Po przybyciu na miejsce około 3-4km od miejsca lądowania widzieliśmy rozwiewającą się mgłę
Niechybny znak katastrofy.
Pierwszy nasłuch na częstotliwości nadawania trakera RTTY nie przyniósł efektu. Pomimo systematycznego przesłuchania okolicy z użyciem 9-el yagi nic nie usłyszeliśmy.
Więc zmieniliśmy miejsce postoju jadąc zgodnie z teoretycznym kierunkiem lotu kolejne kilka km jakimiś drogami polnymi lasem a ciemno było tak że kompletnie nie było widać punktów orientacyjnych.
Dopiero z drugiego miejsca usłyszeliśmy słaby sygnał trakera. Udało nam się zdekodować ramkę i wrzucić ją do sieci. Mając namiary ruszyliśmy przez pola strasząc zające. Wędrówka nasza nie bardzo zbliżała nas do trakera gdyż sygnał wcale nie był silniejszy. Wróciłem zatem po samochód i zaczeliśmy krążyć po okolicy zastanawiając się dlaczego tak słabo go słychać i dlaczego niema ramek APRS z drugiego trakera. I nagle na panelu 710 widzę ramkę 1km od nas dokładnie na kursie.
Krążyliśmy jeszcze jakieś 15minut by ustalić miejsce upadku, tymczasem sygnał RTTY już był bardzo mocny.
No i wreszcie mieliśmy dokładny namiar z szosy pod kątem 45 stopni odległość 100m
Znów polna droga i widzimy szkółkę leśną (ciemno było ale na oko to były brzozy)
Tutaj już z ręczniakami i latarkami (w okolicy pewnie myśleli że kradniemy sadzonki)zaczeliśmy szukać zguby.
Zdjęcia ilustrują jak znaleźliśmy balon. Traker RTTY leżał w trawie pod samym płotem w połowie wysokości otwarta kapsuła trakera APRS i nieco dalej częściowo wypełniona powłoka balonu.
Po powrocie zaciągnąłem się zawartością balonu, niestety mój głos nie zmienił tonu zatem helu komisja ekspertów nie stwierdziła.
Pierwszy nasłuch na częstotliwości nadawania trakera RTTY nie przyniósł efektu. Pomimo systematycznego przesłuchania okolicy z użyciem 9-el yagi nic nie usłyszeliśmy.
Więc zmieniliśmy miejsce postoju jadąc zgodnie z teoretycznym kierunkiem lotu kolejne kilka km jakimiś drogami polnymi lasem a ciemno było tak że kompletnie nie było widać punktów orientacyjnych.
Dopiero z drugiego miejsca usłyszeliśmy słaby sygnał trakera. Udało nam się zdekodować ramkę i wrzucić ją do sieci. Mając namiary ruszyliśmy przez pola strasząc zające. Wędrówka nasza nie bardzo zbliżała nas do trakera gdyż sygnał wcale nie był silniejszy. Wróciłem zatem po samochód i zaczeliśmy krążyć po okolicy zastanawiając się dlaczego tak słabo go słychać i dlaczego niema ramek APRS z drugiego trakera. I nagle na panelu 710 widzę ramkę 1km od nas dokładnie na kursie.
Krążyliśmy jeszcze jakieś 15minut by ustalić miejsce upadku, tymczasem sygnał RTTY już był bardzo mocny.
No i wreszcie mieliśmy dokładny namiar z szosy pod kątem 45 stopni odległość 100m
Znów polna droga i widzimy szkółkę leśną (ciemno było ale na oko to były brzozy)
Tutaj już z ręczniakami i latarkami (w okolicy pewnie myśleli że kradniemy sadzonki)zaczeliśmy szukać zguby.
Zdjęcia ilustrują jak znaleźliśmy balon. Traker RTTY leżał w trawie pod samym płotem w połowie wysokości otwarta kapsuła trakera APRS i nieco dalej częściowo wypełniona powłoka balonu.
Po powrocie zaciągnąłem się zawartością balonu, niestety mój głos nie zmienił tonu zatem helu komisja ekspertów nie stwierdziła.