Tragedia w Stonawie - zgineło 13 górników w tym 12 z Polski
Śląskie kopalnie na antenie - czyli program SMOTA
    SQ3BKQ pisze:

    Witam drobna nieścisłość oni zgineli w wypadku a nie polegli .




Dla mnie polegli w walce z żywiołem.
Górnik pół kilometra pod ziemią, kilometr pod ziemią, ciągle walczy z żywiołem. Ciśnienie w wyrobisku, to nie tylko ciśnienie na górotwór od góry, ciśnie jednakowo ze wszystkich stron, od spągu też ciśnie i występują wyrzuty skał z tego spągu, nagły nieprzewidywalny wyrzut skał spągowych.
Ciśnienie eksploatacyjne, które działa na obudowę zmechanizowaną w ścianie - już jest ogromne. Widziałem obudowę "Glinik" zrabowaną ciśnieniem kompletnie, stojaki wypchnęły stalowe płyty stropnic, jak ruskie hełmy, Naprawdę takie bąble w stalowej grubej płycie te zrabowane stojaki wycisnęły. Aby tą obudowę, tak zrabowaną wybudować ze ściany likwidowanej, trzeba był strzelać pod każdą obudową pojedynczo, pod spągnicami strzelać, i mozolnie wyciągać, robota była na trzy zmiany, podmiana w likwidowanej ścianie. Jak zjechała jakaś komisja, powiedzieli, że tak zapaćkanej obudowy ściany, nigdy przed tym nie widzieli. To było na kop Chwałowice.

Pracowałem na kop Moszczenica, kop 1 Maja, Jastrzębie, kiedy na takiej Moszczenicy i w. wymienionych kopalniach, każdy napęd czegokolwiek był na sprężone powietrze. Począwszy od silników powietrznych odstawy, poprzez napęd powietrzny lokomotyw podziemnych, powietrzny napęd kombajnu ścianowego Anderton, po roboty strzałowe z wykorzystaniem wysokiego ciśnienia i specjalnych nabojnic - system Amstrong - ciśnienie doprowadzane z kompresorów na powierzchni o ciśnieniu 700 atmosfer.

Było parę napędów elektrycznych z silnikami Celmy o specjalnych obudowach i to stosowanych na odstawie na ładowniach w prądzie zajebistego powietrza - nad takim napędem wisiał zajebisty metanomierz "Barbara" Każde przekroczenie stężenia metanu powodowało automatyczne wyłączenie nie tylko napędu tej odstawy, ładowni.

Praca w kopalni jest ciężka - ale wciąga.


  PRZEJDŹ NA FORUM