TOTA czyli nareszcie coś pasjonującego
Toilets On The Air
Mam wrażenie, że w dyskusji mieszają się pojęcia i emocje, a brakuje spokojnego wyjaśnienia, czym faktycznie są wydarzenia typu 39C3 i inicjatywy pokroju Chaoswelle oraz dlaczego w praktyce mogą one działać na rzecz popularyzacji krótkofalarstwa znacznie skuteczniej niż klasyczne, „urzędowe” formy promocji.

39C3, czyli 39. Chaos Communication Congress, to coroczny, czterodniowy kongres organizowany przez Chaos Computer Club. Jest to jedno z największych w Europie spotkań środowisk technicznych (w tym roku 16000 luda): elektroników, programistów, ludzi od sprzętu, sieci, bezpieczeństwa, ale też szeroko pojętej kultury technologicznej. To nie są targi handlowe ani impreza stricte radiowa, tylko ogromne wydarzenie społecznościowe, gdzie wiedza techniczna miesza się z praktyką, warsztatami i eksperymentami. Co ważne, jest to środowisko ludzi, którzy z natury rzeczy interesują się tym, jak rzeczy działają, lubią majsterkować, testować i komunikować się poza „gotowymi” systemami.

Chaoswelle to inicjatywa krótkofalarska wywodząca się właśnie z tego środowiska, luźno powiązana z Chaos Computer Club i jednocześnie osadzona w strukturach DARC. To nie jest żaden tajemniczy byt ani „alternatywna organizacja”, tylko grupa radioamatorów, którzy postanowili pokazać krótkofalarstwo w sposób naturalny dla ludzi od technologii: jako praktyczne narzędzie komunikacji, eksperymentów radiowych, budowy sprzętu i zabawy fizyką fal radiowych. Chaoswelle funkcjonuje tam, gdzie są ludzie ciekawi świata i techniki, a niekoniecznie tam, gdzie zaczyna się od regulaminu i statutu.

Warto też uczciwie powiedzieć, że DARC jako organizacja raczej wie, jak organizować imprezy i jak docierać do nowych ludzi. W Niemczech krótkofalarstwo od lat funkcjonuje w symbiozie z ruchem makerskim, środowiskami hackerów i edukacją techniczną. Efektem są realne kontakty z ludźmi, którzy wcześniej o radiu amatorskim nie mieli pojęcia, a dziś normalnie robią łączności, budują anteny i zdają egzaminy. Jeśli zestawić to ze statystykami PZK to niestety trudno nie zauważyć różnicy. Samo trwanie przy formalnych schematach, wręczanie sobie orderów i narzekanie na „brak młodych” niczego nie zmienia.

Dobrym przykładem skutecznej promocji krótkofalarstwa są sytuacje, które niektórzy próbują dziś ośmieszać. Ludzie stojący z radiem w nietypowych miejscach, nawet pod toaletą na dużym evencie, bardzo często wzbudzali realne zainteresowanie. Przechodnie podchodzili, pytali co to za sprzęt, z kim jest łączność, jak todziała jaki zasięg. Z takich rozmów rodzi się ciekawość, a z ciekawości często później rodzi się hobby. To jest promocja bez zadęcia, bez kija w dupie, bez poczucia, że ktoś komuś coś narzuca.

Krótkofalarstwo nie obroni się samo regulaminami ani historią. Obroni się wtedy, gdy pokaże się je jako coś żywego, praktycznego i ciekawego. Wydarzenia typu 39C3 i inicjatywy takie jak Chaoswelle robią dokładnie to: stawiają radio wśród ludzi, którzy lubią technikę i chcą ją rozumieć. Może zamiast drwić z takich działań, warto się zastanowić, dlaczego w jednych krajach to działa, a u nas od lat kręcimy się w kółko?


  PRZEJDŹ NA FORUM