Przyjechałem do ojczyzny moich przodków i prawdopodobnie stracę swój znak wywoławczy.
Proponuję zacząć od wizyty w URE. Jedno to kwity wymagane oficjalnie ale jest jeszcze kilka sztuczek prawnych, które można wykorzystać. W bezpośredniej rozmowie bardzo często nierozwiązywalne problemy są do załatwienia. Może być też tak, że w aktualnej psychozie licencje są na nowo prześwietlane i rozmowa w URE może dużo wyjaśnić.
JAK


  PRZEJDŹ NA FORUM