Woda w Bogatyni i okolicach
Hamsiaki pomagały ?
Dariuszu, spokojnie, niepotrzebnie się unosisz.
Nic nie próbuję i nie uciekam od tematu. Czytam i piszę o tym, co myślę, piszę konkretnie o tym co wiem. Na forum w dyskusji podobnego podejścia oczekuję od korespondenta czyli także Ciebie.
Po dotychczasowej wymianie naszych listów uważam, że szkoda czasu na dalszą korespondencję. Piszemy w tym samym temacie, ale o czym innym i innym językiem. Do tego Ty nie zauważasz żartobliwych zdań (to o "my jako pojedynczy" zakończone było uśmiechem). Taka jest wada pisania w stosunku do mówienia – trudniej odczytać, co autor miał na myśli. Dlatego stara prawda mówi, że pierwszy raz czyta się dla serca, a drugi i kolejne czytania dla zrozumienia by uniknąć niepotrzebnych emocji, domysłów...
bardzo szczęśliwy
Nie odpowiedziałeś konkretnie na moje pytania. Pytałem o Twoje działania związane z omawianym tu tematem. Domagasz się odpowiedzi dotyczących działań władz PZK. Myślę, że to nieporozumienie, nie to miejsce. Napisz do swojego Prezesa OT PZK lub na forum PZK.
Oczekujesz natomiast odpowiedzi ode mnie. Chyba powinienem zachować się podobnie do Ciebie - nie odpowiadać. Jednak krótko bo brak mi czasu odpowiem. Moje doświadczenia wynikają z 1997 r. oraz ostatniego pobytu w okolicach Bogatyni. Dlatego zabrałem głos w tym temacie. W 1997 r. w pierwszym dniu powodzi, nie proszony przez nikogo, przy nieistniejących żadnych strukturach, systemach, porozumieniach PZK i władz, poszedłem do sztabu przeciwpowodziowego Wojewody Opolskiego i zapytałem czy mój sprzęt może pomóc. Natychmiast zwolniono mnie z pracy i tak wraz gronem ponad 100 ofiarnych, bezinteresownych krótkofalowców z kilku województw tworzyliśmy wtedy łączność dla władz lokalnych i wojewódzkich. Na Opolszczyźnie z przerwami trwało to ponad tydzień.
Historia tych tragicznych i heroicznych (Koleżanki i Koledzy narażali życie ratując innych) wydarzeń opisana była m.in. w "ŚR" i "QTC".
Należę do PZK od 30 lat, byłem we władzach oddziałowych i krajowych. Ośmielę się napisać, że wiem dużo o funkcjonowaniu PZK i cieszę się z tego, co jest (m.in. z porozumień podpisanych z władzami dotyczących łączności kryzysowej w OT PZK). Oczywiście mogłoby być lepiej i można o tym długo pisać - pamiętając przy tym o zasadniczej sprawie - to jest nasze hobby, a nie naczelny cel w życiu. Krótkofalarstwo to pasja, działanie społeczne, a nie praca zawodowa czy komercja.
Można konstruktywnie krytykować lub mylnie uprawiać krytykanctwo. Wybacz Dariuszu, ale Twoje ogólne (bez konkretów, propozycji) i niesmaczne listy odbieram bardziej jako to drugie, łagodniej nazywając „laniem wody”. poruszony
Miej się zdrowo i pogodnie. aniołek


  PRZEJDŹ NA FORUM