Wracając jeszcze na chwilę do "problemu" mojego sąsiada z Krzyków dotyczącego koszenia zielska i odwalania zasp z chodnika :
Właśnie tego można się obawiać że po wyjeździe na wiochę... początkowo arakcyjne
czynności potem będą kulą u nogi. Spowszednieją a będą dalej obowiązkiem.
Lepiej fundnąć sobie taką daczę albo ogródek.
Człowiek wynudzony tygodniem pracy chętnie wyrusza na takie zajęcia.
A znudzony ogródkiem w długi weekend chętnie powraca do mieszczańskich wygód.
Ot takie zwykłe urozamaicenie - obżerając się samymi wyszukanymi specjałami
człowiek tez zatęskni za plebejską grzanką na tłuszczu ze starego chleba
upichconej ze zwykłej patelni.
Właśnie tego można się obawiać że po wyjeździe na wiochę... początkowo arakcyjne
czynności potem będą kulą u nogi. Spowszednieją a będą dalej obowiązkiem.
Lepiej fundnąć sobie taką daczę albo ogródek.
Człowiek wynudzony tygodniem pracy chętnie wyrusza na takie zajęcia.
A znudzony ogródkiem w długi weekend chętnie powraca do mieszczańskich wygód.
Ot takie zwykłe urozamaicenie - obżerając się samymi wyszukanymi specjałami
człowiek tez zatęskni za plebejską grzanką na tłuszczu ze starego chleba
upichconej ze zwykłej patelni.
"Panta rej" jak mawiał Demokles z Akwirynu
SR6MA w mobilku 145.350 home
SR6MA w mobilku 145.350 home