OT:
Gdybym chciał pójść tokiem rozumowania cytowanym tu przez kolegę, to bym się nie zatrzymał, tylko poszedł dalej: wziął sprzęt i w parę minut posprzątał przynajmniej kawałeczek mojego kraju w moim najbliższym otoczeniu. Trochę by tego było, zanim ktoś by mnie zatrzymał. I bardzo szybko osoby robiące problem skutecznie przestały by go robić.
Rozumie chyba jednak kolega, że to droga bez sensu. I też nie o to chodzi tak? Ja preferuję działać zrównoważonymi metodami prawnymi, w dodatku w sposób nikomu nie szkodzący.
I rozumie chyba kolega, że już na pewno krótkofalarstwo jest na tyle wymagającym hobby intelektualnym (przynajmniej dla mnie), że zabawy w chojractwo, przepychanki i cwaniactwo raczej przeszkadzają w jego uprawianiu (przynajmniej u mnie), i miejsca tu na to za bardzo nie ma. Chyba że ktoś inaczej rozkłada akcenty i sens krótkofalarstwa wywodzi inaczej (do czego ma prawo, bo definicja w RR jest bardzo szeroka).
Taki jest mój tok rozumowania tutaj.
Dlatego uważam, że wskazanym jest w zrównoważony sposób i bez bicia piany uporządkować sytuację prawną wokół tematu.
To oczywiście nie przekreśla tego co kolega chciał zaakcentować.
1. Ale poza adresem możesz trafić na osobę egzekwującą prawo, która wskazaną cechą ("rozum"
się nie wykazuje. Prawdopodobieństwo może i jak twierdzicie bliskie zeru (acz niezerowe)... Ale uznaniowość prawa należy eliminować. Nie po to robiłem licencję żeby chodzić poza prawem. Poza prawem to sobie mogłem chodzić w 5-kach lub bokami na cymbale (czego zresztą nigdy nie zrobiłem).
2. Ale poza adresem możesz trafić na osobę nie mającą pojęcia o krótkofalarstwie lub z jakichś powodów prowadzących celową i planową działalność mającą na celu wdeptanie w ziemię twojego hobby, twoich zwyczajów i kultury i ciebie razem z tym wszystkim. Owszem, wiadomo że można to rozwiązać mając przygotowaną opowieść o krótkofalarstwie a nawet materiały informacyjne. Ale to raczej śliska metoda. Co jeśli trafisz na ochraniacza środowiska lub starszą panią z pieskiem, którą właśnie rozbolała głowa a w Super Fakcie właśnie czytała o niedobrych krótkopajęczarzach? Mnie tu koledzy już zdążyli nauczyć że morda w kubeł i koniec tematu.
Owszem, kłopotów należy unikać, starannie dobierać miejsce i warunki techniczne, chodzić równo. Rozumiesz chyba jednak, że czasy się zmieniają - tłoku, konfliktów międzyludzkich i idiotów jest coraz więcej. Dobrze jest więc mieć prawo za plecami.
Taki jest mój tok rozumowania tutaj. Inaczej zamiotą nas za chwilę.
Dlatego uważam, że wskazanym jest w zrównoważony sposób i bez bicia piany uporządkować sytuację prawną wokół tematu.
To oczywiście nie podważa tego co kolega tu zaakcentował.
SP2LIG pisze:
Cyt "Nie to że nie mogą to nie jest prawda tylko d... im latają i nie chcą z własnej i nieprzymuszonej woli. Stad są krokodyle łzy i gorzkie żale.
Cyt "Nie to że nie mogą to nie jest prawda tylko d... im latają i nie chcą z własnej i nieprzymuszonej woli. Stad są krokodyle łzy i gorzkie żale.
Gdybym chciał pójść tokiem rozumowania cytowanym tu przez kolegę, to bym się nie zatrzymał, tylko poszedł dalej: wziął sprzęt i w parę minut posprzątał przynajmniej kawałeczek mojego kraju w moim najbliższym otoczeniu. Trochę by tego było, zanim ktoś by mnie zatrzymał. I bardzo szybko osoby robiące problem skutecznie przestały by go robić.
Rozumie chyba jednak kolega, że to droga bez sensu. I też nie o to chodzi tak? Ja preferuję działać zrównoważonymi metodami prawnymi, w dodatku w sposób nikomu nie szkodzący.
I rozumie chyba kolega, że już na pewno krótkofalarstwo jest na tyle wymagającym hobby intelektualnym (przynajmniej dla mnie), że zabawy w chojractwo, przepychanki i cwaniactwo raczej przeszkadzają w jego uprawianiu (przynajmniej u mnie), i miejsca tu na to za bardzo nie ma. Chyba że ktoś inaczej rozkłada akcenty i sens krótkofalarstwa wywodzi inaczej (do czego ma prawo, bo definicja w RR jest bardzo szeroka).
Taki jest mój tok rozumowania tutaj.
Dlatego uważam, że wskazanym jest w zrównoważony sposób i bez bicia piany uporządkować sytuację prawną wokół tematu.
To oczywiście nie przekreśla tego co kolega chciał zaakcentować.
SP8LBK pisze:
Pozostaje więc własny rozum, na którego jednak nie ma aktu prawnego i zwyczaje o wielu lat panujące na pasmach.
Pozostaje więc własny rozum, na którego jednak nie ma aktu prawnego i zwyczaje o wielu lat panujące na pasmach.
1. Ale poza adresem możesz trafić na osobę egzekwującą prawo, która wskazaną cechą ("rozum"
2. Ale poza adresem możesz trafić na osobę nie mającą pojęcia o krótkofalarstwie lub z jakichś powodów prowadzących celową i planową działalność mającą na celu wdeptanie w ziemię twojego hobby, twoich zwyczajów i kultury i ciebie razem z tym wszystkim. Owszem, wiadomo że można to rozwiązać mając przygotowaną opowieść o krótkofalarstwie a nawet materiały informacyjne. Ale to raczej śliska metoda. Co jeśli trafisz na ochraniacza środowiska lub starszą panią z pieskiem, którą właśnie rozbolała głowa a w Super Fakcie właśnie czytała o niedobrych krótkopajęczarzach? Mnie tu koledzy już zdążyli nauczyć że morda w kubeł i koniec tematu.
Owszem, kłopotów należy unikać, starannie dobierać miejsce i warunki techniczne, chodzić równo. Rozumiesz chyba jednak, że czasy się zmieniają - tłoku, konfliktów międzyludzkich i idiotów jest coraz więcej. Dobrze jest więc mieć prawo za plecami.
Taki jest mój tok rozumowania tutaj. Inaczej zamiotą nas za chwilę.
Dlatego uważam, że wskazanym jest w zrównoważony sposób i bez bicia piany uporządkować sytuację prawną wokół tematu.
To oczywiście nie podważa tego co kolega tu zaakcentował.
wasze internety, nasze pasma i na nich radiotechnicze podniety
z dokładnością do kowida który każe ciut zrewidować te poglądy
z dokładnością do kowida który każe ciut zrewidować te poglądy