Tragedia w Stonawie - zgineło 13 górników w tym 12 z Polski
Śląskie kopalnie na antenie - czyli program SMOTA
Ostrzegacze?

Począwszy od przodowego, kombajnisty, sztygara, metaniarza pomiarowca - wszyscy mają metanomierze u szyi powieszone.
Jest też metanometria, służba rozwinięta i bardzo dobrze działająca, jest wiele czujników, które po przekroczeniu stężenia CH4 - metanu - po prostu wyłączają zasilanie do wyrobiska.
Ale!
Pomimo skutecznego odmetanowania - ekstra służba w kopalni - pomimo odmetanowania pokładu na wszelkie sposoby, natura płata bardzo srogie figle, w złożu metan nie występuje "równo rozłożony" Bywają miejscowe, ponad normatywne stężenia gazów w tym metanu, nie do przewidzenia i nie do skutecznego usunięcia.
Kombajn ścianowy robi w ciągu jednej zmiany kilka cięć pokładu w ścianie, nastąpi cięcie w miejscu gdzie metanu jest sporo i nie musi go być setki metrów sześciennych, występuje nagły wypływ stężenia, które po przekroczeniu 2% powinno zadziałać wyłączenie zasilania, to chodzi o elektrykę. Ale! Zanim czujniki wykryją ponadnormatywne stężenie, już pierdyknie.
Potem zazwyczaj następuje drugie pierdyknięcie pyłu węglowego, jeszcze straszniejsze jak wybuch metanu.
Ludzie giną od ciśnienia spowodowanego wybuchem, obwałów górotworu, strasznych poparzeń, zatruć tlenkiem węgla CO - produkt spalania metanu czy pyłu węglowego, braku tlenu w atmosferze kopalnianej gdzie wystąpił wybuch, tlen został spalony - nima czym oddychać.

Może trochę chaotycznie, ale tak to bywa zazwyczaj. Choć są winni i ludzie niekiedy - ale to inna sprawa.


  PRZEJDŹ NA FORUM