QTH:
KO02IK
Posty: 9 #8032585
|
djbpm pisze:
[quote=so5dz]Bez obrazy, lecz w szerszym społeczeństwie "preppering" raczej postrzega się jako coś z lekka "nietentego".
Krótkofalarstwo też jest "nietentego". Krótkofalowcy mają swoje ćwiczenia i nawet na ich polu się zażarcie żrą i kłócą, które lepsze i jak to powinno wyglądać i kto ma być kim a kto nie. Masz pozwolenie, masz szanse uczestniczyć w każdych ćwiczeniach. Nie masz pozwolenia, możesz tylko na CB i PMR. Już widać chętnych do zniszczenia tej inicjatywy, a co najmniej do jej wyśmiewania. Jest dokładnie tak jak napisał:andreo40 pisze:
Odpowiedz jest prosta😉,,,te ćwiczenia są dla wszystkich użytkowników posiadających jakiekolwiek radio do łączności 😉,,,😉,,,na wspomnianych przez Ciebie pasmach mogą brać udział tylko nieliczni 😉,,,operatorzy posiadający licencję.
W razie sytuacji kryzysowej to właśnie CB w samochodzie może mieć przewagę, z uwagi na to, że jest jeszcze dość powszechne i ma niezależne zasilanie.
so5dz pisze:
Być może i tu, kto jest zainteresowany łącznością kryzysową będzie musiał np. zrobić licencję. Niektórzy nie chcą robić licencji, bo nie chcą się utożsamiać z grupą, która tą licencję posiada. [/quote]
"Krótkofalarstwo też jest "nietentego"." To fakt, sam przekonałem się nie raz działając gdzieś w terenie niedostatecznie skrytym przed okiem przechodniów.
"Już widać chętnych do zniszczenia tej inicjatywy, a co najmniej do jej wyśmiewania." Nie jest moim celem "niszczenie tej inicjatywy". Nawet nie uważam jej za złą w dosłownym tego słowa znaczeniu, jedynie za źle skierowaną.
Gdyby to mi zależało na poszerzaniu perspektyw łączności kryzysowej u nas w kraju, zgodnie z postawioną tezą, nie traciłbym czasu na PMR ani CB, bo z przyczyn technicznych/fizycznych/społecznych słabo do tego nie nadają. Jak zauważył jeden z kolegów, większość instalacji CB działa na zasadzie "jak Cię widzę to Cię słyszę". Na PMR pokusiłbym się o stwierdzenie, że w praktyce (nie między szczytami bloków czy gór oraz na przepisowych radiach i antenach) zasięg jest jak głośnego wrzasku, więc nawet "jak Cię słyszę to Cię słyszę".
Wczuwając się w proponenta szlifowania umiejętności łączności, zaleciłbym 10% uczestników akcji na PMR i CB niebędących licencjonowanymi do uzyskania licencji (*uwaga poniżej), Pozostałe 90% (którzy jak podejrzewam i tak są już ze znakiem) o "przekręcenie się" (i nie tylko 13 dnia miesiąca) na 145.500MHz i zawołanie "wywołanie ogólne w paśmie 2m, tu .....". Moim zdaniem, znajomość zasięgu swojej stacji, znajomość operatorów innych, tego co u nich słychać albo czym się zajmują (wiedza, którą zdobywa się w drodze zwykłych łączności amatorskich) ma większą wartość dla proponowanej idei niż słuchanie przez 5 minut raz na miesiąc milczącego radia.
Jak zwykle ciekaw jestem opinii, szczególnie krytycznych (i chyba sobie to w stopkę dodam)
* - ja tam licencję posiadam a nie podpisuję się pod całą znaną dramaturgią, tak jak posiadam rejestrację na samochodzie i nie podpisuję się pod brawurową jazdą.
|