Robi wrażenie instrukcja w formie pokazu slajdów... z drugiej strony przerażająca - obsługa nawet skomplikowanego radia (za takie uważałem do tej chwili Lincolna) to pestka w porównaniu z tym, co zobaczyłem. Ciekawe, jak długo sie będe tego uczył...
Co do egzaminu...chmmm... potrafię nauczyć się testów. To nie problem. Rzecz w tym, że z niektórych działow literalnie nic nie rozumiem (z wykształcenia filmoznawca, z zawodu dziennikarz) - elektronika to dla mnie czarna magia. Z drugiej strony, myślę sobie, że krótkofalarstwo nie może być przeznaczone tylko dla osób, które znają się na elektronice. Sam mam całkiem dobre pojęcie o komputerach, potrafię złozyć, rozłożyć, naprawić to i owo. Ale masa ludzi używa komputera jak młonkomiksera - i dobrze. Więc cóż... pozostaje nauczenie się na pamięć całkiem sporej liczby prawidłowych odpowiedzi. Nie wiem, czy to uczciwe, ale wyjścia nie ma.
Co do egzaminu...chmmm... potrafię nauczyć się testów. To nie problem. Rzecz w tym, że z niektórych działow literalnie nic nie rozumiem (z wykształcenia filmoznawca, z zawodu dziennikarz) - elektronika to dla mnie czarna magia. Z drugiej strony, myślę sobie, że krótkofalarstwo nie może być przeznaczone tylko dla osób, które znają się na elektronice. Sam mam całkiem dobre pojęcie o komputerach, potrafię złozyć, rozłożyć, naprawić to i owo. Ale masa ludzi używa komputera jak młonkomiksera - i dobrze. Więc cóż... pozostaje nauczenie się na pamięć całkiem sporej liczby prawidłowych odpowiedzi. Nie wiem, czy to uczciwe, ale wyjścia nie ma.