Nigdzie nie zawiodła, to już były czasy demokratyczne - te, o których mówi Canis - kiedy urzędnik wydawał pozwolenie zgodnie z prawem a nie band-planem i bez rekomendacji koordynatora 
Z drugiej strony patrząc, "Dorotka" mocno wchodziła w nasz kraj, bo słychać ją było 80-100km od granicy, więc w połowie Małopolski i całego Górnego Śląska nie można by uruchomić u nas przemiennika na .650. A jak sam wiesz, kanałów na 2m jest mało, nawet jak weźmiemy pod uwagę "połówki".
Kiedyś zajmował się wszystkimi - tymi pierwszymi nie-PZK również. A potem ktoś zauważył, że z godnie z prawem decyzje koordynatora są bezprawne i poszło... I faktycznie: po co komu koordynator, jak jego decyzje nie są w żaden sposób wiążące urzędnika?!
Z drugiej strony patrząc, "Dorotka" mocno wchodziła w nasz kraj, bo słychać ją było 80-100km od granicy, więc w połowie Małopolski i całego Górnego Śląska nie można by uruchomić u nas przemiennika na .650. A jak sam wiesz, kanałów na 2m jest mało, nawet jak weźmiemy pod uwagę "połówki".
canis_lupus pisze:
Jeszcze pytanie czy koordynator w PZK zajmuje sie nie-PZKowskimi przemiennikami. Na stronie PZK jest jak byk: "Konsultant-koordynator przemienników PZK"
Jeszcze pytanie czy koordynator w PZK zajmuje sie nie-PZKowskimi przemiennikami. Na stronie PZK jest jak byk: "Konsultant-koordynator przemienników PZK"
Kiedyś zajmował się wszystkimi - tymi pierwszymi nie-PZK również. A potem ktoś zauważył, że z godnie z prawem decyzje koordynatora są bezprawne i poszło... I faktycznie: po co komu koordynator, jak jego decyzje nie są w żaden sposób wiążące urzędnika?!
Pozdrawiam