Czytając tą dyskusję mam nieodparte wrażenie, że to taka dyskusja jak w latach 90tych Commodore contra Atari ,)
A jako, że od grudnia ponownie ostro wziąłem się za naukę CW (polską grupę na LCWO założyłem gdzieś w okolicach 2013 roku
) i ostro titam gdy tylko siedzę w okolicy klucza uzywając MorseLab (polecam do nauki), mam nadzieję, że nigdy nie doprowadzę się do takiego stanu:
Mój stary to fanatyk CW. Pół mieszkania zaj....ne kluczami telegraficznymi, manipulatorami, jakimiś iambicznymi wynalazkami, że nawet nie wiem jak to się wymawia. Ściany obwieszone kartkami z kropkami i kreskami, jakby ktoś kod kreskowy próbował zrobić na życie. Jak przychodzą znajomi, to zamiast muzyki w tle tylko pip pip piiip pip, bo stary „ćwiczy odbiór na 35 WPM”.
Kiedyś chciałem włączyć telewizor, ale nie mogłem, bo stary akurat robił „nasłuch na 40 metrach” i powiedział, że „propagacja dziś wyjątkowo dobra” i mam nie zakłócać eteru, bo „DX może wejść”. Jaki DX, ja się pytam, przecież to brzmi jak alarm cofania z tira.
Najgorzej było jak przyszedł rachunek za prąd. Myślałem, że będzie przypał, ale stary tylko spojrzał i powiedział „no tak, więcej godzin przy radiu, więcej łączności, to normalne” i poszedł dalej klepać w klucz jakby nigdy nic. Matka już nawet nie reaguje, tylko mówi „idź zapytaj ojca, ale jak będzie nadawał, to poczekaj aż skończy QSO”.
Raz próbowałem z nim pogadać normalnie, a ten do mnie: „KRZYSIEK, MÓW KRÓTKO, BO JA TU CQ WOŁAM”. I zaczął napie.....ć w ten klucz jak dzięcioł w beton. Nawet na święta nie ma spokoju – zamiast kolęd to stary puszcza sobie nagrania Morse’a i mówi, że „to relaksuje”.
A najlepsze jest to, że jak ktoś zadzwoni domofonem, to stary próbuje rozpoznać rytm dzwonka i mówi „o, ktoś nadaje nieregularnie, pewnie początkujący operator”.
Ja już nie wiem czy to jeszcze hobby, czy jednostka chorobowa.
Z pozdrowieniami dla wszystkich fanatyków CW
P.s Zbieznosc sytuacji czy imion totalnie przypadkowa.
73.
A jako, że od grudnia ponownie ostro wziąłem się za naukę CW (polską grupę na LCWO założyłem gdzieś w okolicach 2013 roku
Mój stary to fanatyk CW. Pół mieszkania zaj....ne kluczami telegraficznymi, manipulatorami, jakimiś iambicznymi wynalazkami, że nawet nie wiem jak to się wymawia. Ściany obwieszone kartkami z kropkami i kreskami, jakby ktoś kod kreskowy próbował zrobić na życie. Jak przychodzą znajomi, to zamiast muzyki w tle tylko pip pip piiip pip, bo stary „ćwiczy odbiór na 35 WPM”.
Kiedyś chciałem włączyć telewizor, ale nie mogłem, bo stary akurat robił „nasłuch na 40 metrach” i powiedział, że „propagacja dziś wyjątkowo dobra” i mam nie zakłócać eteru, bo „DX może wejść”. Jaki DX, ja się pytam, przecież to brzmi jak alarm cofania z tira.
Najgorzej było jak przyszedł rachunek za prąd. Myślałem, że będzie przypał, ale stary tylko spojrzał i powiedział „no tak, więcej godzin przy radiu, więcej łączności, to normalne” i poszedł dalej klepać w klucz jakby nigdy nic. Matka już nawet nie reaguje, tylko mówi „idź zapytaj ojca, ale jak będzie nadawał, to poczekaj aż skończy QSO”.
Raz próbowałem z nim pogadać normalnie, a ten do mnie: „KRZYSIEK, MÓW KRÓTKO, BO JA TU CQ WOŁAM”. I zaczął napie.....ć w ten klucz jak dzięcioł w beton. Nawet na święta nie ma spokoju – zamiast kolęd to stary puszcza sobie nagrania Morse’a i mówi, że „to relaksuje”.
A najlepsze jest to, że jak ktoś zadzwoni domofonem, to stary próbuje rozpoznać rytm dzwonka i mówi „o, ktoś nadaje nieregularnie, pewnie początkujący operator”.
Ja już nie wiem czy to jeszcze hobby, czy jednostka chorobowa.
Z pozdrowieniami dla wszystkich fanatyków CW
P.s Zbieznosc sytuacji czy imion totalnie przypadkowa.
73.