W temacie CW — przyznaję : jestem fanatykiem.
I wyznaję pogląd: „dobre już było, ale dla nas jeszcze wystarczy”.
Taka mała przypowieść z życia na CW - o kluczach.
Dzięki CW dwa razy dostałem... klucze. I to dosłownie.
Po iluś tam godzinach „przegadanych” na telegrafii, koledzy po prostu obdarzali Cię zaufaniem. Środowisko było wąskie.
Pierwsza historia - mam 26 lat, rok 1998.
Andrzej SP1JX, nestor, ucieszył się, że w końcu oddałem pracę (jeszcze bez obrony hi), i w QSO CW zaproponował mi wypad do Ustki. Bez fonii, wszystko wystukane, my nie gadaliśmy paszczowo. On gdzieś wyjeżdżał, a ja miałem się zgłosić po klucze od pokoju w jakimś internacie/bursie w Ustce u wskazanej osoby i „czuć się jak u siebie”. No i tak zrobiłem - nie sam.
Dwa tygodnie w Ustce, nieodpłatnie, totalna wolność po wysiłku do absolutorium. Do dziś wspominam atmosferę. Nie widzieliśmy się z SP1JX, ale były spotkania z SP1JKF też znajomym z CW. I plaże Bałtyku.
Druga akcja - wiosna 1999.
Tłukę CW ze wszystkimi możliwymi 9A, dopytuję jak ogarnąć wakacje nad Adriatykiem. Namierzyłem wtedy autocamp "Puntamika"administrowany przez radioamatorów z Zadaru, środkowa Dalmacja.
W końcu znalazł się Roland 9A?... w QSO CW przekonuje „daj spokój z Puntamica zapisz kontakt do Srecko 9A3EO”.
Polecił mnie, temat się potoczył.
Srecko Matanovic 9A3EO miał wtedy apartament w budowie na wyspie Murter - stan surowy półzamknięty: okien gdzieniegdzie brak, ale anteny już stały, wiadomo. Klucze do odbioru u rodziców, seniorów na Murterze.
Sierpień 1999 — dojeżdżamy z PL Polonezem Caro (hardcore).
Po paru dniach wpada Srecko, przywozi TS-440 i antałek rakiji - i tak się żyło. Na miejscu odwiedził mnie Jurek SP3HJG, też podróżujący po 9A. Na Puntamikę, rok później zdecydował się, po barwnych relacjach Jurek SP3FGI z rodziną.
Za pobyt chcieliśmy zapłacić - zostawiliśmy trochę ówczesnych Marek DM rodzicom Srecko, choć się bronili rękami i nogami. Zostały mi zdjęcia. Takie to były czasy. CW łączy ludzi. Ale są nowe emisje Hi.
I wyznaję pogląd: „dobre już było, ale dla nas jeszcze wystarczy”.
Taka mała przypowieść z życia na CW - o kluczach.
Dzięki CW dwa razy dostałem... klucze. I to dosłownie.
Po iluś tam godzinach „przegadanych” na telegrafii, koledzy po prostu obdarzali Cię zaufaniem. Środowisko było wąskie.
Pierwsza historia - mam 26 lat, rok 1998.
Andrzej SP1JX, nestor, ucieszył się, że w końcu oddałem pracę (jeszcze bez obrony hi), i w QSO CW zaproponował mi wypad do Ustki. Bez fonii, wszystko wystukane, my nie gadaliśmy paszczowo. On gdzieś wyjeżdżał, a ja miałem się zgłosić po klucze od pokoju w jakimś internacie/bursie w Ustce u wskazanej osoby i „czuć się jak u siebie”. No i tak zrobiłem - nie sam.
Dwa tygodnie w Ustce, nieodpłatnie, totalna wolność po wysiłku do absolutorium. Do dziś wspominam atmosferę. Nie widzieliśmy się z SP1JX, ale były spotkania z SP1JKF też znajomym z CW. I plaże Bałtyku.
Druga akcja - wiosna 1999.
Tłukę CW ze wszystkimi możliwymi 9A, dopytuję jak ogarnąć wakacje nad Adriatykiem. Namierzyłem wtedy autocamp "Puntamika"administrowany przez radioamatorów z Zadaru, środkowa Dalmacja.
W końcu znalazł się Roland 9A?... w QSO CW przekonuje „daj spokój z Puntamica zapisz kontakt do Srecko 9A3EO”.
Polecił mnie, temat się potoczył.
Srecko Matanovic 9A3EO miał wtedy apartament w budowie na wyspie Murter - stan surowy półzamknięty: okien gdzieniegdzie brak, ale anteny już stały, wiadomo. Klucze do odbioru u rodziców, seniorów na Murterze.
Sierpień 1999 — dojeżdżamy z PL Polonezem Caro (hardcore).
Po paru dniach wpada Srecko, przywozi TS-440 i antałek rakiji - i tak się żyło. Na miejscu odwiedził mnie Jurek SP3HJG, też podróżujący po 9A. Na Puntamikę, rok później zdecydował się, po barwnych relacjach Jurek SP3FGI z rodziną.
Za pobyt chcieliśmy zapłacić - zostawiliśmy trochę ówczesnych Marek DM rodzicom Srecko, choć się bronili rękami i nogami. Zostały mi zdjęcia. Takie to były czasy. CW łączy ludzi. Ale są nowe emisje Hi.