Egzamin na klasę C
lekko się pogubiłem :)
Grzesiu SP6IX ja się z Tobą w pewnym sensie nie zgodzę.
Ktoś młody zaczął chodzić do klubu łączności np LOK i połknął tam bakcyla prowadzenia rozmów z innymi krajami.
Zapragnął gorąco robić to samo wiedząc, że tamci koledzy mają prywatne pozwolenia radiowe i znaki wywoławcze.
Jest niegłupi, studiuje 5-ty rok medycynę i ma do tego talent, ale z elektroniki nie tylko że nie ma żadnej wiedzy, ale jeszcze gorzej, bo jakoś go to wcale, a wcale nie pociąga. W rezultacie ledwie potrafi prawidłowo podłączyć akumulator w swoim samochodzie.
Próbuje zdobyć wiedzę elektroniczną z książek, ale jak wspomniałem, ten temat absolutnie mu do zrozumienia nie pasuje.
Co ma zrobić taki "zarażony" krótkofalarstwem nowy pasjonat by móc uprawiać je czynnie, skoro idiotyczny wymóg posiadania wiedzy technicznej mu to uniemożliwia???
Bo to jest idiotyzm, naprawdę.
Dla mnie osobiście idiotyzmem jest określanie słowem "radioamator" człowieka posiadającego rozległa wiedzę techniczną z dziedziny projektowania, konstruowania i budowy urządzeń elektronicznych. Bo dla mnie to już nie jest amator, dla mnie to jest profesjonalista.
Dlaczego do używania telefonu komórkowego nie trzeba zdawać egzaminu z podobnej dziedziny?
Dlaczego dorosły człowiek kupujący rower nie potrzebuje posiadać wiedzy o jego budowie, a potrzebuje jedynie dowód osobisty by móc się tym rowerem poruszać na publicznej drodze?
Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że wielu osobom nie jest taka wiedza potrzebna?
Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi, bo i na poprzednie podobne też jakoś sensownej odpowiedzi nikt nie udzielił.
Najlepiej więc byłoby zakończyć ten temat i więcej piany już nie bić! zdziwiony


  PRZEJDŹ NA FORUM