rad_n pisze:
Zauważ, że pozwy sądowe nie wzięły się z powietrza, przykład wspomniany w tym wątku, najpierw ktoś chciał otrzymać dostęp do informacji publicznej (do której ma prawo każdy, nawet jeśli nie jest członkiem PZK) poprzez rozmowę ustną, został olany, potem pisemnie, został olany po raz drugi, potem przez forum, też został olany, no to poszedł do sądu, bo inaczej nie dało się wyprostować myślenia co niektórych że ta informacja należy się każdemu zainteresowanemu jak psu buda, i nagle jest "afera" że przecież można było po dobroci
Wyrok sądu pojawia się tam, gdzie strony nie mogą dojść do porozumienia i sąd rozstrzyga która strona wg prawa ma rację.
sp3mep pisze:
czy zmiany mają się odbywać poprzez pozwy sądowe czy poprzez "normalną" zmiane ludzi kierujących
to zalezy "kto co lubi" ja nie jestem zwolennikiem sadowej ewolucji
czy zmiany mają się odbywać poprzez pozwy sądowe czy poprzez "normalną" zmiane ludzi kierujących
to zalezy "kto co lubi" ja nie jestem zwolennikiem sadowej ewolucji
Zauważ, że pozwy sądowe nie wzięły się z powietrza, przykład wspomniany w tym wątku, najpierw ktoś chciał otrzymać dostęp do informacji publicznej (do której ma prawo każdy, nawet jeśli nie jest członkiem PZK) poprzez rozmowę ustną, został olany, potem pisemnie, został olany po raz drugi, potem przez forum, też został olany, no to poszedł do sądu, bo inaczej nie dało się wyprostować myślenia co niektórych że ta informacja należy się każdemu zainteresowanemu jak psu buda, i nagle jest "afera" że przecież można było po dobroci
drogi nie wiem kto,
jeśli czytasz to pewnie dotarło do Ciebie że ja "zauważam"
ale i tak ewolucja sądowa mi nie pasuje jak to ktos napisał "tylko tyle i aż tyle"
jeśli komus pasuje to pasuje,jego prawo ale to nie znaczy że ja muszę to pochwalać,
Jurek
-------------------
od czasu jak znam alfabet Morsa nie mogę słuchać
padającego deszczu,
wczoraj wołał mnie na drinka,
trzy razy,
i to po imieniu,
(nie moje :-))
-------------------
od czasu jak znam alfabet Morsa nie mogę słuchać
padającego deszczu,
wczoraj wołał mnie na drinka,
trzy razy,
i to po imieniu,
(nie moje :-))