Trochę sumienie gryzie mnie bo na koloniach nad Bałtykiem była kiedyś wymiana i akurat dzieci czeskie przyjechały na naszą miejscówę zakładową. A my też dzieci oszukaliśmy je odkupując czeskie słodycze od nich za polskie monety o bardzo niskiej wartości. Ale to dla nas były frykasy bo czeskie dzieci miały pod dostatkiem słodyczy. A w Polsce dupa. Trochę nas to poróżniło i panie wychowawczynie zrobiły burę a już zaraz potem bawiliśmy się wspólnie bez zgrzytów do końca kolonii a wtedy to były aż 3 tygodnie
"Panta rej" jak mawiał Demokles z Akwirynu
SR6MA w mobilku 145.350 home
SR6MA w mobilku 145.350 home