Nie, nas w Kołobrzegu nic takiego nie spotkało. Przeciwnie było bardzo miło i uprzejmie, a sprzedawcy na straganach odpowiadali dopiero jak ich o coś pytano. Były żywe figury historyczne i teatralne, posągi zrobione z żywych ludzi pomalowanych na biało, ale było grzecznie. Przed każdym takim dziwadłem stał na taborecie kartonik z napisem "Proszę o dobrowolne datki na ....... coś tam", a jeden student miał przed sobą kapelusz i na kartoniku napis:"Zbieram na wino", hi!
I wiecie co? Ludzie mu tam chętnie trochę bilonu wrzucali, bo obok niego siedziało jeszcze kilku takich "spragnionych"
studentów i nawet była wśród nich studentka.
I wiecie co? Ludzie mu tam chętnie trochę bilonu wrzucali, bo obok niego siedziało jeszcze kilku takich "spragnionych"
studentów i nawet była wśród nich studentka.