Jurek SP3DG (R.I.P.) miał tyle papierowych kart QSL, że zajmowały cały tapczan. W schowku zamiast pościeli leżały same karty QSL. Mogło tego być kilka tysięcy sztuk, albo i kilkadziesiąt kilogramów! Co ciekawe, na te karty nie podrywał ani sąsiadek, ani koleżanek żony z bloku na ul. Kosmonautów w Poznaniu. A dostęp do „zbioru” też był raczej ograniczony. Ale koledzy patrzyli na ten tapczan z należytym szacunkiem.
Ja natomiast w tamtym czasie swoje karty QSL gromadziłem na półce ściennej w akademiku, miałem ich ponad 400. I powiem szczerze: płeć piękna reagowała na nie z dużym zainteresowaniem. „Wspólne oglądanie pocztówek” potrafi otworzyć ciekawe rozmowy…
Ja natomiast w tamtym czasie swoje karty QSL gromadziłem na półce ściennej w akademiku, miałem ich ponad 400. I powiem szczerze: płeć piękna reagowała na nie z dużym zainteresowaniem. „Wspólne oglądanie pocztówek” potrafi otworzyć ciekawe rozmowy…