sp9coo pisze:
Koledzy ja to lutuję lutownicą 150W grzałkową ale najpierw miejsca styku (koniec rurki przewiercony pod gniazdka)są pobielone cyną za pomocą palniczka.Rurki mam zawsze więcej by fizyczna długość odpowiadała potrzebą pasma i odcinam po pobieleniu tuż nad otworkami ,mając pobielenie z zewnątrz i wewnątrz łatwo się lutuje lutownicą grzałkową.By było łatwiej wycentrować mam wystrugane kliniki ,które wkładam między rurkę a profil.Tyle moich doświadczeń jak by coś nie było jasne to dopowiem.
Koledzy ja to lutuję lutownicą 150W grzałkową ale najpierw miejsca styku (koniec rurki przewiercony pod gniazdka)są pobielone cyną za pomocą palniczka.Rurki mam zawsze więcej by fizyczna długość odpowiadała potrzebą pasma i odcinam po pobieleniu tuż nad otworkami ,mając pobielenie z zewnątrz i wewnątrz łatwo się lutuje lutownicą grzałkową.By było łatwiej wycentrować mam wystrugane kliniki ,które wkładam między rurkę a profil.Tyle moich doświadczeń jak by coś nie było jasne to dopowiem.
Z czystej ciekawosci zapytam drogi Grzegorzu
Jakiego Ty palnika używasz do takich prac. Takiego z zasobnikiem gazu, wymiennym przy "pistolecie" lutownicy ???
Bo ja dotychczas używam palnika podłączonego przewodem do butli turystycznej. Syn takim palnikiem z wymiennymi końcówkami robił biżuterię. Więc uważam ten palnik jako dosyć precyzyjny
Niedogodnością jest przyjecie że jest połaczony "pępowiną" do butli i niekiedy trochę to utrudnia precyzyjne posługiwanie sie takowym. No jeszcze kwestia aby "te ręki nie latały jak żyd po pustym sklepie" A z tym mam coraz większy kłopot. Nie to nie od nadużywania C2H5OH czy nie daj Bóg CH3OH
Kłaniam się
Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
Stanisław
Rybnik
SP9-5094KA
Stanisław
Rybnik
SP9-5094KA