Lampy miały (mają) jedną podstawową wyższość nad tranzystorami. Trudno je uszkodzić. Tranzystor robi bardziej lub mniej efektowny psssyk i już go nie ma. Anoda lampy najpierw ma kolor wiśniowy, potem coraz jaśniejszy, potem świeci, ale ciągle działa. Pamiętam z dawnych czasów wzmacniacze ze zdjętą obudową, bo stopień końcowy stroiło się "na kolor anody". Kolega pokazywał mi sprawną lampę, na której były odciśnięte linie papilarne.
Andrzej
KOTY. KOTY SĄ MIŁE.
KOTY. KOTY SĄ MIŁE.