Z wszystkich podawanych tutaj, arcyciekawych określeń morskich, jednak najbardziej podoba mi się "radzik".
Radzik - oczywiste jest nawiązanie do radia, ale jest w tym jakaś przygoda. Jakaś dzikość. Nawet tajemniczość.
Piszecie, że radzik to był gość w hierarchii okrętowej. Znał tajemnice, zatem dużo mógłby opowiadać.
Radzik - kojarzy mi się to oczywiście z szantą: stolik, dym papierosowy, kraty.
No i wspomniany tu radzik trwający do końca na stanowisku. Bohater.
Aż żałuję, że nie poszedłem do szkoły morskiej. Radzikowej!
Radzik - oczywiste jest nawiązanie do radia, ale jest w tym jakaś przygoda. Jakaś dzikość. Nawet tajemniczość.
Piszecie, że radzik to był gość w hierarchii okrętowej. Znał tajemnice, zatem dużo mógłby opowiadać.
Radzik - kojarzy mi się to oczywiście z szantą: stolik, dym papierosowy, kraty.
No i wspomniany tu radzik trwający do końca na stanowisku. Bohater.
Aż żałuję, że nie poszedłem do szkoły morskiej. Radzikowej!