| Egzaminy 2026 - materiały pomocnicze |
SP5MOR pisze: Jak tak uśrednić wasze opinie, to wychodzi dokladnie to co jest teraz. Caly czas uważam, że kategoria 1 niech sobie spełnia wymogi międzynarodowe i co tam kto nie uzna za ważne, zaś kategoria 3 powinna być dla osób, które nie będą wyjeżdżać z radiowym majdanem do X, budować transciverów na gigaherce i walić 500W na 80m, bo korespondent musi widzieć +20 na S-metrze. Osób, które bawią się radiem, tych, co klecą Yagi wsadzając zamiast wibratora PMRkę. Po grzyba im licencja spełniająca wymogi CEPT? A zagospodarowanie tych ludzi da wyraźny przyrost liczebności środowiska. Im wyższe bariery, tym większa szara strefa spod znaku Baofenga (tfu! Niech sczeźnie... ,) ). Przecież tak jest, kategoria 1 spełnia HAREC, a kategoria 3 nie (spełnia inną, "novice", nie pamiętam już numerku, ale wymagania są dużo skromniejsze). Z drugiej strony skoro użytkownicy kategorii 3 mają mieć prawo do używania pasm współdzielonych z innymi służbami i to pasma, w których nawet nadajnik QRP słychać na setki (a czasem tysiące) kilometrów, to jednak trzeba ogarniać trochę więcej niż "przerabianie PMR-ki na podstawie filmiku jakiegoś youtubera". Nie jestem zwolennikiem wysokiej poprzeczki i twardego odsiewania, ale z drugiej strony egzaminy i tak są bardzo proste - jeśli dla kogoś tak proste egzaminy są progiem nie do przeskoczenia, to pozwolenie amatorskie nie jest dla niego (bo dla takiego osobnika problemem jest sam fakt istnienia egzaminu). Skoro dzieciaki z podstawówki potrafią zdawać egzaminy po dwóch tygodniach przygotowań, to o jakim w ogóle "progu wejścia" my tu mówimy SP5MOR pisze: Wiem, powtarzam się, ale sytuacja się nie zmienia, a im więcej spotykam osób zainteresowanych tym co robię, tym częściej słyszę "ale egzamin"... lub (częściej) zainteresowanie znika po zapoznaniu się ze stroną UKE. Jak się uda najpierw pokazać egzaminkf, to jest trochę lepiej... Oczywiście to efekt katastrofalnego stanu edukacji post 1989, ale niczego innego nie mamy. Trzeba robić w tym co jest. Chętnych nie brakuje. Wg UKE około 900-1000 osób rocznie zdaje egzaminy i dostaje swoje pierwsze pozwolenie - to nie jest źle. A jeśli ktoś nie ogarnia prawa Ohma i co to jest decybel, to trudno - pozwolenie radiowe to nie jest "prawo człowieka", że należy się każdemu za sam fakt istnienia (jednak jakiś wysiłek trzeba włożyć w ogarnięcie podstaw). |