U mnie w Gorzowie już się zaczęło godzinę temu.
Anten z dachu nie zdjąłem (rano w robocie i nie ma ja się urwać a teraz już za duże ryzyko) i teraz mam stresa, bo szanse na ich przeżycie są w najlepszym razie 50/50.
Odgłosy piekielnego wycia umilają mi czas, maksimum ma przyjść rano.
Anten z dachu nie zdjąłem (rano w robocie i nie ma ja się urwać a teraz już za duże ryzyko) i teraz mam stresa, bo szanse na ich przeżycie są w najlepszym razie 50/50.
Odgłosy piekielnego wycia umilają mi czas, maksimum ma przyjść rano.
Zbyszek
SP3NYF
SP3NYF