Forum Krótkofalarskie PKI

dipol2016
07.08.2011 16:48:33
Posty: 50 #746055
    sp5ewx pisze:

    [quote=dipol2016]Maszt w/g opisu był po testach. To znaczy był już niepełnowartościowy, w chwili kupna i prawdopodobnie też nie miał gwarancji. Czy w takich warunkach nie należałoby sprawdzić czy konstrukcja spełnia wymagania techniczno - użytkowe (ogląd całości zwracając uwagę na brak widocznych prostowań masztu - kolanek) sprawdzenie sprawności lin zarówno windy jak i odciągów (czy w instrukcji w dziale bezpieczeństwa są opisane warunki jakie musi spełniać lina tj ile na próbnej długości może być uszkodzonych drutów w splocie itp). A teraz winni są wszyscy tylko nie ten co nie dbał o swoje bezpieczeństwo i nie sprawdził podstawowych elementów. Jeżeli w instrukcji masztu nie omówiono spraw bezpieczeństwa to jest wówczas całkiem inna historia.


Hmmmm...ciekawy wpis ....wszyscy na tym forum przewaznie podpisuja sie przewaznie znakami ....czyzby producent sie odezwal ???[/quote]
Otóż nie jestem ani producentem ani nawet użytkownikiem masztu. Jeżeli chodzi o brak podpisu znakiem to jak złapałem bakcyla KF to niestety by pracować na KF trzeba było nauczyć się tg. Uczyli mnie jej później różni znani fachowcy od telegrafii i nic niestety z tego nie wyszło, wszyscy stwierdzili że słoń na ucho mi nadepnął, co nie oznacza że na podnoszeniu masztów się nie znam. Zresztą teraz bez przygotowania w/g obecnych norm mogę świadectwo kwalifikacyjne zdobyć tak z biegu, ale w moim wieku to po co? Dawno temu 2 razy do roku rozwijano wszystkie odciągi i sprawdzano ich jakość. Nie pamiętam już co prawda kryteriów oceny lin ale coś takiego było. Maszty za które sprawność byłem współodpowiedzialny były rozwijane i zwijane kilka razy w roku bez względu na pogodę, miały ( te maszty) wysokości 30 m, a na końcu dwie apertury po 1,5 m no i parę dodatków. Rozwijało ją 7 osób. Z powyższych względów nie mogłem sobie pozwolić na tak lekkie traktowanie zdrowia i życia tych ludzi. A czy kol. sobie wyobraża coby było gdyby się komuś coś stało (np w wyniku upadku by ktoś zginął). Wówczas nie chciałbym być w kolegi skórze. Przecież kol nie miał prawdopodobnie w dokumentacji atestu na liny, co w pierwszej kolejności powinien sprawdzić, a prokurator by zapytał przy okazji o pozwolenie lub przeszkolenie w zakresie stawiania takich urządzeń. I na zakończenie odezwał się życzliwy starszy kolega który na łączności przysłowiowe zęby zjadł. Pozdrawiam kolegę i życzę szczęścia w podnoszeniach masztu (ja też byłem świadkiem jak wali się maszt rozwinięty do pełnej 30 metrowej wysokości też nikomu się nic nie stało ale ludzie ci wiedzieli co w takich sytuacjach należy robić BHP najważniejsze).
Zobacz ten wpis w wątku
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
Załóż własne forum dyskusyjne na iq24.pl