Nie o takiej promocji marzyły władze Gdańska. Z kitesurferem Janem Lisewskim wyszło jak wyszło, a pieniądze trzeba mu wypłacić. Okrągłe 40 tysięcy złotych z budżetu miasta. To grosze w porównaniu z kosztem akcji ratowania śmiałka, który bez asekuracji chciał przepłynąć Morze Czerwone. Lisewski wrócił dziś do kraju i już na lotnisku, tym razem dziękował saudyjskim służbom za zaangażowanie w jego poszukiwania.
http://www.tvn24.pl/28377,1737593,0,1,przeminelo-z-wiatrem,wiadomosc.html
http://www.tvn24.pl/28377,1737593,0,1,przeminelo-z-wiatrem,wiadomosc.html