| Troska o zniechęcanie nowych krótkofalowców [SATYRA] |
| Myliłem się. Jednak do mnie przyszli. Tego, jak dostali się do radio shacka, nie pamiętam, bo dostałem obuchem w głowę. Kiedy doszedłem do siebie, zobaczyłem świecącą nade mną głowę łysego. "To za brak znaku wywoławczego w nazwie użytkownika." - skuliłem się, bo dziabnął mnie półcalowym Heliaxem pod żebro. "To za wszystkie łączności na, tfu, FT8, raz za każdą potwierdzoną." - na moje plecy poleciały baty kablem zasilającym od IC-7300. "To za zero w znaku. Nie ma okręgu zero." - zawyłem, bo ten drugi zakradł się niepostrzeżenie i przypalił mnie końcówką mocy. "To za brak wiedzy technicznej." - rozległ się przeraźliwy huk, i zobaczyłem lecącą w moją stronę półkę z książkami. "Trilogy of Magnetics" wyrżnęło mi o skroń tak mocno, że zobaczyłem gwiazdy. A może to była konstelacja QAM256? "To za wrzucanie memów. Zwłaszcza starych." Spodziewałem się kolejnego ciosu, ale zamiast tego zobaczyłem prowodyra całej akcji, klepiącego na telefonie kolejny chamski komentarz. Sukinsyn obrażał mi matkę. "W ogóle to co to za imię: Kosma? Jak baba. Dobrze mówię? Hehe. Baba." "A to po prostu, bo możemy, i nikt nam nic nie zrobi." - jeden z nich napluł mi w twarz. Widziałem kątem oka, jak ten pierwszy grzebie w mojej apteczce. "Wiedziałem... psychiatra. Powiedz mu, żeby zmienił ci leki. Najlepiej na eutanazol." Wychodząc, dodali jeszcze na odchodne: "I nie wyj tak. Co ty wiesz o bólu. Przecież nie znasz tematu." Poobijane kości bolały - ale coś bolało jeszcze bardziej: świadomość, że tak można. Że nikt nie mrugnie okiem, nikt nie stanie w obronie, kiedy banda osiłków szuka za wszelkę cenę zaczepki i powodu, żeby dać komuś w mordę. |