Przemiennik SR9GC - brak CTCSS
    sp9eno pisze:


    Ale ktoś by musiał to zrobić i skoordynować kanały także z sąsiadami z OK,OM,DL i pozostałymi krajami ościennymi.


Ale w czym problem? Jest odpowiednie oprogramowanie do tego celu i od biedy można by tu użyć nawet Radio Mobile, jeżeli ktoś nie ma ATDI Telecom Designer (a ja nie mam xD). Fakt, że na wyniki obliczeń trzeba by czekać godzinami ale jest to jak najbardziej do zrealizowania i to dość małym wkładem pracy. Kwestia umiejętności posługiwania się programem i wyliczania zasięgów zakłóceniowych.

    sp9mrn pisze:


    Już tak było, że prezesi w sp5 i SP7 powyłączali przemienniki. Bo im ktoś pomarudził. Pamiętacie co się działo?
    Dyskusje o złym PZK? Bo wyłączyli przemiennik, jak mogli...


Nawiążę tutaj do dyskusji na "Meetingu użytkowników DV" na Burzeninie. Robert SP6VWX zasugerował, że aktualnie w SP tworzy się wiele niezależnych od siebie grup RA, które to grupy stawiają własne przemienniki. Robert zilustrował to na własnym przykładzie: W drodze do pracy otwiera i słyszy 8 przemienników na których panuje błoga cisza. Ma to przełożenie na przemienniki.net gdzie widać, że w samym województwie Dolnośląskim jest 8 przemienników VHF, zlokalizowanych na głównej grani Sudetów! Można by powiedzieć, że jest to marnotrawstwo ale...

Z drugiej jednak strony rozumiem taki punkt widzenia i na dobrą sprawę go popieram. Sam Maciek udzieliłeś odpowiedzi w tej sprawie. Prezio z SP5 kazał wyłączyć przemiennik z powodów "obiektywnych i formalnych" pomimo tego, że sam nie korzystał z D*. Nikt nie chciałby być zależny od trendu politycznego w OT PZK i łasić się przed Panem Preziem i jego świtą aby tylko utrzymać swój własny przemiennik, z którego oni nawet nie będą korzystali. Rozwiązaniem tego problemu jest po prostu postawienie własnej stacji, za własne pieniądze i na własnoręcznie wychodzonym obiekcie wesoły Wtedy mamy pewność, że do wyłączenia z przyczyn "obiektywnych i formalnych" nie dojdzie.

W kuluarowych rozmowach wyjaśniłem to dwóm osobom na osobistym przykładzie i analogii do "pyralotniarstwa i innych dziedzin pseudo lotniczych". W pyralotniarstwie poziom skurwysyństwa, rozumianego jako odsetek osób o roszczeniowym, złośliwym, wulgarnym i aroganckim podejściu do otaczającego świata sięga od 60% do 80% (im bliżej granicy Polsko - Ukraińskiej tym więcej). W przypadku RA jest już dużo lepiej gdyż odsetek wynosi zaledwie 1...2% Jednakże już te pojedyncze procenty wystarczą aby popsuć całą zabawę.

Przykład: Włożyłem kilkaset PLN i trzy dni swojego czasu na pomalowanie masztu na Wetlińskiej. Potem usłyszałem od Prezia lokalnego OT, że robię zamieszanie, bo zwracam uwagę na fakt kończącego się pozwolenia radiowego (wystawionego na OT). Jak żyć panie Maciek pytajnik Co ja mam w takiej sytuacji powiedzieć pytajnik Chciało by się pojechać do OT i nawkładać Preziowi nieco uwag ad personam.... Ale wiesz co?...

Ja już odpuszczam... Wiem. Jestem osobą, która lubi wyciągać na wierzch różne smrody, wkładać kij w mrowisku i często nie wie kiedy dać sobie siana. Jednakże po 6 latach w końcu dochodzę do wniosku, że tak się nie da. Świata nie zbawisz. Powoli macham ręką na historię typu "Motorola z OT05", "Zamach na przemiennik w Baligrodzie" i "Stacje pogodowe SP8EBC przeciążają sieć APRS a w ogóle są pirackie, nielegalne i trzeba je czym prędzej zlikwidować". Bardzo boleśnie dowiedziałem się, że niestety tak już w tej krajinie musi być i albo próbujesz w tym wszystkim się poruszać albo jedziesz w świat. Może za kilka pokoleń, gdy być może będzie nam się lepiej powodziło niż teraz, będzie z nami lepiej. Być może w końcu oduczymy się kombinowania i uprawiania lewizny wszelakiej maści jako podstawy codziennej egzystencji. Być może w końcu ludzie, którzy coś osiągnęli nie będą traktowali jako zło wybijające się z szeregu miernoty, które to zło trzeba czem prędzej sprowadzić nazad.

Podsumowując ten przydługawy wywód: Jak mam ochotę, to zrobię sobie przemiennik ale zrobię go sam. Staram się nie wciskać w to co robią inni i nie przejmować się krytyką własnych rozwiązań. Nie jestem w PZK i raczej już nigdy nie będę. Fajnej analogii użył ktoś podczas dyskusji na ten temat w bufecie w Burzeninie. Jako, że spożywaliśmy wtedy frytki zilustrował ten problem wymyślając coś takiego: "Wiesz co, dopłacę Ci do tych frytek bo w sumie jem je razem z tobą i jest mi trochę głupio. Ale musimy je posolić, bo ja takich niesłonych nie lubię". I ta nieco przerysowana i zaimprowizowana ad-hoc sentencja tłumaczy chyba wszystko...<