwłaszcza popularnych NA-771) – 90% rynku to tanie podróbki z drutem w środku zamiast odpowiednio zestrojonej cewki dopasowującej. Kupowanie ich "ze sprawdzonego źródła" u handlarza bez wcześniejszego przemierzenia każdej sztuki na analizatorze (np. NanoVNA) to czysta loteria i ryzyko dla tranzystorów w radiu.
Klasyczna taktyka: obrzydzić ludziom uznany japoński sprzęt wyssaną z palca anegdotą, żeby sprzedawać chińskie "ryżowce" z pięciokrotną marżą jako rzekome oryginały.
A co do Nagoy (zwłaszcza popularnych NA-771) – 90% rynku to tanie podróbki z drutem w środku zamiast odpowiednio zestrojonej cewki dopasowującej. Kupowanie ich "ze sprawdzonego źródła" u handlarza bez wcześniejszego przemierzenia każdej sztuki na analizatorze (np. NanoVNA) to czysta loteria i ryzyko dla tranzystorów w radiu.
Klasyczna taktyka: obrzydzić ludziom uznany japoński sprzęt wyssaną z palca anegdotą, żeby sprzedawać chińskie "ryżowce" z pięciokrotną marżą jako rzekome oryginały.
