Forum Krótkofalarskie PKI

SP5XMI
03.01.2014 12:50:41
QTH: Warszawa
Posty: 3445 #1703270
Oto cytat z jednego z byłych R/O:
    były_ro pisze:

    Mniej więcej od początku lat 70. do połowy 80. istniało w Kołobrzegu Pomaturalne Studium Zawodowe Radiokomunikacji Morskiej. Ja jestem absolwentem tego Studium. Szkoliło ono ludzi na potrzeby przedsiębiorstw rybołówstwa dalekomorskiego, ale wielu jego absolwentów trafiało też do pracy we flocie handlowej. Na zakończenie szkoły zdawało się taki sam egzamin przed tą samą komisją, która egzaminowała absolwentów Wyższej Szkoły Morskiej. Ponieważ szkoła była finansowana nie tylko przez ministerstwo, ale w znacznej mierze również przez ówczesne Zjednoczenie Gospodarki Rybnej, mieliśmy doskonałe wyposażenie.

Dalej są wspomnienia ze świetnie wyposażonej sali do nauki telegrafii oraz ogólnie dobre opinie na temat wyposażenia szkoły.

Strona poświęcona jednemu z byłych "bajkowców" wspomnianym przez Bogdana jest na przykład tu. Oto Rusałka w pełnej krasie:



Tu mam pytanie do ludzi morza - jak liczną załogę miałby dziś taki drobnicowiec poniżej 1000 DWT? Kto musiałby dziś być na burcie?

A na dziesięciotysięczniku jak to dziś wygląda? Bo nie ma dziś ani ochmistrza ani R/O, załoga w dziale maszynowym jest mocno zredukowana...

Co do zaworówy to mam pewne podejrzenia związane z podobnym nieco żargonem kolejarzy i jak sądzę jest to związane z alkoholem. Ale to tylko moje przypuszczenia.

edit - na Rusałce i podobnych statkach sprzęt w kabinie R/O był polski, były to odbiorniki serii OK (jeden miał OMNK) i nadajniki główne serii Wieloryb. Mewa pojawiła się nieco później i zrobiono retrofit wywalając nadajniki główne CW Elektromekano/Wieloryb i montując panele z Mewą, dwoma EKV i nadajnikiem awaryjnym Radmor. Wtedy jeszcze było sporo ruchu na CW ale na świecie sukcesywnie wprowadzano SSB i telex. Jeśli wierzyć relacjom byłych R/O i ludzi morza, to polskie statki nie tylko było dobrze słychać (świetnie zlokalizowana kabina radio, stąd krótki fider), ale także o wiele częściej niż we flocie brytyjskiej załogi korzystały z nich z połączeń radiotelefonicznych. W odróżnieniu od usług Portishead, to było niedrogie, godzina brudnej roboty odpowiadała zazwyczaj minucie połączenia, czasem taniej - zatem co kilka dni roboty można było zamówić rozmowę do domu.
Sent from Marconi Oceanspan with 3x807 in the finals.
Pozdrawiam, SP5XMI Marcin
Zobacz ten wpis w wątku
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!