Historia mojej lampy !
Kupiłem nówkę zapakowaną zalakowaną od Ukraińca na zjeździe SPDX Clubu.
Leżała jako zapas ponad rok, jak zaistniała potrzeba ją użyć, założyłem do wzmacniacza (sterowany w katodzie z uziemionymi siatkami), odłączyłem anodowe i zacząłem żarzyć. Wg porad "fachowców" 48 godzin z przerwami, zajęło mi to ok tygodnia. Po tym czasie po podłączeniu anodowego prąd anodowy wynosił 0 mA (słownie zero miliamper).
W końcu zwróciłem się do Pawła SP7SP o pomoc w tej sprawie, a On poradził mi abym wywalił lampę gdyż na pewno ją uszkodziłem i przysłał mi nową sztukę zaznaczając abym zrobił tak jak napisałem na początku tego wątku, czyli dwie godziny żarzenia bez anodowego. Lampa po wygrzaniu po załączeniu anodowego strzeliła raz i od tej pory pracuje bez problemu oddając swoją pełną moc.
Wnioski nasuwają się same !!!
pozdrawiam
Grzegorz
Kupiłem nówkę zapakowaną zalakowaną od Ukraińca na zjeździe SPDX Clubu.
Leżała jako zapas ponad rok, jak zaistniała potrzeba ją użyć, założyłem do wzmacniacza (sterowany w katodzie z uziemionymi siatkami), odłączyłem anodowe i zacząłem żarzyć. Wg porad "fachowców" 48 godzin z przerwami, zajęło mi to ok tygodnia. Po tym czasie po podłączeniu anodowego prąd anodowy wynosił 0 mA (słownie zero miliamper).
W końcu zwróciłem się do Pawła SP7SP o pomoc w tej sprawie, a On poradził mi abym wywalił lampę gdyż na pewno ją uszkodziłem i przysłał mi nową sztukę zaznaczając abym zrobił tak jak napisałem na początku tego wątku, czyli dwie godziny żarzenia bez anodowego. Lampa po wygrzaniu po załączeniu anodowego strzeliła raz i od tej pory pracuje bez problemu oddając swoją pełną moc.
Wnioski nasuwają się same !!!
pozdrawiam
Grzegorz