max77 pisze:
Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad skutecznym sposobem wołania
do stacji dx-owych pracujących z splitem powiedzmy pięć do dziesięć wyżej
lub szerzej , czy jest jakiś sprawdzony sposób na dowoływanie się
kiedy z reguły woła pół świata czyli praktycznie zoo hi .
Z góry pomijam anteny , moc nadajnika i zakładam że mój sygnał u korespondenta
to pięć dziewięć lub pięć dziewięć dziewięć .
Mam swój sposób , ale chciałbym się dowiedzieć jak Wy koledzy
krótkofalowcy sobie z tym radzicie i proszę nie wypisywać bzdur ,
tylko poważnie podejść do zagadnienia , a na pewno kolegom młodszym
stażem to się przyda , szlifowania operatorki nigdy za wiele .
Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad skutecznym sposobem wołania
do stacji dx-owych pracujących z splitem powiedzmy pięć do dziesięć wyżej
lub szerzej , czy jest jakiś sprawdzony sposób na dowoływanie się
kiedy z reguły woła pół świata czyli praktycznie zoo hi .
Z góry pomijam anteny , moc nadajnika i zakładam że mój sygnał u korespondenta
to pięć dziewięć lub pięć dziewięć dziewięć .
Mam swój sposób , ale chciałbym się dowiedzieć jak Wy koledzy
krótkofalowcy sobie z tym radzicie i proszę nie wypisywać bzdur ,
tylko poważnie podejść do zagadnienia , a na pewno kolegom młodszym
stażem to się przyda , szlifowania operatorki nigdy za wiele .
max77
wydaje mi sie że nie masz pojęcia o pracy na CW czyli jesteś bardzo "stary" OM,s ,
piszesz 599 up 5-10 i wyżej ,dla twojej informacji (bo jestem przekonany że nie znasz CW)
stacje pracujace ze splitem na CW żadko słuchają o tyle wyżej,
ja osobiście staram się wołać DX tam gdzie odpowiedział ostatniej stacji,ale generalnie jak po kilku zawołaniach
mi nie odpowiada to olewam sprawe i kręcę dalej gałą,pewnie dlatego mam tak mało potwierdzonych DX,
Jurek
-------------------
od czasu jak znam alfabet Morsa nie mogę słuchać
padającego deszczu,
wczoraj wołał mnie na drinka,
trzy razy,
i to po imieniu,
(nie moje :-))
-------------------
od czasu jak znam alfabet Morsa nie mogę słuchać
padającego deszczu,
wczoraj wołał mnie na drinka,
trzy razy,
i to po imieniu,
(nie moje :-))