canis_lupus pisze:
Mnie ta rozmowa uświadomiła jedno. Do tej pory sądziłem, ze "góra" PZK to jedna masa mająca w tym wszystkim jakiś interes i pchająca PZK w dziwna stronę. A tu się okazuje, że każdy z nich w inną i jakby ich razem zetknąć to by się pozagryzali. Na zjazdach grzeczniutko pitu pitu, ale za plecami, po cichu się nawzajem obsmarowują. Fuj.
Mnie ta rozmowa uświadomiła jedno. Do tej pory sądziłem, ze "góra" PZK to jedna masa mająca w tym wszystkim jakiś interes i pchająca PZK w dziwna stronę. A tu się okazuje, że każdy z nich w inną i jakby ich razem zetknąć to by się pozagryzali. Na zjazdach grzeczniutko pitu pitu, ale za plecami, po cichu się nawzajem obsmarowują. Fuj.
Przykład idzie z góry