Sp5mnj,to prawda co napisałeś,mocno odjechaliśmy od zasadniczego tematu i to też nie bez mojego udziału.
"Cztery lata temu "kropnął" go TIR bo jeździł bez świateł w rowerze, przeżył (miał złamanie otwarte), do mnie przychodził po jedzenie jak był głodny, ale cieszył się jak musiał iść do pierdla na odsiadkę".
O proszę jak to do szczęścia wiele nie trzeba,a my tu się zamartwiamy ;-)
"Cztery lata temu "kropnął" go TIR bo jeździł bez świateł w rowerze, przeżył (miał złamanie otwarte), do mnie przychodził po jedzenie jak był głodny, ale cieszył się jak musiał iść do pierdla na odsiadkę".
O proszę jak to do szczęścia wiele nie trzeba,a my tu się zamartwiamy ;-)
Paweł Opole.