sq6ade pisze:
Niesiony nostalgią odkurzyłem swojego Panasonica i znalazłem kasetę z takim zabezpieczeniem. Układ był prosty. Pierwszy timer 555 odliczał pierwszy czas po wyzwoleniu impulsem synchronizacji ramki a drugi timer generował (po zadziałaniu pierwszego czasu )krótki impuls wycinający pływające zakłócenie co pokazuję na filmie
Niesiony nostalgią odkurzyłem swojego Panasonica i znalazłem kasetę z takim zabezpieczeniem. Układ był prosty. Pierwszy timer 555 odliczał pierwszy czas po wyzwoleniu impulsem synchronizacji ramki a drugi timer generował (po zadziałaniu pierwszego czasu )krótki impuls wycinający pływające zakłócenie co pokazuję na filmie
Jak na razie to nie mój poziom myślenia. Już wiem, czyli czekał na pojawienie się sygnału i eliminował go.
Cykle były w równych odstępach czasowych - tak? Gdyby było inaczej pomysł nie zdałby egzaminu.
To był standard (czas pojawienia się kodu) w zabezpieczeniach na całym świecie?
Komu zależy, ten szuka sposobu. Komu nie zależy, ten szuka powodu.
Przychodzimy na ten świat bez niczego. Umieramy nie zabierając nic. A w międzyczasie kłócimy się o wszystko. I po co?
Przychodzimy na ten świat bez niczego. Umieramy nie zabierając nic. A w międzyczasie kłócimy się o wszystko. I po co?