| Ciekawe życiorysy na QRZ.com |
| No przepraszam. A czy ktoś jest zobowiązany do tego aby wchodzić gdziekolwiek aby tylko pozyskać możliwie największy absmak na podstawie treści zamieszczonej na stronie takiego nieszczęśnika. W pewnym sensie podzielam "podgląd" na te sprawy. Tak się napatrzeć na treści wtrącane do tematów o pojemnikach tekturowych, sadzonkach pomidorów i innych mądrościach działkowicza z działek przed Wywrockiem. Tak się napatrzeć na córkę Kargula, aby wezbrała we mnie możliwie największa fascynacja i pożądanie. Można też spytać nieszczęśnika, po co mendzi o ogórkach, pomidorach, kotkach i samym Kotku. Swego czasu trafiłem na reportaż byłego podwodniaka, który za synem został zaproszony na nuklearną jednostkę pływającą. Pokazał zdjęcia, na przykład jak steruje wolantem takiej jednostki. Kiedy powiązałem - atomowy okręt podwodny z głowicami nuklearnymi z uderzeniem bronią atomową w Hiroszimę i Nagasaki. Cofnęło mi treścią żołądka. Nawet nie kopiowałem zamieszczonego reportażu. Ja akurat nie mam ogromnego stażu w krótkofalarstwie jako SWL- bo zaledwie 58 lat. Mam takie skrzywienie psychiczne - lubię długie, bardzo długie wpisy tworzyć. Nawet o takich pierdołach. Jak to było fajnie, kiedy znaki krótkofalowców w sufiksie miały elementy wedle kolejności wydania pozwoleń radiowych. W tym akurat przypadku znaki w sufiksie w PL wtedy zaczynały się od pierwszej litery "D" Jak to było fajnie kiedy nie było DXclustra a wielki Amerykański Calbook istniał tylko jako wydanie papierowe i kosztował krocie. To były czasy, kiedy amator radiokomunikacji amatorskiej nie wstydził się swej podobizny, swego adresu i wielu innych danych. Ba! Nawet edycje CQ-SP z 1992 roku i CQ-SP z 1995 roku były dostępne z podanymi tam nawet danymi adresowymi. Dzisiaj take cuś Karane nieziemskimi szykanami i pytaniami: komu to służy. Serdecznie pozdrawiam. Drogi Henryku. Gdyby mój wpis był powodem absmaku. Serdecznie przepraszam. Nie było to moim zamiarem. |